Człowiek posiada wolną wolę, a więc tak upragnioną wolność, o której napisano już tak dużo. Bóg dał nam ten wielki dar, abyśmy go rozwijali, a nie zakopywali w ziemi na przechowanie lub roztrwonili.
Prosta zasada dotycząca każdego talentu, który otrzymaliśmy od Boga.
Większość z nas nazwałaby głupcem tego, kto, dostając pieniądze, roztrwonił je na hulanki i został biedny bez grosza. W sprawach materialnych umiemy myśleć i postępować racjonalnie, chociaż, obserwując dzisiejszych ludzi, dla których świat zamyka się w smartfonie, nie jest to do końca prawda.
W sprawach duchowych postępujemy już całkiem inaczej.
Wolna wola jest niczym innym jak tylko naszą wolnością duchową. Dostaliśmy ją po to, żeby hartować nasze dusze. W ogniu i wodzie. Wzniecamy pożary, a później je gasimy. Tak teoretycznie powinno to wyglądać. Ogień grzechu, którym jesteśmy skażeni, powinniśmy gasić wodą Prawdy.
Tak hartuje się stal i tak powinny się hartować nasze dusze.
Czy tak jest?
Nie!
Wolną wolą nazywamy prawo do zabijania.
Wolność to usprawiedliwienie kłamstw, którymi się otaczamy.
Wokół nas giną ludzie, w różny sposób zabijani. Czy to przez nieustanne wojny, czy eutanazję, czy też przez największą zbrodnię ludzkości – aborcję.
Człowiek ma prawo wybierać między dobrem i złem, tylko że już zapomniał, co to jest dobro. Jest ono tak samo niewygodne jak prawda.
Pożary grzechu i deprawacji próbuje gasić benzyna, powodując totalne zniszczenie i destrukcję.
https://niewolnikmaryi.com/2023/07/26/wesprzyj-nas/
Błędy i odstępstwa zwalczamy herezjami i kłamstwami, co doprowadziło do całkowitej apostazji. Widzimy kłamstwa, ale w imię tak zwanego większego dobra milczymy, doprowadzając do jeszcze większego upadku.
Fałszywe podejście do zabijania nienarodzonych doprowadziło do 70 mln rocznie zabitych dzieci, praktycznie już niedługo nawet w ostatnim dniu ciąży.
Gdzie tu jest wolność?
Gdzie tu jest wolna wola?
Wystarczyło, że zmieniono kierunek dyskusji i mamy holocaust dzieci.
Każda dyskusja o aborcji powinna wychodzić z niezmiennego punktu. Aborcja to morderstwo i dopiero rozważanie przypadków chorobowych czy też kryminalnych, takich jak gwałty. Usunięcie słowa „morderstwo” i skierowanie uwagi ludzkiej na przypadki medyczne i kryminalne spowodowało dekryminalizację zbrodni zabijania nienarodzonych.
W sferze wiary np. rozpętała się dyskusja, czy można przyjmować komunię świętą do ręki, czy nie, ale dyskusja pomija fakt klękania, ściągając ten temat na drugi plan. Po co dyskutować o przyjmowaniu, jak ktoś nie szanuje Najświętszego Sakramentu na tyle, żeby uklęknąć? Sprawa samego przyjmowania jest ważna, ale brak pokory dużo ważniejszy. Brak szacunku jest tym samym co brak wiary. Ważne rzeczy spycha się na boczne tory, kierując dyskusję na mniej istotne sprawy – zaciemniana jest istota problemu.
Zwolennicy teorii Darwina walczą często o życie zwierząt, o ich warunki istnienia, rozmazania, jednocześnie promując wśród ludzi prawo do zabijania własnych dzieci, skazując gatunek ludzki na wyginięcie.
Cały świat teraz jest oparty na takich absurdach.
Kłamstwa nie pokona się kłamstwem.
Sytuacja, którą teraz obserwujemy, jest efektem nie działań systemu, chociaż były one i są bardzo złe, ale ludzkich wyborów. Tak zwani dzisiejsi katolicy opierają się na bardzo kruchych filarach:
Zjawy Faustyny Kowalskiej
Zjawy Medjugorie i kulcie posoborowych ludzi nazywających się papieżami.
W tych filarach nie ma ani odrobiny cementu prawdy, żeby je scalić i utrzymać.
Dlatego wszystko staje się ruiną.
Można by było takich przykładów wymieniać w nieskończoność. Jednak nie ma to żadnego sensu, ponieważ problem tkwi głębiej niż w zewnętrznych sprawach.
Ludzie przegrali walkę toczącą się w ich duszach. Stali się posłusznymi robotami, żywicielami pasożyta, jakim jest zło. Zaszczepiono im dawkę kłamstwa, którą przyjęli jak mesjasza. Ich dusze są zakopane na dnie śmietnika świata albo przestały istnieć, czyli ich głos zamilkł całkowicie. Zawsze jest czas na przebudzenie, ale najpierw trzeba tego chcieć i wpuścić Boga do swojego mieszkania.
Zło, które było tylko intruzem w naszych duszach, przejęło całkowitą władzę nad ludźmi.
Logiczne myślenie stało się czymś odległym, niemal abstrakcyjnym, czymś, o czym się nie mówi i nie stosuje, ponieważ nikt już nawet nie wie, co to jest. Postrzeganie świata opiera się na głupich krótkich filmikach, które jak zajawki w tekstach miały kiedyś na celu zachęcenie do oglądnięcia lub przeczytania całości. Teraz stały się jedynym przekazem, który ludzie są w stanie przyjąć. Tytuł i wyrwane z kontekstu kilka zdań stało się informacją, na której opieramy swoje poglądy i postępowanie. Zapomnieliśmy o wolności, wolnej woli. Nie ma już nas. Nie ma już wojny, ponieważ o działaniach wojennych można mówić wtedy, gdy strony wykazują jakąś aktywność. Teraz mamy sytuację, w której ludzie bezwolnie przyjmują wszystko, co im poda system, a sporadyczne protesty są działaniami i tak opartymi na kłamstwach systemu. Można powiedzieć, że to wojna partyzancka, ale bardzo podobna do tej z czasów drugiej wojny światowej. Widząc oddział partyzancki, musiałeś rozpoznać, żeby przeżyć, kim oni są – opcji było trochę, tak jak i teraz. Bandyci komunistyczni, przeważnie mieszanka pospolitych kryminalistów, Żydów i Rosjan.
Najgorzej, jak to byli Ukraińcy – mordercy, którzy zabijali w okrutny sposób wszystkich, zaczynając od dzieci, poprzez kobiety i starców; tchórzliwe banderowskie hieny bały się mężczyzn.
Najlepszą opcją była prawdziwa polska partyzantka, ale i tak wzbudzająca strach u wielu, którzy bali się konsekwencji wspierania ich.
Tak jest teraz tak samo – nawet jak wiemy, kto kim jest, to boimy się konsekwencji mówienia prawdy. Działając ciągle tak jak większość, staliśmy się tylko bezwolną masą, która nie potrafi myśleć, wybierać. Nie potrafi nic oprócz reagowania na wyuczone przez system bodźce. Jak psy Pawłowa.
https://niewolnikmaryi.com/2025/08/13/czy-ludzie-roznia-sie-od-psow-pawlowa-o-tresurze-sumien-w-epoce-mediow/
Nadzieja jest zawsze, ale teraz to tylko mała, prawie niewidoczna iskierka.
Arkadiusz Niewolski


Skomentuj