Wakacje Prevosta i wielki zamęt po konsekracjach.


Strobosfera nr 93

Tysiąc razy lepsi lefebryści od tych wiarołomnych konserwatystów […], […], dwulicowców,
bufonów, niemiłych Bogu i Jego nieprzyjaciołom, bezmyślnych, niedorosłych i bezużytecznych estetów.
(Niżej podpisany na prywatnym czacie, a pozostawiam wam wyobrażenie, co mogło mi się wymknąć w miejscach oznaczonych wielokropkiem „[…]”).


autor: Piergiorgio Seveso


Ta rubryka pragnie spokoju, podobnie jak zresztą całe nasze życie: rozmów z najbardziej zaufanymi przyjaciółmi pod ukochanymi krużgankami mojego Uniwersytetu, krótkich rozpraw o wielkich prawdach, „dzięki którym życie i śmierć zostają oświetlone”, kąśliwych drwin i ciętych szyderstw z dzisiejszych lub odwiecznych wrogów, nieustannego i ponawianego potwierdzania Prawdy katolickiej oraz czynnego oczekiwania na papieską Restaurację. Tak dzień po dniu, pora roku po porze roku, godzina po godzinie aż do dnia Rzeczy Ostatecznych.

Są jednak chwile, w których Historia (Kościoła) i wszystko wokół zdaje się nabierać rozpędu, a nawet ktoś taki jak ja, kto obserwuje z pewnego dystansu, patrzy i zostaje nieodparcie przyciągnięty przez doniosłe wydarzenie, niepozbawione sprzeczności, lecz zarazem (i pozostaje mieć nadzieję) nieodwołalne. Wówczas trzeba nakreślić kilka słów, z pewnością nie po to, by „wyrazić swoje zdanie”, jak czyni to wielu jarmarcznych krzykaczy, lecz aby pozostawić jakiś moralny ślad ad futuram memoriam rei („na przyszłą pamiątkę tej sprawy”) oraz wiernie wypełnić swój (stanowy) obowiązek katolika w tych burzliwych czasach. Tym bardziej że w ostatnich dniach widzieliśmy aż nadto wielu grafomanów opłacanych przez własną pychę w tak zwanym świecie konserwatywnym i „porządnie myślącym”.


„Świat zewnętrzny” wobec integralnego katolicyzmu rzymskiego ukazał się nam bowiem w całej swojej zdumiewającej miałkości i oślepiającej odrazie, ze swoim banalnym i nieustannym mówieniem o „schizmie”, ze swoimi programami, swoimi rolkami (reels), swoimi „pogłębionymi analizami” w mediach społecznościowych, a nawet na TikToku, z wystąpieniami samozwańczych watykanistów (i nie tylko) na wszelkich możliwych trybunach, a na końcu z prymitywną próbą sprowadzenia całej sprawy do operacji „politycznej”.

Nigdy jak w tych dniach nie było tak oczywiste, co znaczy pozostawać poza „dobrą walką” i ostatecznie poza Kościołem wojującym.
Nie muszę mówić, że ciągłe, pełne nadziei i ufności wyciąganie rąk ku bratu Leonowi XIV Prevostowi, błagając o serdeczne uściski, może wydawać się – zanim jeszcze stanie się ckliwe – bezużyteczne i jedynie retoryczne. Ufam, że to czas i rzeczywistość uświadomią, podczas trudnej przeprawy przez pustynię, która czeka przyjaciół lefebrystów, iż epoka rozmów i wizyt kurtuazyjnych ad limina proditorum („do progów zdrajców”) skończyła się na zawsze.
Po drugiej stronie mamy rozmówcę milczącego, rozproszonego i nieobecnego, który od ponad roku zasiada na Stolicy Piotrowej i który – niczym zwykły urzędnik katastru – niczego nie oczekiwał ani nie pragnął, poza „autorytatywnym” zamknięciem sprawy Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X (FSSPX), aby potem móc wyjechać na wakacje do Castel Gandolfo, między sportem, spacerami, pocałowaniem jakiegoś nieszczęsnego dziecka i wycieczkami po Castelli.
Chciałbym, aby moje słowa nie zostały odebrane jako opinie, jako swobodne rozważania w wielkim Babel współczesnego gadulstwa i pseudoliberalnego liberalizmu, lecz jako czyste i proste praktykowanie wiary rzymskokatolickiej za pomocą środków, które Opatrzność oddała do naszej dyspozycji, na przykład za pośrednictwem tego znakomitego bloga.

Będziemy więc mieli czas, aby na tych stronach dogłębnie omówić ważne i rozstrzygające konsekwencje – zarówno teoretyczne, jak i praktyczne – oraz wszystkie aspekty towarzyszące tym wspaniałym i zarazem straszliwym dniom, tak długo wyczekiwanym i wymarzonym w naszej redakcji, które następnie zostały przyjęte z satysfakcją i uzasadnioną radością, choć zarazem z zadumą nad dramatycznymi losami Kościoła i papiestwa w tych strasznych latach i dziesięcioleciach.
Jak powiedziałem w jednej z naszych ostatnich audycji: incipit vita nova („rozpoczyna się nowe życie”).
Święty Józefie, Opiekunie Świętego Kościoła, módl się za nami. (Sancte Joseph, protector Sanctae Ecclesiae, ora pro nobis.)


ZASADY PUBLIKOWANIA KOMENTARZY
Prosimy o merytoryczne komentarze. Naszym celem jest obnażanie kłamstwa, a nie przyczynianie się do potęgowania zamętu. Dlatego bezpodstawne opinie zaprzeczające obiektywnej prawdzie publikujemy wyłącznie, gdy zachodzi potrzeba reakcji na fałszywe informacje.

Dodaj komentarz