W matematyce nieskończoność (∞) jest konceptem abstrakcyjnym – opisuje coś, co nie ma granic, końca ani ograniczeń. Nie da się jej zmienić: dodawanie, odejmowanie czy inne operacje na skończonych wartościach nie naruszają jej istoty – pozostaje nieskończona. Jest stała w swoim znaczeniu, ponieważ jej definicja nie dopuszcza modyfikacji; każda próba „zmiany” nieskończoności albo nie ma na nią wpływu, albo przestajemy mówić o nieskończoności.
Matematyczna nieskończoność jest opisem Boga, który w swej istocie jest niezmienny.
Niezmienność: tak jak nieskończoność w matematyce nie ulega zmianie pod wpływem skończonych operacji, Bóg w tradycji teologicznej chrześcijańskiej jest opisywany jako niezmienny – „ten sam wczoraj, dziś i na wieki” (List do Hebrajczyków 13,8). Nic, co skończone (ludzkie działania, czas), nie może wpłynąć na Jego naturę.
Bóg często jest przedstawiany jako nieskończony – w mocy, sprawiedliwości, dobroci czy wszechwiedzy. Jest to echo matematycznego ∞, które przekracza wszelkie skończone miary.
W matematyce możemy opisywać nieskończoność na różne sposoby (np. przez granice, zbiory), ale jej istota pozostaje taka sama. Podobnie ludzie mogą opisywać Boga na różne sposoby, lecz nie zmieniają Jego istoty – ona pozostaje stała.
Matematyczna nieskończoność jest użytecznym modelem albo analogią do myślenia o Bogu jako niezmiennym i nieskończonym bycie. Jest to dowód w ścisłym sensie, ponieważ matematyka to logika stworzona przez Boga, a więc idealnie pasująca do świata stworzonego przez Niego.
Na przykład:
jeśli Bóg = ∞ , to ludzkie działania nie zmieniają Boga, tak jak dodanie czy odjęcie jakiejś liczby nie zmienia nieskończoności, co pasuje do idei, że Bóg jest ponad ludzkimi wpływami.
Gdy ludzie „zmieniają” opis Boga, w matematyce byłoby to jak przejście od ∞ do czegoś skończonego – ale wtedy nie jest to już nieskończoność, lecz coś innego, co zgadza się z wcześniejszym wnioskiem o utracie istoty.
Matematyczna nieskończoność może być postrzegana jako opis lub metafora niezmiennej, transcendentnej natury Boga. Nie jest to coś, co matematyka „potwierdza”, lecz raczej coś, co dobrze współgra z takim obrazem.
Wrogowie Kościoła przez wiele lat, a nawet wieków, analizowali, jak zniszczyć Kościół. Próbowali dodawać herezje do nauki, próbowali odejmować prawdę od nauczania. Zgodnie z prawami matematycznymi nieskończoność się nie zmienia, a więc Bóg również pozostaje niezmienny. Są to stwierdzenia logiczne i niedające się podważyć.
Najgorsze jest to, że masoneria i inne organizacje związane z walką z chrześcijaństwem dostrzegły to już wieki temu i rozpoczęły zewnętrzne dodawanie różnych herezji i odstępstw od wiary lub odejmowanie oczywistych prawd. Wiadomo, że działania zewnętrzne mają to do siebie, iż odwracają uwagę od działań wewnętrznych. Rozpoczęli podmianę wiary i Kościoła.
Atak odbywał się na dwóch frontach: duchowieństwa i wiernych. Wiadomo, że nikt nie chciał stracić takiego systemu, który sterował ludźmi – wystarczyło jedynie zmienić sposób ich myślenia z mentalności chrześcijańskiej na masońską i przejąć władzę w Watykanie. Ambitny plan, który powiódł się tak doskonale, że został niezauważony przez większość wiernych.
Jakby tego było mało, ludzie, widząc zmiany akceptujące ich grzechy, garnęli się do nowego, modernistycznego Kościoła. Wszyscy homoseksualiści, rozwodnicy itp., wszyscy oprócz normalnych, zwykłych ludzi, którzy widząc odstępstwa, odchodzą i usuwają się w cień.
Aborcja stała się ofiarą z dzieci, składaną na pewno nie Bogu.
Świątynia szatana w pełnej okazałości. Mamy groteskową sytuację, w której ludzie mówią, że są przeciwnikami aborcji i komunizmu, a jednocześnie wspierają instytucje watykańskie promujące te ideologie. Loże
masońskie chwalą Watykan, a wierni mówią, że zwalczają masonerię.
Wierni uczęszczają na nową Mszę, która obraża Boga, jest masońską, protestancką ucztą, i myślą, że spełniają kościelny obowiązek uczestnictwa.
Groteska, czyli parodia zdrowego myślenia.
Nauki Pana naszego Jezusa Chrystusa, gdyby były znane, obnażyłyby kłamstwa, lecz niestety są zapomniane, poza kilkoma frazami wyrwanymi z kontekstu.
Matematyka, czyli nauka, która musi być zgodna z Jego słowami, również dokładnie pokazuje, co zostało zrobione.
Bóg nie równa się już nieskończoność – zamieniono Go na jakąś wartość stałą, do której można dodawać i odejmować, co się komuś podoba. Oczywiście Bóg nadal jest tym, czym był, lecz usunięto to z pola widzenia. Wierni, patrząc na słowo „Bóg”, nie widzą już nieskończoności, lecz coś, co jest odzwierciedleniem ich grzechów. W efekcie mamy tylu bogów, ilu ludzi, i każdy myśli, że jego jest prawdziwy.
Idealna sytuacja dla zdrajców i judaszy, którzy to zrobili.
W matematyce obowiązuje zasada niesprzeczności: jedno twierdzenie nie może być jednocześnie prawdziwe i fałszywe. Jeśli Bóg stworzył świat, stworzył także porządek i prawa, według których on działa. Nauka te prawa odkrywa, a nie ustanawia, dlatego nie może zaprzeczać Temu, który jest ich źródłem. Gdy pojawia się sprzeczność, nie dotyczy ona Boga ani rzeczywistości, lecz ludzkiego rozumowania.
Tak jak w matematyce błąd nie obala praw, lecz ujawnia błąd myślenia, tak samo tutaj: problemem nie jest Bóg ani nauka, lecz brak konsekwencji logicznej.
Tak jak w matematyce ∞ nie zmienia się przez dodawanie czy odejmowanie skończonych liczb, tak Bóg nie przestaje być prawdziwy ani działający, niezależnie od błędnych ludzkich interpretacji.
Arkadiusz Niewolski


Skomentuj