Aktualności Opinie

Następstwa „miłości” modernistów wobec katolików

W imię "miłości" gotowi są zaszczuć każdego, kto się sprzeciwi. Będą szli bezwzględnie depcząc przy tym Najśw. Sakrament, dosłownie jak i znieważając Go w miejscach modlitwy. Będą wywlekać księży i wiernych nawet z katakumb, jeśli tylko prawda będzie podnosić głos, w coraz bardziej fałszywym świecie modernistów. Nieważne że klęczysz przed Najśw. Sakramentem,  ważne, że nie w tym miejscu, albo nie na jedynej słusznej (posoborowej) Mszy.

19 października odbyła się policyjna „interwencja” w domu zakonnym przy ul. Wronieckiej w Poznaniu podczas której, w trakcie modlitwy Różańcowej (bezpośrednio po Mszy Św.) wywleczono sprzed ołtarza z Najświętszym Sakramentem, przed którym modlili się wierni, ministranta, a potem Księdza.

Jeśli mimo dyskusji toczącej się na portalach społecznościowych odnośnie tego skandalicznego wydarzenia, ktoś nie zapoznał się z nagraniem, to można je obejrzeć (od 1:37) TUTAJ. Komentarz i relację ks. Woźnickiego odnośnie całej sytuacji, które też warto poznać (opowiada m.in. o haniebnym zachowaniu policjantów po zatrzymaniu), również zostały udostępnione. TUTAJ link.

Zostawiając trochę z boku samo skandaliczne z oczywistych dla katolika względów wydarzenie, warto zwrócić uwagę na reakcje w mediach społecznościowych, tych (jak przecież deklaruje ok 90 procent społeczeństwa) katolików, którzy raczyli wypowiedzieć swoją opinię.

Mimo niezliczonej ilości komentatorów, niestety  większość nie dostrzega co się stało i wręcz jest zadowolona z faktu, że salezjanie znaleźli chytry sposób na „rozwiązanie” konfliktu z ks. Woźnickim, albo usilnie próbuje zagłuszyć sumienie twierdząc, że wtargnięcie nie było w trakcie Mszy, a ksiądz się zaczął modlić „na złość” policjantom, więc ich bezczelne i chamskie zachowanie jest usprawiedliwione. Tłumaczenie jest żenujące dla katolika, bo żaden nie chce dostrzec faktu, że policjanci nie mieli prawa zakłócać miejsca kultu. Kto twierdzi, że to nie jest miejsce modlitwy ignoruje fakt, że jest to kaplica z ołtarzem, odprawiana się tam Msza Św. i znajduje się Najśw. Sakrament – Obiekt największej czci w Kościele.  Jak w takiej sytuacji będąc uczciwym można się koncentrować na czymś innym?

Zaprzeczając temu i opierając na  szczątkowych, i/lub fałszywych informacjach, wydają wyroki, że Księdzu się „należało” takie haniebne traktowanie. Nie razi że policjanci, w kaplicy przy Najśw. Sakramencie zachowywali się jak w knajpie, przy rozpędzaniu pijackiej bójki. Nieważne nawet, czy zostali oni „pouczeni” przez współbraci ks. Woźnickiego, że ani miejscu, ani księdzu nie należy się szacunek (czego innego można się spodziewać po „kapłanach” wylewających wiadro wody na księdza niosącego monstrancję w procesji),  czy takie są stałe metody działania policjantów. Jeśli tak, to tym gorzej, bo uznali że nie należy się szacunek Chrystusowi w Najśw. Sakramencie. Co też wcale nie przeszkadza większości.

Taki jest skutek tego że wierni, kierowani przez modernistów poddali się cesarzowi i jego władzy zamiast Bogu. Nawet za okupacji można się było ukryć w miejscu świętym, a teraz większość tzw. katolików wpada w histerię z powodu tego, że kilka osób z własnej, nieprzymuszonej woli przyszło na Mszę św. i modlitwę różańcową, mimo państwowych (totalitarnych) restrykcji.

Niestety w modernistyczną narrację włączają się także kapłani, i to z pewnością nie uznający się za modernistów, a wręcz pretendujący do roli tradycjonalistów. Haniebne wypowiedzi odnoszą się do ks. Woźnickiego i jego spraw z zakonem, zamiast alarmowania że stało się coś złego:  Zaatakowano kapłana klęczącego  w trakcie nabożeństwa, przed ołtarzem, w obecności Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Nieważne kiedy uklęknął, ważne że „cezar” przy współpracy modernistów pokazał, że jego władza sięga wszędzie i bezkarnie może szarpać kapłana w szatach liturgicznych jak najgorszego kryminalistę.

Zatrważające są takie reakcje, które można streścić zdaniem: „To sekciarz, więc dobrze zrobili.” Co jeszcze bardziej przykre, także mieniący się obrońcami Mszy trydenckiej i Tradycji Kościoła, nagle się wycofali i pozwalają katolickiego księdza odprawiającego katolicką Mszę Św. nazywać sekciarzem, mimo że wiedzą iż znalazł się w trudnej sytuacji właśnie walcząc o powrót Mszy Św. w tradycyjnym rycie rzymskim do kościoła salezjanów. Nie rozumieją, że to co dzieje się z Księdzem, wkrótce czeka resztę, która z racji że jest mniej widoczna, jeszcze się modernistom nie „znudziła”. Można się z ks. Woźnickim w czymś nie zgadzać, ale zabierając głos zamknąć usta na fakt, że wciąż jest katolickim kapłanem i odprawia ważną Mszę (co bardzo wielu obsesyjnie neguje) uważam za bardziej  haniebne, niż nazywanie go sekciarzem przez ignorantów.

Trudno przy tej okazji nie wspomnieć równie skandalicznego podejście tzw. katolików do umierającego ks. Cekady i zgorszenia jakie wywoływała na Facebooku prośba o modlitwę za tego katolickiego kapłana. Można odnieść wrażenie, że gdyby umierał na środku drogi, to większość modernistów przeszłaby obok bez mrugnięcia okiem, albo jeszcze coś gorszego. W ramach miłości i braterstwa oczywiście…

Znamienne że protestantyzacja modernistycznego Kościoła nie przeszkadza, nie przeszkadzają modlitwy z protestantami, a kapłan wierny Tradycji budzi nerwowość i fobie. Jak prawda w sekcie.

Wracając do komentarzy modernistów. Jeśli ktoś nie dopuszcza do siebie argumentów i wszystko mu jedno, że sytuacja miała miejsce w kaplicy do której, jako do miejsca kultu, policjanci nie mają prawa wstępu, to o co naprawdę chodzi? O Boga? Czy o własne racje? Racje których broni zawzięcie, wbrew logicznym argumentom.

Jeśli ktoś tu jest sekciarzem to właśnie modernista, który pilnuje żeby prawda do głosu nie doszła i wydaje kapłana na pastwę świeckich instytucji, zamiast stawić czoło faktom. Tak trzeba nazwać to, co robią hierarchowie moderniści, a w tym przypadku salezjanie. Wysługują się policją (nie pierwszy raz) w celu „załatwienia” niewygodnej sprawy. Może w kwestiach prawa świeckiego – sprawy trudnej  do wygrania przez  Księdza, ale w kwestiach wiary i moralnych  prawda jest po jego stronie. A prawo które nie jest przestrzegane (do czego wręcz hierarchowie nawołują), nie pozwala na łamanie wolności religijnych ani zakłócania uczestnictwa w praktykach religijnych. Tak póki co, mówi Konstytucja, ale kto by się tym przejmował skoro to tylko niewygodny kapłan.

Jeden z komentarzy brzmi tak:

Zajrzałem,… wszystko w tych filmikach jest poza miłością. Mamy napięcie, nienawiść, walkę, strach ale nie ma nieskończonej miłości i wyrozumiałości Jezusa Chrystusa. Nie wiem czym są te seanse ale na pewno nie Mszą Świętą.

No tak. Zabrakło miłości….  Chyba tylko żyjąc sekciarskimi urojeniami można w tak sentymentalny sposób postrzegać rzeczywistość. Najwyraźniej to nie u nasyłających na wiernych policję Salezjanów zabrakło miłości. Przecież to już nie wierni zebrani na modlitwie, ale wrogowie publiczni zagrażający „władzy ludowej”. W tym amoku nawet nie dostrzegają co ta sytuacja przypomina.

Powtarzam. Można się z księdzem nie zgadzać,  ale nazywanie odprawianej przez niego Mszy „seansami” (w domyśle-nienawiści) przywodzi na myśl komunistyczne wiece opętanych ideologią fanatyków, a nie myślenie rozumnego katolika. Trudno się oprzeć wrażeniu, że w imię tej swojej „miłości” moderniści wypędziliby Chrystusa ze świątyni, kiedy przeganiał kupców, bo to im się zupełnie nie zgadza z ich wykreowaną, sekciarską wizją Boga. Komentator zapomniał, że w imię miłości Chrystus przewracał stoły. Czy Jego reakcja na modernistów, którzy nasyłają funkcjonariuszy „cezara” na kapłana i wiernych byłaby pełna wyrozumiałości?

Niestety to, czego naucza i czego daje przykład hierarchia modernistyczna, powtarzają bezkrytycznie wyznawcy – sekciarze (bo wiernymi Kościoła Katolickiego nie można ich nazwać). Nie bacząc na rozum i wiarę będą wcześniej, czy później linczować.  W imię „miłości” gotowi są zaszczuć każdego, kto się sprzeciwi. Będą szli bezwzględnie depcząc przy tym Najśw. Sakrament, dosłownie jak i znieważając Go w miejscach kultu. Będą wywlekać księży i wiernych nawet z katakumb, jeśli tylko prawda będzie podnosić głos, w coraz bardziej fałszywym świecie modernistów. Nieważne że klęczysz przed Najśw. Sakramentem,  ważne, że nie w tym miejscu, albo nie na jedynej słusznej (posoborowej) Mszy.

Co się nie zgadza z „linią partii” modernistów musi zostać za wszelką cenę zniszczone. I to rękami samych wyznawców, którzy uzurpują sobie prawo wyższości bo mają większość.

„Wyłączą was z synagogi. Owszem, nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. Będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie.” (Jan 16. 2 – 3.)

.


Agnieszka Szaroleta

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

1 komentarz dotyczący “Następstwa „miłości” modernistów wobec katolików

  1. To są ludzie, którzy w obliczu szokującego, bezprecedensowego wydarzenia są w stanie jedynie nagryzmolić wirtualnym sprayem w ślad za „salezjanami”: „Won do mamy!” Brak słów.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: