Zewnętrzne świątynie upadały zawsze wtedy, gdy wewnętrzne przestawały oddziaływać na świat. I tu pojawia się pytanie: czy dusza naprawdę może wpływać na materię, czy jest jedynie biernym widzem?
Oczywiście jest to pytanie czysto retoryczne. Oddziaływanie świata duchowego na świat materialny jest nie tylko realne, ale wręcz proste do wykazania.
Jeśli człowiek jest jednością duszy i ciała, to pytanie o wpływ duszy na materię nie jest metafizyczną fantazją, lecz opisem codziennego doświadczenia.
Każdy lęk zmienia tętno.
Każda decyzja zmienia świat.
Każdy stan naszej duszy wpływa na nasze postępowanie i sposób patrzenia na rzeczywistość.
Świątynie zewnętrzne istniały tak długo, jak długo miały oparcie w duszach ludzkich. Nie miało znaczenia, że odprawiano w nich poprawne rytuały. Zwróćmy uwagę, że zarówno w Pierwszej, jak i w Drugiej Świątyni obrzędy zasadniczo nie uległy zmianie, a mimo to zostały one zniszczone. Dlaczego? Ponieważ zabrakło duchowego wsparcia. Bez niego świątynia staje się jedynie domkiem z kart.
https://niewolnikmaryi.com/2023/07/26/wesprzyj-nas/
Jeśli założymy, że Trzecią Świątynią jest Kościół katolicki, zauważymy analogię. Do Soboru Watykańskiego II obrzędy nie uległy zmianom o charakterze fundamentalnym. Podpisanie paktu z diabłem na soborze było odpowiednikiem ukrzyżowania Jezusa Chrystusa w przypadku Drugiej Świątyni. Ostateczny upadek duchowy zawsze prowadzi do zniszczenia świątyń.
To jasno pokazuje, jak świat duchowy wpływa na otaczającą nas rzeczywistość. Same rytuały, choćby najpiękniejsze, są jedynie dodatkiem i ostatecznie nie mają decydującego znaczenia.
Czym jest Komunia Święta bez komunii duchowej?
Czym jest spowiedź bez spowiedzi duchowej?
Bez żalu za grzechy i bez postanowienia poprawy? W skrajnych przypadkach może ona nawet obrażać Boga.
Msza Święta Wszechczasów jest wspaniałą i piękną ofiarą składaną Bogu — to fakt niezaprzeczalny. Jednak bez właściwych intencji staje się jedynie ludzkim rytuałem pozbawionym znaczenia. Faktem równie niezaprzeczalnym jest, że Bóg brzydzi się ofiarami składanymi przez ludzi o fałszywych intencjach. Bóg widzi nasze dusze i na nie patrzy. Skrajną głupotą jest uczęszczanie na NOM tylko dlatego, że istnieje obowiązek uczestniczenia we Mszy Świętej, jeśli ta forma obraża Boga ,tym bardziej, że NOM nie ma w sobie nic święto. Kto słyszał, aby obrażając kogoś, można było mu się przypodobać? Gdzie tu sens i logika?
Dusza jest naszą mądrością, sensem i logiką.
Celem całego systemu zła jest zagłuszenie sumień, czyli naszych dusz, ponieważ dusza sama w sobie nie zawiera kłamstwa — zawiera prawdę. Jest mieszkaniem Boga. Spójrzmy, jak ten mechanizm działa.
Aborcja — miliony mordowanych dzieci rocznie. Przedstawia się rzekomą walkę między aborcjonistami a ich przeciwnikami wokół marginalnych przypadków: zagrożenia życia, gwałtu, kazirodztwa. W ten sposób próbuje się przykryć prawdę i dać pozorne usprawiedliwienie dla sumienia. Problem polega na tym, że wszystkie te przypadki stanowią margines. Gdyby dopuścić aborcję wyłącznie w takich sytuacjach, a zakazać zabijania dzieci bez powodu, uratowano by ponad 90% nienarodzonych.
Dusza jest wszystkim, co masz. Jest perłą, której nie rzuca się świniom — czyli systemowi. Pamiętaj, że system działa na wiele sposobów, nie tylko poprzez otwarte kanały. Dziś częściej poprzez różne grupy mieszające kosmos z religiami. Im więcej chaosu i dziwacznej terminologii, tym lepiej. Cel jest jeden: dusza ma się nie obudzić, a jeśli już — to w kosmicznych bzdurach.
Czasami system sam pokazuje, jak bardzo boi się naszych dusz i jak silny jest świat duchowy oraz jego oddziaływanie na rzeczywistość.
