Słowa, które ukrywają prawdę…


Chciałbym zacząć ten tekst od jednej, być może dla niektórych szokującej informacji. Trzeba sobie zdać sprawę, że w Polsce większość ludzi deklaruje się jako katolicy, a zdecydowana mniejszość jest za całkowitym zakazem aborcji. Jak to oni łączą ze sobą, jak okłamują samych siebie, to tylko oni wiedzą.

Aborcja oczywiście to tylko wymyślone słowo mające zasłonić prawdziwe oblicze mordowania dzieci.

Ładniej to brzmi: usuwanie ciąży, aborcja itp.

Bo przecież to takie niepoprawne powiedzieć: zabiliśmy własne dziecko.

Czyż tak nie jest?

Czy nie tak właśnie myślimy?

Celowo użyłem liczby mnogiej, ponieważ, jak mi się wydaje, wielu osobom wydaje się, że za życie dziecka odpowiada tylko matka!

Tak nie jest i nigdy nie będzie. Cała odpowiedzialność spada na oboje rodziców, a więc kara też – może nie na ziemi, w tym zdeprawowanym świecie, ale na pewno po śmierci. Widzę już uśmiech ludzi, dla których takie myślenie to jakieś nierealne zabobony. Niestety dla nich sprawiedliwość Boska istnieje i trzeba będzie zapłacić za zbrodnie. Trzeba mieć świadomość, że dla Boga nie ma różnicy, czy zabiłeś bezbronne dziecko, starca czy kobietę. Morderstwo zawsze będzie morderstwem.

Po latach pracy na tej stronie internetowej wiem, że pisanie o aborcji powoduje natychmiastowy spadek wyświetleń.

Dziwne, prawdziwe pisanie o zabijaniu dzieci na stronie typowo katolickiej powoduje spadek zasięgu? Pocieszające jest to, że tylko chwilowy, ale świadczący o tym, że ludzie unikają tego tematu jak przysłowiowego ognia. Można powiedzieć, że to lepiej niż zachowanie niektórych grup nazywających się katolikami, które uciekły w popłochu, jak opublikowałem tekst o nadużyciach seksualnych w ich środowisku. Strona odnotowała wtedy spadek wyświetleń o około 25%.

Niektóre środowiska myślą, że pisanie prawdy dozwolone jest o wszystkich, tylko nie o nich.

Pocieszające jest właśnie to, że ludzie, którzy unikają czytania o aborcji, nie uciekają całkiem, a więc jest nadzieja, że kiedyś coś usłyszą lub przeczytają i się nawrócą.

Zabicie dziecka to nie jest sprawa wiary czy też duchowa. To jest zwykłe morderstwo, można powiedzieć, w świecie materialnym.

Wiele razy już to nazwałem holokaustem, bo inaczej nie można nazwać mordowania milionów nienarodzonych dzieci. Żadna wojna nie zabrała tylu istnień ludzkich co aborcja.

Opiszę tutaj jeden przypadek z życia. Jest on drastyczny, ale bardzo wymowny i uważam, że warto go przytoczyć.

Był rok 1993. Oddział położniczy w małym szpitalu na prowincji. Przywieziono kobietę do porodu. Zaniedbana, brudna i z zapachem alkoholu – tak można było ją opisać. Słychać ostre słowa lekarzy i pielęgniarek: „Dlaczego nie usunęłaś? Tylko następne dziecko, które ci od razu zabiorą” itp. I krótka odpowiedź kobiety:

„Jestem pijaczką z marginesu, ale nie kurwą!”

Zostawię to bez komentarza.

Problem jest dzisiaj taki, że ludzie nie używają prawdziwych słów, tylko zamienników – w ich mniemaniu ładniejszych, łagodniejszych – które jednak nie zmieniają istoty czynu.

Jak diametralnie zmieniłaby się sytuacja, gdybyśmy mówili o morderstwie, a nie o jakiejś aborcji.

Jestem ciekawy, ile osób mówiłoby hasła w stylu: „Domagam się prawa zabijania własnych dzieci!”.

Chociaż może nie mam racji. Świat jest tak zdeprawowany, że może więcej, niż myślę.

Jednak to, że świat jest taki, jaki jest, nie oznacza, że możemy pozwalać na to, żebyśmy utracili resztki człowieczeństwa.

Nazywajmy więc wszystko w taki sposób, żeby była to nazwa odzwierciedlająca prawdziwą wartość czynu, a nie zakłamany obraz, który sami stworzyliśmy i nazywamy go prawdą, a jest zwykłym kłamstwem.

Arkadiusz Niewolski


ZASADY PUBLIKOWANIA KOMENTARZY
Prosimy o merytoryczne komentarze. Naszym celem jest obnażanie kłamstwa, a nie przyczynianie się do potęgowania zamętu. Dlatego bezpodstawne opinie zaprzeczające obiektywnej prawdzie publikujemy wyłącznie, gdy zachodzi potrzeba reakcji na fałszywe informacje.

Skomentuj