Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (Cz. 4) O dwóch głównych szkodach, jakie pożądania sprawiają w duszy

ROZDZIAŁ VI.

W którym jest mowa o dwu głównych szkodach, jakie pożądania sprawiają w duszy: jednej negatywnej a drugiej pozytywnej. Czego dowodzi przy pomocy świadectw Pisma św.

Ażeby jaśniej i pełniej zrozumieć to, co powiem, dobrze będzie określić tu dwie główne szkody, jakie sprawiają w duszy żądze przyrodzone: jedną, że pozbawiają ją Ducha Bożego; a drugą, że duszę, w której żyją, nużą, dręczą, zaćmiewają, brudzą i osłabiają według tego, co mówi Jeremjasz: Duo enim mala fecit populus meus: me dereliquevutit, fontem aquae vivae et foderunt sibi cisternas, cisternas dissipatas, quae continere non valent aquas. — Dwie złości uczynił lud mój; mnie opuścili, źródło wody żywej, a ukopali sobie cysterny, cysterny rozwalone, które nie mogą wody zatrzymać (Jer – 13) .

Obie te złości powo­duje jeden zwyczajny akt pożądania. Bo jasnem jest, iż du­sza przez to samo, że podoba sobie w jakiejś rzeczy, spada poniżej miana stworzenia. O ile zaś jakaś żądza większe ma dla duszy znaczenie, o tyle ona mniejszą ma wartość dla Boga, nie mogą bowiem dwa przeciwieństwa mieścić się w jednym przedmiocie; a miłość Boża i miłość stworzenia to przeciwieństwa, przeto się w jednem nie mieszczą. Cóż ma wspólnego stworzenie ze Stwórcą, zmysłowe z duchowem, widzialne z niewidzialnem, doczesne z wiecznem, po­karm niebieski, jedynie duchowy, z pokarmem zmysłowym, jedynie materjalnym, ogołocenie Chrystusowe z przywiąza­niem do jakiejś rzeczy? Dlatego tak jak w porządku zmy­słowym niepodobna wprowadzić nowej formy, zanim nie usunie się z przedmiotu dawnej, która sprzeciwia się nastę­pującej, bo jedna drugiej staje się przeszkodą z powodu przeciwieństwa, różniącego obydwie pomiędzy sobą, tak też, o ile dusza podda się wpływowi zmysłowemu i zwierzęcemu, nie może oddziałać na nią wpływ czysto duchowy.

Stąd to Zbawiciel nasz powiedział przez św. Mateusza: Non est bonum sumere panem filiorum, et mittere canibus, — nie dobra jest brać chleb synowski a miotać psom (Mat. XV, 26). lub w innem miejscu: Nolite dare sanctum canibus, — nie dawajcie świętego psom (Mat. VII, 6). W świadectwach tych Chrystus Pan nasz do synów Bożych przyrównuje tych, którzy, zapierając się wszystkich żądz przyrodzonych, sposobnymi się czynią do przyjęcia Ducha Bożego w czystości, tych zaś, co pragną zadowalać swą żądzę w stworzeniach, równa z psami. Albowiem synom dano jest jeść z ojcem, przy stole z jednej z nim misy, to jest, żyć z ducha jego” a psom z odrobin, które spadają ze stołu.

 

 

Wiedzieć zaś trzeba, że wszystkie stworzenia to odrobiny spadłe ze stołu Bożego. Słusznie więc psem nazwany jest ten, kto idzie karmić się stworzeniami i dla nich porzuca chleb sy­nów, nie chcąc się wznieść nad odrobiny stworzone — do stołu niestworzonego Ducha, Ojca swego. Dlatego też słusznie, jak psy, zawsze są głodni, bo odrobiny służą raczej do podniecenia żądzy, niżeli zaspokojenia głodu. O nich to mówi Dawid: Famem patientur ut canes, et circuibunt civitatem. Ipsi dispergentur ad manducandum: si vero non fuerint saturati et murmurabunt, będą mrzeć głód jako psy i będą chodzić około miasta. Ci rozbieżą się ku jedzeniu: a jeśli się nie najedzą, będą szemrać (Ps. LVIII, 15, 16). Bo właściwością tego, kto ulega żądzom, jest, że niezadowolony zawsze i pełen niesmaku, jak ten, co głód cierpi; a cóż ma wspólnego głód, sprawiany przez wszelkie stworzenia, z pełnią dosytu, którą sprawuje Duch Boży? Dlatego nasycenie to niestworzone nie może napełnić duszy, jeżeli ta nie odrzuci owego stwo­rzonego głodu żądzy swojej, ponieważ, jak powiedziano, nie mogą dwa przeciwieństwa zostawać w jednym przedmiocie, któremi w danym wypadku są głód i nasycenie.

Widać też stąd, jako, pod pewnym względem, więcej Bóg czyni, opróż­niając i oczyszczając duszę z tych przeciwieństw, niżeli stwa­rzając ją z niczego. Albowiem te przeciwieństwa pożądań i umiłowań bardziej przeciwne są i oporne niżeli nicość, ta bowiem nie stawia oporu Majestatowi Jego, pożądanie zaś stworzenia przeciwnie. Tyle wystarczy o pierwszej z głów­nych szkód, które sprawiają w duszy pożądania, iż się opiera Duchowi Bożemu, o czem wiele mówiło się wyżej.

 

Mówmy teraz o drugim skutku, jaki w niej sprawiają, a który jest różnorodny w objawach swoich, bo pożądania nużą duszę i dręczą, zaćmiewają, brudzą i osłabiają. O tych więc pięciu mówić będziemy z osobna.

Co do pierwszego, jasną jest rzeczą, iż żądze nużą i utrudzają duszę, bo zacho­wują się jak dzieci niespokojne i niezadowolone, które bez końca nudzą matkę o to lub o tamto, a nic zaspokoić ich nie może. I tak jak nuży się i trudzi chciwiec, kopiąc ziemię w poszukiwaniu za skarbem, tak samo nuży i trudzi się dusza, idąca za pragnieniami żądz swoich, które choć i osiągnie, trudzić się nie przestaje, nigdy niezaspokojona; ostatecznie bowiem rozwalone cysterny, w których grzebie, nie są w stanie zatrzymać wody ku ugaszeniu pragnienia. I tak mówi Izajasz: Lassus adhuc sitit, et anima eius vacua est, —  spracowany jeszcze pragnie a dusza jego czcza jest (Iz. XXIX, 8).

 

I nuży i trudzi się dusza, ulegając żądzom, bo jest jak chory w gorączce, który, zanim nie opuści go febra, udrę­czony jest, a pragnienie jego coraz wzrasta. Dlatego powie­dziane jest w Księdze Joba: Dum satiatus fuerit, arctabiiui, aestuabit et omnis dolor irruet super eum, — gdy się nasyci, ściśnion będzie, będzie się pocił, i wszelaka boleść przypadnie nań (Job. XX, 22). Nuży się tedy i utrudza dusza skutkiem pożądań swoich, bo jest chora, trawiona gorączką i wzburzona przez nie jak woda przez wichry, które podobnie ją niepokoją, nie dając spocząć jej na jednem miejscu ani na jednym przedmiocie. O duszach takich mówi Izajasz: Impii autem quasi mare fervens, quod quiescere non potest (Iz. LVII, 20), (1). Serce złego jest jak morze rozburzone, a złym jest ten, kto nie przezwycięża żądz swoich.

I nuży i trudzi się dusza, która spełnienia ich pragnie, bo jest jak głodny, co otwiera usta, aby nasycić się wia­trem, a miast nasycić, raczej się wysusza, nie to jest bowiem pożywienie jego.

 

O takiej duszy powiada Jeremjasz: In desiderio animae suat attiaxit ventum amoris sui, — w chęci duszy swej przy­ciągnęła wiatr miłości swojej (Jer. II, 24). A potem mówi dalej, by dać pojęcie pragnienia, w jakiem dusza taka zo­staje, dając jej radę: Prohibe pedem huum a nuditate, et guttur tuum a siti (Jer. II, 25). Pohamuj nogę twoją (to jest myśl twoją) od nagości; i gardło twe od upragnienia (to jest wolę twoją od nasycania pożądań, co powoduje zwiększenie pragnienia). I tak jak nuży i trudzi się zakochany, gdy, w dniu nadziei, zamiary jego spełzną na niczem, tak nuży i trudzi się dusza w uleganiu wszelkim żądzom swoim, powodującym większą jeszcze próżnię i głód, bo jak mówią, żądza jest jak ogień, który się wzmaga za dorzucaniem paliwa, skoro je zaś pochłonie, z konieczności gaśnie.

Jednakże żądza gorszej jest w tem odeń natury, bo, kiedy ogień dla braku paliwa maleje, żą­dza, raz obudzona, nie maleje, lecz wzrasta pomimo wy­czerpania materji i zamiast zgasnąć jak ogień, gdy mu podniety zabraknie, głód wzmaga się, im pożywienia mniej.. I o tem to mówi Izajasz: Declinabit ad dexteram, et esuriet; et commedet ad sinistram et non saturabitur, — i ustąpi na prawą stronę a łaknąć będzie: i jeść będzie na lewej, a nie naje się (Iz. IX, 20).

Albowiem ci, którzy nie umartwiają żądz swoich, słusznie, gdy ustępują z drogi Bożej, (którą oznacza strona prawa) czują głód, bo nie zasługują na nasycenie słodyczą duchową. I sprawiedliwie nie nasy­cają się, gdy jedzą na lewej, to jest zadowalają żądzę swą w jakiemś stworzeniu i pozostawiając to, co jedynie może zadowolić, karmią się tern, co potęguje raczej głód.

A przeto jasną jest rzeczą, że żądze nużą i utru­dzają duszę.

 

 

ROZDZIAŁ VII.

W którym jest mowa o tem, jak pożądania dręczą duszę, po­parta również dowodami z porównań i świadectw Pisma św.

Drugim rodzajem zła pozytywnego, które powodują w duszy pożądania, jest to, że ją dręczą i uciskają jak zwią­zanego krępujące go sznury, od których zaznać nie może spoczynku, pokąd się z nich nie uwolni. O takim powiada Dawid: Funes peccatorum circumplexi sunt me (Ps. CXVIII, 61). Więzy grzechów moich, to jest pożądań, oplotły mnie. A takież samo udręczenie i ucisk, jakiego do­znaje nagi, złożony na cierniach i szpilkach, cierpi dusza uległa żądzom swoim. Te bowiem na sposób cierni ranią i męczą i palą i ból sprawiają. I mówi o nich Dawid: Circumdederunt me sicut apes: et exarserunt sicut ignis in spinis, obstąpili mię jako pszczoły, kłujące, i rozpalili się jako ogień w cierniu (Ps. CXVII, 12). Albowiem pośród żądz, które są jak ciernie, wzrasta ogień uciśnienia i męki.

Jak oracz dręczy i uciska wołu pod ciężarem pługa ze względu na zbiór spodziewany, tak pod naciskiem żądzy dążenia za upodobaniami swemi udręcza duszę pożądanie. Widać to dobrze na żądzy Dalili dowiedzenia się, w czemby była taka moc Samsona, która, jak mówi Pismo, męczyła ją i dręczyła tak, że osłabła i prawie umierała (2): Defecii anima eius, et ad mortem usque lassata est (Jud. XVI, 16). Im żądza jest intensywniejsza, tem dotkliwiej udręcza duszę, tak, że tyleż jest udręczeń, ile żądzy i tem ich więcej, im więcej pożądań nią władnie; a przeto spełnia się na takiej duszy to, co powiedziano w Objawieniu o Babilonji: Quantum glorificavit se et in deliciis fuit, tantum date Uli tormentum et luctum (Apok. XV11I, 7 )’), – ile pragnęła wyniesienia i za­ dowolenia żądz swoich, tyle dajcie jej udręczenia i ucisku.

W jakim ucisku znajduje się ten, kto wpadnie w ręce nie­ przyjaciół swoich, tak udręczona i ściśniona jest dusza, która poddaje się swym żądzom. Wyobrażenie tego mamy w Księ­gach Sędziów, gdzie czytamy, że dzielny Samson, przedtem potężny i wolny sędzia w Izraelu, skoro wpadł w ręce nieprzyjaciół swoich, ci pozbawili go mocy, wydarli mu oczy i zniewolili żarna obracać w ciemnicy, gdzie dostatecznie zgnębili go i ucisnęli.

To samo dzieje się z duszą, gdy wrogie żądze obu­dzone zwyciężą, które wprzód osłabiają ją i oślepiają, jak w dalszym ciągu powiemy, a następnie uciskają i dręczą, przywiązując do żaren pożądliwości. Więzy zaś, któremi jest przymocowana, to własne jej pożądania.

Dlatego Bóg, litując się nad tymi, którzy z tak wielką męką i szkodą swoją dążą do zaspokojenia głodu i pragnienia żądzy w stworzeniach, mówi do nich przez Izajasza: Omnes sitientes venite ad aquas, et qui non habetis argentum, properate, emite et comedite: venite, emite absque argente, et absque ulla commutatione, vinum et lac. Quare appenditis argentum non mpanibus, et taborem vestrum non in saturitate? Audite, audientes me: et comedite bonum, et delectabitur in crassitudine anima vestra (Iz. LV, 1, 2). Wszyscy, którzy macie pragnienie żądz, pójdźcie do wód i wszyscy, którzy macie srebro własnej woli, kwapcie się kupować odemnie a jedzcie, chodźcie i kupujcie odemnie wino i mleko (to jest pokój i słodycz duchową), bez srebra woli własnej, żadnej me dając mi za to zapłaty czy zamiany jakowejś pracy, jak dajecie za żądze wonne. Przecz dajecie srebro własnej woli za to, co nie jest chlebem, czyli Duchem Bożym; a pracę (3)  Jak pożądania dręczą duszę pożądań waszych nie za nasycenie? Pójdźcie, słuchając mię, a jedzcie dobro, którego pragniecie, a rozkoszować będzie w tłustości dusza wasza.

Owo rozkoszowanie w tłustości jest wyjściem ze wszystkich upodobań w stworzeniu: stworzenie bowiem udręcza, a Duch Boży ożywia. Tak też i woła On do nas przez św. Mateusza, mówiąc: Venite ad me omnes, qui laboratis et onerati estis et ego reficiam vos, et invenietis requiem animabus vestris (Mat. XI, 28, 29). Wszyscy wy, udręczeni, uciśnieni i przytłoczeni ciężarem waszych trosk i pożądań’ wyjdźcie z nich, przychodząc do mnie, a ja was ochłodzę i znajdziecie odpoczynek duszom waszym, gdy opuszczą was żądze wasze. One to są wam tern ciężkiem brzemieniem, o którem mówi Dawid: Sicut onus grave gravatae suntsuper me, — jako brzemię ciężkie ugniotły mię (Ps. XXXVII, 5).

cdn.


Św. Jan od Krzyża, Wnijście na Górę Karmelu.  WE LWOWIE Nakładem i drukiem Towarzystwa „Bibljoteka Religijna” im. X. Arcybiskupa Bilczewskiego 1927.

Przypisy:

1) Lecz niezbożnicy są jako morze zaburzone, które się uspo­koić nie może (Bibl. Wujka. Iz. LVII, 20).

2) W Piśmie św. odnosi się to raczej do Samsona.

3) Gdzie tłumaczenie hiszpańskie Pism a św. jest parafrazą, lub też zawiera pewne odchylenia, tam cytat zaznaczam bezpośrednio po tekście Wulgaty. (Przyp. tłum.)

1 komentarz do “Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (Cz. 4) O dwóch głównych szkodach, jakie pożądania sprawiają w duszy”

Skomentuj