Żyjemy w strasznych czasach apostazji, ale ma to też swoją zaletę. Wrogowie dostarczają nam dowodów na istnienie Boga, które – chociaż może się nam wydawać, że nie są dla nas potrzebne – jednak pokrzepiają nasze utrudzone atakami ze wszystkich stron dusze.
Zakaz modlitw, nawet w duchu, wokół ośrodków aborcyjnych. Holokaust milionów nienarodzonych trwa i mogłoby się wydawać, że nic mu nie zagraża, a jednak boją się modlitwy.
Chrześcijaństwo stało się najbardziej prześladowaną religią na świecie. Watykan ostatnio podał, że około 400 milionów chrześcijan jest prześladowanych. W ubiegłym roku zamordowano 5000 wyznawców Chrystusa. Te liczby nie odzwierciedlają całej prawdy, ponieważ nie uwzględniają gwałtów i morderstw dokonanych w Europie przez nachodźców. Nie są one liczone jako napady na tle religijnym, a przecież dla nich biały człowiek to nie wyznawca ich wiary, tylko chrześcijanin. Oni nie sprawdzają, czy ktoś jest wierzący, czy nie – innowierca. Oczywiście nie wszyscy oficjalnie, ale bardzo wielu odrzuca zasady naszego Pana Jezusa Chrystusa. Nawet ci, którzy pokazują swoją wiarę, mówiąc na każdym kroku „Szczęść Boże”, stają ciągle w obronie największych wrogów chrześcijaństwa – islamistów. Robią to razem z lewakami, tak samo jak razem z nimi milczą o prześladowaniach i zbrodniach na chrześcijanach. To też jest dowód, ponieważ faktem niezaprzeczalnym jest, że tylko prawdy można tak nienawidzić.
Msza święta trydencka – bo tylko ją można nazwać świętą – której tak nienawidzą moderniści, czyli wyznawcy ścieku wszystkich herezji, jest też postrachem dla nich i ich ojca szatana. Oni wiedzą, że ofiara składana prawdziwemu, jedynemu Bogu jest dla nich zagrożeniem, dlatego tak ją zwalczają, a dla nas to też jest dowód istnienia Boga.
Od wrogów można się dużo nauczyć. To oni najbardziej nas obserwują i – w przeciwieństwie do nas – umieją dobrze wykorzystać nasze słabości, których my nie chcemy dostrzec i których nie bronimy.
Zwróćcie uwagę, że nawet sataniści potwierdzają istnienie Boga, robiąc wszystko odwrotnie, niż On nakazuje. Jeżeli istnieje szatan, to istnieje też Bóg – logiczne.
Wielu ludzi teraz używa symboli satanistycznych, myśląc, że to zabawa. Biedni nie zdają sobie sprawy, że przyciągają do siebie siły, których nie dość, że nie rozumieją, to jeszcze nad którymi nie mają żadnej możliwości zapanować. Używanie takich znaków jest jak znamię, które informuje, po której stronie jesteś. Myśląc, że to tylko symbol związany np. z muzyką, której słuchasz, jesteś w totalnym błędzie. Nawet twoja podświadomość działa przeciwko tobie. Dla niej często wszystko jest jednoznaczne – ona operuje symbolami i znak zła jest po prostu symbolem zła, chociaż ty myślisz, że to głupi żart albo przeciwstawienie się jakimś nieakceptowanym przez ciebie ideałom.
Równowaga duchowa, a wpływ tatuaży na psychikę
Zdaję sobie sprawę, że ludzie patrzą na wiarę teraz przez pryzmat skandali, przede wszystkim seksualnych. Rozumiem to, że ciężko jest na takie rzeczy patrzeć i słuchać np. wypowiedzi hierarchów Kościoła modernistycznego popierających wszystkie wynaturzenia seksualne, jakie istnieją. Tym bardziej że oni powinni żyć w celibacie, a nie myśleć o pornografii. Jednak takie rzeczy nie mają nic wspólnego z Bogiem i wspierając jakieś satanistyczne ideologie, nawet tylko przez głupie używanie symboli, stajesz po stronie tych, których chcesz zwalczać. Pan nasz Jezus Chrystus wyraźnie mówi, że oni mają za ojca szatana.
Solidne fundamenty wiary nie opierają się na żadnych zewnętrznych instytucjach, tylko na naszych duszach.
Ty myślisz, że kupujesz tylko prywatną rejestrację samochodu z 666, a świat duchowy widzi znamię bestii.
Musisz pamiętać, że takie rzeczy zawsze wracają do ciebie – i to wracają w postaci takiej, jaka tkwi w twojej podświadomości.
Arkadiusz Niewolski


Skomentuj