Rozmyślania wielkopostne- na wtorek po II niedzieli.


Ewangelia na Wtorek po drugiej Niedzieli Postu
(Mat. 23)

Onego czasu mówił Jezus do rzeszy i do uczniów swoich, rzekąc:
Na stolicy Mojżeszowej usiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Wszystko tedy, cokolwiek wam rozkażą, zachowujcie i czyńcie, ale według uczynków ich nie czyńcie. Albowiem mówią, a nie czynią. Bo wiążą brzemiona ciężkie i nieznośne, kładą je na ramiona ludzkie, a palcem swoim nie chcą się ich ruszyć. A wszystkie swe sprawy czynią, aby byli widziani przez ludzi. Albowiem rozszerzają swe filakterie i powiększają frędzle u płaszczów. Miłują pierwsze miejsca na ucztach i pierwsze stolice w synagogach, oraz pozdrowienia na rynku i to, by ich ludzie nazywali Rabbi.

Ale wy nie nazywajcie się Rabbi, albowiem jeden jest nauczyciel wasz, a wy wszyscy braćmi jesteście. I ojcem nie nazywajcie nikogo na ziemi, albowiem jeden jest Ojciec wasz, który jest w niebie. Ani nie nazywajcie się nauczycielami, gdyż jeden jest nauczyciel wasz — Chrystus. Kto jest większy z was, będzie sługą waszym. A kto by się wywyższał, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony.

Z Ewangelii dzisiejszej wyjmiemy tylko te słowa, które tyczą się ludu chrześcijańskiego. Reszta dotyczy osób duchownych. Każdy z nich dziś to czyta przy Mszy świętej i zastosuje do swego stanu.

A tak, miły czytelniku, wprowadziłem cię w dzień popielcowy na drogę pokuty, na drogę wąską, ostrą i przykrą. Prowadzę cię też, choć nie bez trudu, ale bezpiecznie. Że nauczyłeś się chodzić po drogach szerokich i wygodnych, przeto też, jak mogę, usuwam po drodze wszelkie przeszkody i zawady. A tak pójdziemy razem; możesz się na mnie spuścić, bo znam dobrze tę drogę. Kiedym cię tą książeczką wziął w opiekę, już cię tak łatwo nie puszczę, aż cię wyprowadzę na koniec drogi, gdzie przed duszą twoją roztoczy się cudny widok rajskiej okolicy i z radości zaśpiewasz: Alleluja, chwała Bogu, skończyła się bieda. Ale to nastąpi dopiero w Wielką Sobotę.

Dotychczas mieliśmy po drodze pokuty przeszkody i zawady małe, dosyć łatwe do usunięcia. Dzisiaj, przeczytawszy tę Ewangelię, zastąpił nam na drodze kamień wielki. Nic to, bracie! My go tu usuniemy, bo obejść się nie da.

A teraz do rzeczy. Jak czytałeś w dzisiejszej Ewangelii, uczeni w Piśmie i faryzeusze nauczali lud przykazań Bożych, a tego, czego nauczali, sami nie wypełniali. Pan Jezus przestrzega tu lud, aby się nie zapatrywał na zły przykład swych nauczycieli, ale aby czynił według ich nauki: „Wszystko, co wam rozkazują, zachowujcie i czyńcie, ale wedle uczynków ich nie czyńcie” — słowa Zbawiciela. Jak wtenczas było, tak i dziś jest.

I dzisiaj nauczają kapłani przykazań Bożych i objawiają ludowi wolę Bożą, ale się czasem trafić może, że niektórzy z nich nie zawsze czynią to, czego lud nauczają. Boć to nie sekret ani żadna nowina i słyszeć to można często, jak niektórzy mówią: „Ksiądz naucza nas, abyśmy tego lub owego nie czynili, a sam gorzej robi”. Jest to kamień zgorszenia, a kamień wielki, który usunąć muszę, abyś się niemoralnym życiem jakiego kapłana nie gorszył. A jeżeli na wspomnienie takiego uczujesz w duszy słuszny i święty smutek, niechże przynajmniej zbawienie twe na tym nic nie cierpi.

A najpierw — że ktoś został księdzem, natury ludzkiej przecież nie zmienił. Duchowni bowiem wzięci i wybrani są spośród ludu: z wadami, ułomnościami, z dobrymi przymiotami — zwyczajnie, jak trafi. A że są podlegli ludzkim słabościom i ułomnościom, to potrzeba, aby tak było, bo jakże by osądzili i zaradzili naszym słabościom i ułomnościom?

Prawa sądzenia swego duszpasterza nie masz, przyjacielu. On ma swych przełożonych, którzy z pewnością dobrze nad tym czuwają, aby głosił ci słowo Boże i udzielał sakramentów świętych — słowem, aby prowadził cię do Boga. I każdy kapłan to czyni. A gdyby nie czynił, to poślą ci innego — tak się też i dzieje.

Wszakże już sam przyznasz, miły czytelniku, że lekarstwo nie traci nic ze skuteczności, czy wypijesz je z kubka glinianego, trochę brudnego, czy z kubka złotego. Wszystko jedno. Oto każdy duszpasterz przez nauki i udzielanie świętych sakramentów podaje ludowi lekarstwo na uzdrowienie duszy, a to niebieskie lekarstwo ma taką moc i własność, że i z brudnego naczynia wyleje się czyste.

Boć to przecież wszyscy wiemy, że słowo Boże i święte sakramenty mają moc same w sobie i czy je głosi i udziela kapłan pobożny, czy mniej pobożny — wszystko jedno. „Każdy własne poniesie brzemię” — mówi Pismo Święte. I mniej przykładny kapłan poniesie na sąd własne brzemię i odpowie przed Bogiem za swój i swych owieczek żywot. A ciebie Pan Bóg sądzić będzie nie według tego, czyś miał przykładnego czy mniej przykładnego kapłana, ale według tego, czyś jego nauk słuchał.

Dlatego nie godzi się w grzechach własnych odwoływać się na swego duszpasterza, że i on te grzechy czyni, ani błędów jego po parafii rozgłaszać, ani go obmawiać, bo to byłoby ciężkim grzechem. Owszem, należy jego zdrożności pokryć i, ile się da, jeszcze uniewinnić.

Trzeba tu wziąć to na uwagę, że nie wszystko prawdą jest, co ludzie o kim mówią. Częstokroć biorą oni cień lub pozór jakiegoś występku za prawdę, aby w grzechach własnych móc się na to odwołać.

Ale przypatrzmy się pilnie, jacy to są ludzie, którzy kapłanów obmawiają i oczerniają. Z gruntu pobożna dusza nie tylko że kapłana nie obmawia, ale owszem, gdyby nawet wiedziała o jego zdrożnościach, usilnie je tai i pokrywa, bo tak być powinno.

A proszę też wiedzieć, że niekoniecznie jest to znakiem pewnym i dobrym, jeżeli ludzie dla swej wiary obojętni chwalą jakiego kapłana. „Biada wam — mówi Zbawiciel — kiedy o was dobrze mówić będą ludzie”. Pamiętajmy na słowa Zbawiciela: „Gdybyście byli ze świata, świat by was miłował. Ale że ja was ze świata wybrałem, przeto ma was świat w nienawiści”.

Jakoby rzekł: Gdybyście światu podchlebiali, a do bezbożnych zwyczajów jego się stosowali, na jego przewrotne uczynki oczy zamrużali, a za narzędzia do jego samolubnych celów użyć się dawali — osobliwie gdybyście pijaństwa nie wytykali, aby się dochody z propinacji nie obniżały — toby was świat chwalił i byłby dla was łaskaw.

Ale iż wy nauczacie, że trzeba pościć, ciało umartwiać, za grzechy pokutować, spowiadać się, nie żyć w grzechu, krzywdy wynagrodzić, gorzałką się nie upijać — przeto was świat nienawidzi i nie jest dla was łaskaw, i szuka sposobności, aby wam łatkę przypiąć, bo prawda w oczy kole.

Dlatego też śmiało twierdzę, że taki ksiądz — czy jest na niskim, czy na wysokim szczeblu godności — jeżeli go chwalą tacy ludzie, co nigdy nie poszczą, do spowiedzi nie chodzą, a z całej swej religii tylko wieczerzę w Wigilię Bożego Narodzenia i święcone wielkanocne zachowują — twierdzę, że taki ksiądz, choćby go i gazety chwaliły, jest ze świata, bo nagina się do jego życzeń i boi się ludziom narazić.

Chrystus Pan narażał się ludziom obłudnym i przewrotnym i jako odwieczna Prawda każdemu prawdę mówił, chociaż wiedział, że ta prawda przybije Go do krzyża.

A tak, miły bracie, nie będziesz się już gniewał na swego duszpasterza, gdy cię w spowiedzi nie rozgrzeszy i wytykać ci będzie nieprawości twoje. Nie będziesz z tego powodu oczerniał jego sławy. On jest lekarzem twoim duchownym. Pomnij, że lekarz zwykły nie zapisuje choremu ciasteczek i cukierków z cukierni, ale przepisuje lekarstwo z apteki — najczęściej ostre, gorzkie i niemiłe; czasem też wypadnie mu ranę wyciąć lub wypalić. Czy mu to weźmiesz za złe?

Tak też i kapłanowi wdzięcznym być powinieneś, że wytyka ci twe grzechy i grozi ci sądem Bożym. Przeto też na jego życie — czy jest przykładne, czy nie — nie będziesz zważał, ale przypomnisz sobie słowa Chrystusa: „Wszystko, czego was kapłani uczą, czyńcie”. Tak być musi, bo tak nakazuje Zbawiciel, a wszelkie twoje „ale” odrzuć precz od siebie.

Zresztą, tak źle przecież u nas nie jest. A może z małym wyjątkiem nasi duchowni, o ile słychać, pracują około zbawienia dusz sobie powierzonych. Aż nadto dali i dają w obecnych czasach tego dowodów, ilekroć postawieni są w przykrym położeniu: albo poddać się ubóstwu i prawie nędzy, aby nie zrzec się swego szczytnego stanowiska, albo dla wygody życia i ziemskich korzyści wyprzeć się swego powołania. Tych ostatnich można policzyć na palcach.

Tak bywało od początku chrześcijaństwa i tak zawsze będzie, bo ludzie są ludźmi — źli i dobrzy, plewy z pszenicą. Cofnijmy się w czasy apostolskie. Judasz, jeden z Apostołów, który z Chrystusem obcował i z Jego ust Boskich nauki słuchał, przecież popełnił zbrodnię zdrady. A jednak nie czytamy nigdzie w Piśmie Świętym, aby się tym Apostołowie lub lud chrześcijański gorszyli i w swych grzechach na niego się odwoływali.

Aby ci już więcej ten kamień zgorszenia jakiego duchownego na twej drodze ku zbawieniu nie zawadzał, chciałbym podać ci sposób, jak go zawsze usuwać albo przynajmniej omijać. Spytajmy się samego Pana Jezusa. On nam pewnie pomoże i dobry sposób poda.

Oto podaje ci Pan Jezus sposób przy końcu dzisiejszej Ewangelii: „Kto się uniża, będzie wywyższony”.

A więc uniżyć się musisz i pokorą uzbroić, a natenczas będziesz widział w duszy własne twe grzechy, zalejesz się łzami serdecznego żalu i ani ci na myśl nie przyjdzie przyglądać się cudzym grzechom i na nie się odwoływać, bo będziesz widział własne.

Abyś nabył tej złotej cnoty, będziesz przy każdej modlitwie prosił o nią Pana Boga; będziesz rozważał nieskończony majestat Boski i własną swą nędzę — że już może nieraz i nie sto razy zasłużyłeś na to, aby cię sprawiedliwy Pan ukarał piekłem — a miłosierdzie Boskie trzyma cię jeszcze przy życiu, abyś surową pokutą przebłagał Jego gniew.

A teraz, przyjacielu, kiedyśmy już tak wielki z drogi pokuty usunęli kamień, reszta rozmyślań pójdzie nam łatwiej.

‐———-‐———

Ks. Feliks Gondek – Rozmyślania nad ewangeliami każdego dnia Wielkiego Postu. Dla zbudowania i uświęcenia ludu chrześcijańskiego. Kraków. 1888


ZASADY PUBLIKOWANIA KOMENTARZY
Prosimy o merytoryczne komentarze. Naszym celem jest obnażanie kłamstwa, a nie przyczynianie się do potęgowania zamętu. Dlatego bezpodstawne opinie zaprzeczające obiektywnej prawdzie publikujemy wyłącznie, gdy zachodzi potrzeba reakcji na fałszywe informacje.

Jedna odpowiedź na “Rozmyślania wielkopostne- na wtorek po II niedzieli.”

  1. Awatar Zbyszek
    Zbyszek

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

    Polubienie

Skomentuj