Rozmyślania o miłości Bożej (11) – Bóg Ojciec dał nam co miał najdroż­szego, w osobie Swego Jednorodzonego Syna

Bóg Ojciec dał nam co miał najdroż­szego, w osobie Swego Jednorodzonego Syna.

I.

Ojciec niebieski nie tylko przyjął mnie za dziecko Swoje, lecz w nadmiarze miłości, dał mi swego własnego Syna. Jak­kolwiek jest, Bogiem potężnym i nieskoń­czonym, dać mi już nie mógł cenniejsze­go daru i wyższego dowodu miłości!
Podług słów świętego Pawła: „Cóż nam odmówić może Ten, który własnego Syna nie oszczędził, lecz wydał go za nas wszystkich!” Gdyby mi było dane do wy­boru, prosić Boga o jakiś dowód miłości, czyż mogłoby mi nawet przyjść na myśl coś podobnego? A gdybym i przypuścił podobną możliwość, czyż odważyłbym się w nieść taką prośbą? Myśl ta po prostu, rozum ludzki przygniata; i gdyby nie wyraźne potwierdzenie naszej wiary świętej, nie bylibyśmy w stanie w tę niesłychaną szczodrobliwość uwierzyć!

Mowa ludzka za słaba do wyrażenia uczuć, jakiemi serce nasze powinno być przejęte wobec tego daru nad dary! Mo­żemy tylko jak najgłębiej ukorzyć się przed Bogiem i błagać Go, aby w Swej niepojętej wszechmocy, Sam Sobie godną oddał chwałę za ten dar niewysłowiony!
Wyznanie naszej niemocy i nędzy, naszej nieudolności w okazaniu Mu uwielbienia i dziękczynień, jakie Mu się słusznie na­leżą, jest jedynym, choć bardzo niedo­statecznym sposobem, wyrażenia Mu na­szych uczuć wdzięczności. Zapewne, powinniśmy w zamian oddać Bogu Ojcu siebie samych i wszystko, co posiadamy na wyłączną własność. Cóż jednak zna­czą wszelkie dobra ziemi? cóż za ofiara z nas samych i z uczuć naszych, na jakie słabe i nędzne stworzenie zdobyć się może, w porównaniu do tego ogro­mu miłości Bożej, do tego wysiłku Jego wszechpotężnej dobroci, gdy obok in­nych niezliczonych darów, oddał nam nawet własnego Syna!! Zresztą my sami, z tylu już innych wyżej przytoczonych powodów, należymy do Boga; a zatem za ten dar najwyższy pozostaje nam tylko odnowić ofiarę naszą i oddać Bogu to, co jest już od dawna jego własnością.

Il.

W jakich to okolicznościach i z jakich powodów Bóg Ojciec oddał nam Syna Swego? Jest to punkt nadzwyczaj waż­ny: ponieważ w znacznym stopniu zwiększa cenę ofiary. Czy to w nagrodę na­szej pierwotnej miłości ku Bogu? Czy może w przewidywaniu naszej później­szej wierności i posłuszeństwa? Wcale nie! Oddał Go nam wtedy, gdy z powodu upadku pierwszych rodziców, popadli­śmy w Jego niełaskę i staliśmy się nie­przyjaciółmi Jego, a tem samem zasłu­żyliśmy na wieczne odrzucenie. Nie tylko nic nie przemawiało za nami, lecz prze­ciwnie wszystko raczej wówczas świad­czyło na niekorzyść naszą. Przeciw nam oprócz grzechu pierworodnego, był ogrom innych uczynkowych grzechów, szereg ich niezliczony, od samego początku aż do końca świata; Bóg przewidział to, że nawet tak wielka ofiara Krwi Chrystusowej nie powstrzyma fali występków i zbrodni ludzkich; lecz za nami przemawiała po­tężna i niewzruszona miłość Boża; i Bóg usłuchał głosu Swojej ku nam miłości, podług słów apostoła: „Niezmiernie pod­nosi i potęguje znaczenie miłości Bożej ku nam ten dowód, że gdy byliśmy grzesznikami, Jezus Chrystus umarł za nas.“
Te słowa w całej pełni się sprawdziły: bo właśnie grzechy i niewierności nasze, które raczej karę i gniew Boży na nas ściągnąć powinny, nie wstrzymały wzglę­dem nas wylewu miłosierdzia i obfitości łask Bożych!

I w jakimże to celu Bóg oddał nam Syna swego? Ażeby mógł za pośrednic­twem tegoż Syna, przywrócić nam łaskę Swoją w wyższym jeszcze stopniu, niż ją posiadaliśmy przed upadkiem grzechowym; aby nas podnieść i utwierdzić w prawie dziedzictwa Bożego, które przez grzech utraciliśmy; aby widząc w nas obraz Syna Swego, mógł z upodobaniem na nas spoglądać i z tą miłością, jaką od wieków tego jednorodzonego Syna Swego ukochał. Wszystko to najgruntowniej potwierdzają nam, zasady naszej wiary świętej. Tę wiarę wyznajemy i szczycimy się nią; ale czy ona nam do­pomaga do rozniecania w sercach naszych wyższej miłości ku Bogu?

O Boże mój! jak mogłem żyć dotąd w takiej sprzeczności olbrzymiej, jaka zachodzi między wyznawaniem mej wiary, a uczucia­mi serca mego? Jak zdołam odpowiedzieć przed Tobą za tę dwoistość uczuć, na strasznym sądzie Twoim ? Wszak te prawdy naszej wiary świętej dane nam zostały w tym celu jedynie, aby serca nasze rozgrzały silniejszą i gorętszą ku Bogu mi­łością!

III.

W jakiż to sposób nareszcie, Bóg Ojciec oddał nam Syna Swego? Punkt ten przedstawia nam szczyt miłości Bo­żej! Oddał nam Go drogą najwyższej ofiary, ponieważ poświęcił Go za grzechy nasze, niezbadanym wyrokiem swej sprawiedliwości; ażeby nam, wyrodnym dzieciom Swoim miłosierdzie okazać, obarczył ciężarem zbrodni i grzechów naszych ukochanego Syna Swego, domagając się od Niego zadośćuczynienia za przestęp­stwa nasze; aby przez zasługi Swego Syna zmazać wszystkie nasze winy, i obsypać nas niezliczoną obfitością łask i dobrodziejstw w tem i przyszłem ży­ciu, nie wahał się obrać Go sobie za przedmiot ofiary Swego własnego gniewu.

Rozważmy w skupieniu powyższe słowa i starajmy się, o ile to w naszej mocy, wpoić głęboko w serca nasze wdzięcz­ność ku Bogu, za tę niezrównaną i rozu­mem ludzkim niepojętą Jego miłość ku nam. O jakże piękną i wzniosłą jesteś, święta nasza wiaro, dla tych, których serca miłością Bożą płoną! lecz zarazem o ile jesteś szczęściem i błogosławień­stwem dla wybranych, o tyle staniesz się wyrokiem potępienia dla tych nieszczęśli­wych, którzy pomimo tylu środków zbawienia, jakie im podajesz,  nie chcieli z nich korzystać i nie chcieli ukochać Boga!

Rozkaz dany przez Boga Abrahamo­wi w Starym Testamencie, aby złożył Bogu na ofiarę syna swego ukochanego, dziwi nas, a nawet wydaje się nam okrutnym; jakkolwiek wiemy to i uznaje­my, że Bóg jest panem życia i śmierci swych stworzeń. W każdym razie widok ojca, który na własne dziecko podnosi rękę swoją, w mordercze narzędzie uzbro­joną, mimo woli w sercu i umyśle na­szym trwogę i przerażenie obudzą.
A jednak ta ofiara Izaaka była tylko fi­gurą i obrazem tej ofiary Pana naszego Jezusa Chrystusa, dokonanej na górze Kalwarji z woli i dopuszczenia przedwiecznego Ojca. Żadne pióro opisać, ani rozum ludzki pojąć nie zdoła, ile ta straszna a niewinna ofiara najdroższego Syna, niepojętą miłość Ojcowską ko­sztować musiała; a jednak uczucie Jego, względem nas zwyciężyło! A zatem jak­kolwiek wspomnienie tej ofiary przeraże­niem rozum nasz przejmuje, serce nasze tem bardziej powinno zapalić się ogniem niewygasłej wdzięczności i miłości ku Bo­gu, za tak szczytną i prawdziwie Boską ofiarę!

Ach! gdybyśmy częściej zastanawiali się i rozważali święte tajemnice naszej wiary, nie lekko i pobieżnie, ale głęboko i z całem serca wylaniem, z uczuciem pełnem pokory, poddania się i czystej intencji! Gdybyśmy w duchu uniżenia błagali Boga, aby nas oświecić raczył i dopomógł do zrozumienia tych prawd świętych i do praktycznego zastosowania ich w życiu naszem! Bóg, który wymaga i pragnie udoskonalenia naszego, każdej chwili gotów jest modlitwy nasze dotyczące dobra naszej duszy, wysłuchać.

Jeżeli zatem nie postępujemy w cale na drodze doskonałości, sobie tylko winę przypisać musimy, winę straszną, nie tylko niedbalstwa w korzystaniu z łask Boskich, ale zarazem w obróceniu ku naszej zgu­bie najcudowniejszych objawów miłości Bożej, danych nam w celu zapewnienia nam zbawienia wiecznego.

Rozmyślania o miłości Bożej (10) – Bóg jest Ojcem naszym


Ks. Jean Nicolas Grou T. J. – Rozmyślania o miłości Bożej. Warszawa 1910.

Agnieszka Szaroleta

Zdrowa nauka Kościoła przeciw kłamstwom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

One thought on “Rozmyślania o miłości Bożej (11) – Bóg Ojciec dał nam co miał najdroż­szego, w osobie Swego Jednorodzonego Syna

Zostaw komentarz

%d bloggers like this: