Mój krzyż

na gruzach wiary

stawiam krzyż

prosząc Boga  Wybacz mi!

potem klękam gdzieś w zaciszu

Prosząc Matkę  Prowadź mnie!

 

tyle cierpień Mu zadałem

tyle grzechów do Jego krzyża dokładałem

ja człowiek ja ludzka miernota

dorównać Mu chciałem

 

każdego dnia żałować będę

że zamiast chustką ocierać

skrwawione skronie

ja oprawcą zostałem

grzech za grzechem

gwoźdź za gwoździem

wbijałem w Jego ciało

 

wyrwany ze snu o potędze

padłem na kolana

lecz co zastałem?

co ujrzały moje oczy na tej skale?

wokół ruiny

same odstępstwa

Boże miej litość

ja tego nie chciałem !

 

z trudem dźwigam krzyż

ciężkim mozolnym krokiem

zmierzam na swoją Golgotę

ciężki

sam na niego zapracowałem

razy na mnie spadają

boli lecz to tylko moje ciało

hartuje się dusza

 

Matko powiedz Proszę!

czy to jeszcze nie za mało ?

 


Arkadiusz Niewolski

 

 

 

Arkadiusz Niewolski

Niczym jestem, tylko prochem , robakiem pełzającym u stóp Twoich...Panie niegodnym jest Twojego spojrzenia ! Zwracam się więc to Twojej Matki. Ufam i Wierzę , że Matka Boga mnie do Ciebie doprowadzi!

2 myśli na temat “Mój krzyż

  • 28/02/2020 o 09:13
    Permalink

    Głęboki wiersz.. i przepiękna grafika. Ona mnie do Ciebie ściągnęła. Mam podobny obraz malowany pastelami.
    Czasem ciężko, ale trzeba pamiętać, że po najgorszej burzy przychodzi słońce, a po sztormie dopływa się do spokojnej przystani..

    Odpowiedz
  • Pingback: znów stop – Wirtualny zakątek

Zostaw komentarz

%d bloggers like this: