Boże, Boże, czemuś mnie opuścił?!
chciałbym krzyczeć za Ukochanym Zbawicielem.
Czemu zostawiłeś mnie na tym ludzkim świecie, który stał się wysypiskiem śmieci?
A może cały czas nim był?
Ale czy mogę?
Czy możemy tak mówić?
Wiem Panie. Nie, nie możemy.
To my przepełnieni pychą – Ciebie Serce Najdroższe opuszczamy.
Zbaczam z drogi która mi wyznaczyłeś. Uciekam może do Hiszpanii
ale skąd mam brać siłę o Panie ?!
Wiem, wiara mi ją daje, ale człowiekiem tylko będąc upadam zbyt często.
Samotność, odrzucenie mi nie straszne, moje cale życie było walką
Ale milczenie mnie zabija, to najcięższy krzyż który mi dałeś.
Wiem Panie, że Ty w swoim miłosierdziu dajesz tylko tyle, ile potrafimy udźwignąć.
Jednak ja, który kiedyś pychą przepełniony krzyczałem: Niemożliwe nie istnieje!
Teraz powstać czasami już nie mogę. Próbuje i w końcu się podnoszę ale zdruzgotany i coraz słabszy.
I to widzenie prawdy, to mnie przytłacza jak bardzo ciężki kamień.
Może nie Prawda mnie przytłacza, tylko kłamstwo które dostrzegam doskonale.
Fałsz i zakłamanie zastąpiło Twoje przykazania Panie Boże Najdroższy!
Wiem, z talentów się trzeba rozliczyć. Ale ja przecież mówię do ściany. Bez uszu, bez oczu , pustej w środku
Królu! wołają a plecami się odwracają! Zamiast całować Twoje krwawe rany, stoły powstawiali i im cześć oddali .
Który król taką zniewagę by zniósł? Głowy szybko by pospadały
Tak i Ty Królu nieba i ziemi w swej sprawiedliwości, w ciemność ich wtrącisz
Ale co z nami, czy my to wszystko przetrzymamy?
Daj nam siłę Boże!
Daj nam skrzydła jak niegdyś pisałem!
Ochroń nas przed szatańskimi zjawami!
Czym jest prawda pytał Piłat?
My ją znamy tylko tak często odrzucamy , chowamy za zasłoną kłamstw o „większym” dobru.
Nic co ma w sobie odrobinę kłamstwa nie jest dobrem; jest czystym złem!
Ale ludzie twierdzą inaczej
Kto pamięta o Twoich naukach , kto myśli czytając je nawet?
Sami charyzmatycy, prorocy naszych złych czasów i zjawy zwodzące wiernych.
Choć czy tak naprawdę zwodzące?
Przecież kłamstwa są widoczne.
Ludzie mówią, ludzie ludzi słuchają, a Ciebie Panie za nic mają.
Obudź ich Boże, otwórz duszę na Ciebie, bo Tyś jest prawdą i Zbawieniem!
Proszę, na kolanach błagam! A moja dusza będzie smutna aż do śmierci.
Więc katoliku nie roń łez
To nie ostatnia twoja pieśń
Dumnie podnieś głowę swą i ratuj duszę a zostaw grzech.
Amen.
Arkadiusz Niewolski


Skomentuj