Zakaz modlitwy — nawet duchowej — w strefach ochronnych w pobliżu klinik aborcyjnych. Trudno o bardziej dosłowne i realne potwierdzenie potęgi duszy w dzisiejszych czasach.
Każdy słyszał o tzw. efekcie placebo. Pomijając naukowe wywody, można jasno stwierdzić jedno: efekt ten istnieje. Polega na tym, że pod wpływem silnej sugestii następuje realna poprawa zdrowia, nawet po zażyciu zwykłej witaminy i nawet w poważnych stanach chorobowych. W placebo mierzy się konkretne zmiany: wydzielanie endorfin i dopaminy, zmniejszenie bólu, obniżenie stresu, poprawę samopoczucia.
To działa. Jest to realne oddziaływanie psychiki na ciało, czyli na materię. Nauka owija to w swoje wywody, ale nie zmienia to faktu. My nie musimy ukrywać prawdy — mówimy wprost: to oddziaływanie duszy na materię.
Takich przykładów jest więcej i nie wszystkie wiążą się z sugestią w klasycznym sensie. Co więcej, sugestia nie musi pochodzić od osób trzecich. Bardzo często to twoja własna dusza podsuwa ci przekonanie, w które wierzysz — a to ma kluczowe znaczenie.
Wielu z was widziało rytuał wykonywany nad płaczącym niemowlęciem, tzw. odczynianie uroków: splunięcie na pięść i znak krzyża nad głową dziecka. Bardzo często dziecko natychmiast się uspokaja. To istotny przykład, ponieważ działa on nie tylko wtedy, gdy wykonuje go matka silnie emocjonalnie związana z dzieckiem, ale także wtedy, gdy robi to ktoś obcy. Co ważniejsze, jest skrajnie mało prawdopodobne, aby niemowlę uległo sugestii. Mamy więc do czynienia z bezpośrednim oddziaływaniem jednej osoby na drugą bez świadomości tej drugiej, co jest niezwykle wymowne.
Nasz Pan Jezus Chrystus uczy nas przede wszystkim, jak ogromne znaczenie ma stan naszej duszy i że to ona odpowiada za wszystko. Są to nauki proste, lecz człowiek potrafi je niepotrzebnie zaplątać, zawiązać niezliczone węzły i potem sam nie umie się z nich uwolnić.
System, abyśmy odrzucili zalecenia Boga, podsuwa nam pseudo-mistyczne i pseudo-duchowe ćwiczenia, takie jak joga — niebezpieczny absurd, o którym pisałem wcześniej.
Antydepresanty, joga i nowotwory: kulisy medycznego matrixa”
W rzeczywistości wystarczy cisza. Oderwanie się od medialnego natłoku kłamstw i zanurzenie się we własnej duszy. W ciszy odnajdziesz Boga, a prawda cię wyzwoli. Połączona z wiarą i trzeźwym spojrzeniem na świat i samego siebie pozwoli osiągnąć rzeczy, które wcześniej wydawały się niemożliwe. To tak niewiele — a zarazem granica nie do przekroczenia dla tak wielu.
Nauka pokazuje, że stany wewnętrzne człowieka realnie wpływają na ciało, zachowanie oraz struktury społeczne. Ja interpretuję te stany jako przejawy duszy.
Kluczowe rozróżnienie:
Nauka mówi:
„Stan wewnętrzny X koreluje z procesem biologicznym Y”.
Ja mówię:
„Ten stan wewnętrzny jest duszą i działa na materię”.
Ogólnie rzecz biorąc:
Nauka nie obala duszy.
Nauka nie dowodzi duszy.
Nauka potwierdza fakty, które są zgodne z tezą o duszy.
Nauka opisuje mechanizm. Ja nazywam źródło.
Dlatego nie jest prawdą, że przedstawiony tu tekst to jedynie „chrześcijańskie zabobony”. Opisane zjawiska są potwierdzone naukowo — różnica polega na nazewnictwie, nie na samych faktach. Interpretacja pozostaje spójna.
Najważniejsze jest to, że chrześcijanie posiadają prawdziwą religię opartą zarówno na rozumie, jak i na wierze. Warto więc stosować proste metody zalecane przez chrześcijaństwo, a nie sięgać po sekty religijne czy nurty charyzmatyczne, które wywracają porządek świata do góry nogami.
To jest dopiero pierwszy, wstępny tekst na ten temat. Kolejne będą się pojawiać, ponieważ jest to zagadnienie niewyczerpywalne — materiał na całą książkę.
Arkadiusz Niewolski


Skomentuj