Bez żalu nie będziesz zbawiony! – Katechizm Św. A.M. Liguori O ŻALU ZA GRZECHY

Żal za grzechy jest tak niezbędny do odpuszczenia, iż bez niego nawet sam Bóg (przynajmniej według zwyczajnej opatrzności) nie może nam odpuścić grzechów:

Jeśli pokuto­wać nie będziecie, wszyscy także zginiecie” (Łuk. 13, 3).

Może zajść wypadek, iż człowiek umierający bez rachunku sumienia i bez wyspowiadania swoich grzechów się zbawi, jeśli np. obudził w sobie akt prawdziwej skruchy, a nie miał czasu albo nie miał spowiednika, przed którym mógłby się wyspowiadać, ale bez żalu jest rzeczą niemożliwą, aby się zbawił. 

 

Tymcza­sem niektórzy ludzie gotując się do spowiedzi, wszelką uwagę zwracają ku temu, aby tylko przypomnieć sobie grzechy, a nie starają się wcale o to, aby za nie obudzić w sobie żal prawdziwy.
Przeto powinniśmy gorąco prosić Pana Boga o żal; a przed przystąpieniem do spowiedzi mamy zmówić jedno Zdrowaś Maryjo do Matki Boskiej Bolesnej, ażeby nam wypro­siła skruchę prawdziwą za nasze grzechy.

 

 

Ażeby zaś żal praw­dziwy był skuteczny ku odpuszczeniu nam grzechów, powinien mieć pięć warunków, to jest, ma być prawdziwy, nadprzyro­dzony, nade wszystko, powszechny i ufny.

 

PRAWDZIWY

1. Najpierw żal powinien być prawdziwy, to jest, ma być żalem nie tylko ust, ale i serca.

O to jakim powinien być żal, naucza Sobór Trydencki (sess. 14, c. 4.): „Boleść duszy i obrzydzenie z powodu grzechu popełnionego, z postanowieniem nie grzeszenia więcej.
Potrzeba, aby dusza odczuła prawdziwą boleść, prawdziwe obrzydzenie i prawdziwą przykrość czyli gorycz lub smutek z powodu grzechu popełnionego, aby ku niemu czuła odrazę i wstręt i nienawidziła go, jako mawiał pokutujący król Ezechjasz (Izaj. 38, 15): „Będę rozmyślał wszystkie lata moje w gorzkości duszy mojej”.

 

NADPRZYRODZONY

2. Po drugie żal powinien być nadprzyrodzony, to jest,, ma się zrodzić z pobudki nadprzyrodzonej, a bynajmniej z na­turalnej, jak np. gdyby kto żałował za grzech swój, ponieważ mu przyniósł uszczerbek na zdrowiu, na majątku albo na sła­wie; to by było pobudką przyrodzoną, która na nic się nie przy­da.

A zatem pobudka do żalu ma być nadprzyrodzona: powin­niśmy żałować za grzech bądź dla jego brzydoty, bądź iż obra­ziliśmy nieskończoną dobroć Boga, bądź iż utraciliśmy niebo, bądź iż zasłużyliśmy na piekło. Będzie to więc żal doskonałej skruchy albo niedoskonałej, o czym później pomówimy.

 

NADE WSZYSTKO

Po trzecie żal powinien być nade wszystko; jednak nie rozumie się tutaj, jakoby miały mu towarzyszyć łzy i uczuciowe rozczulenie; wystarczy, gdy wola pokutującego ma Boga w najwyższej cenie i szacuje Go nade wszystko dobro a nienawidzi obrazy Jego więcej, aniżeli jakiegokolwiek nieszczęścia, jakie może nas spotkać.

Niechże więc osoby trwożliwe ten wy­kład dobrze sobie spamiętają, ponieważ nieraz niepotrzebnie się trapią, gdy nie czują żalu za grzechy w sposób zmysłowy. Wystarczy, jeśli mają żal w sercu tylko; jeśli ich wola jest tak usposobiona, iż gotowi są raczej wszystko postradać, aniżeli zgrzeszyć przeciw Panu Bogu.

Święta Teresa zwykła była podawać jako niezawodną cechę prawdziwego żalu:  „jeśli dusza ma prawdziwe postanowienie i gotowa jest raczej wszystko utracić, aniżeli łaskę Bożą, niech będzie dobrej myśli i spokojną, gdyż wtedy posiada także żal prawdziwy za swoje grzechy”.

 

POWSZECHNY

Żal powinien być powszechny za wszystkie grzechy ciężkie popełnione przeciw Bogu, tak dalece, iżby nie było żadnego grzechu śmiertelnego, którym by dusza się nie brzydziła więcej, aniżeli jakimkolwiek nieszczęściem.

Powiedziałem „grzechu śmiertelnego” ; ponieważ co się tyczy grzechów powszed­nich, nie jest rzeczą konieczną do odpuszczenia jednego grze­chu powszedniego, aby za wszystkie grzechy powszednie żało­wać; albowiem może jeden z nich być odpuszczony bez innych, byleśmy tylko za ten jeden mieli żal prawdziwy.

 

Atoli jaka­kolwiek wina, bądź ciężka bądź powszednia nie może być od­puszczoną, jeśli człowiek nie będzie jej żałować prawdziwie. Niech to rozważą ci ludzie, którzy spowiadają się z grzechów powszednich bez żadnego żalu ; albowiem ich spowiedzie są nieważne.

Jeśli zaś pragną otrzymać rozgrzeszenie, muszą przy­najmniej za jeden z tych grzechów, które wyznają, prawdziwie żałować, albo też podać inny żywioł pewny czyli materię, spo­wiadając się np. z jakiej winy popełnionej w życiu przeszłym, za którą mają żal prawdziwy.

To co się teraz powiedziało, dotyczy grzechów po­wszednich,

co się tyczy grzechów śmiertelnych, należy koniecznie za wszystkie grzechy śmiertelne mieć żal prawdziwy i postanowienie prawdziwe; inaczej bowiem żaden grzech nie będzie odpuszczony. Powód jest jasny: ponieważ żaden grzech śmiertelny nie może być odpuszczony bez wlania do duszy łaski poświęcającej; a zaś ta łaska nie może się znajdować społem z grzechem śmiertelnym i przeto żadna wina ciężka nie może być odpuszczona człowiekowi, jeśli  wszystkie nie będą odpuszczone.

Opowiadają o świętym Sebastianie, który leczył znakiem krzyża świętego choroby, iż razu jednego od­wiedzając chorego imieniem Kroacjusza, przyrzekł mu wyzdro­wienie, skoro popali bałwany swoje. Kroacjusz popalił bogi, ale zachował sobie jednego, który mu był bardzo miły, i dla­tego nie wyzdrowiał. Potem skarżył się o to przed świętym który mu rzekł, iż dla tej przyczyny nic mu nie pomogło spa­lenie bożków, ponieważ jednego z nich sobie zachował.

Tak samo nic nie pomoże duszy, gdy człowiek brzydzi się wieloma grzechami, a nie brzydzi się wszystkimi.

Jednak nie potrzeba, aby ten, który popełnił wiele grzechów, brzydził się niemi szcze­gółowo każdym z osobna: wystarcza bowiem, jeśli się brzy­dzi wszystkimi grzechami, jako ciężką obrazą Bożą, żalem ogólnym; i tym sposobem nawet grzech zapomniany bywa od­puszczony.

 

UFNY

Po piąte żal powinien być na ufności oparty albo ufny, to jest, złączony z nadzieją otrzymania przebaczenia: bo inaczej byłby podobny do żalu potępieńców piekielnych, którzy również żałują, iż popełnili grzechy, ale bez nadziei odpusz­czenia, albowiem oni się smucą nie dlatego, iż grzechy są obra­zą Bożą, ale dlatego, iż są przyczyną kar przez nich ponoszo­nych. Także i Judasz żałował, że zdradził Pana Jezusa: „Zgrze­szyłem, wydawszy krew sprawiedliwą” (Mat. 27, 4). Ale ponie­waż nie miał ufności, że będzie mu wina odpuszczona, umarł w rozpaczy obwiesiwszy się na drzewie. Również Kain uznał swój grzech, iż zabił Abla, ale zwątpił o przebaczeniu, mó­wiąc: „Większa jest nieprawość moja, niżbym miał odpuszczenia być godzien” (Gen. 4, 13). I przeto poszedł na wieczne potę­pienie do piekła.

 

Naucza św. Franciszek Salezy, że żal praw­dziwych pokutników jest żalem pełnym pokoju i pociechy, po­nieważ prawdziwy pokutnik im więcej żałuje, iż obraził Boga,, tym bardziej ufa, iż otrzyma przebaczenie i tym sposobem wzmaga się w nim wesele. Stąd mawiał św. Bernard: „Jeśli tak słodko jest płakać za Tobą, cóż to dopiero będzie, gdy
wypadnie nam radować się z Tobą?

 

Takie więc warunki powinien mieć żal, ażeby mógł nas usposobić do otrzymania przebaczenia od Boga na świętej
spowiedzi.

 

Ale należy wiedzieć jeszcze, że ten żal jest dwoja­kiego rodzaju, to jest, doskonały i niedoskonały.

 

Żal doskonały jest wtedy, gdy człowiek żałuje za grzech dlatego, iż obraził dobroć Bożą. Twierdzą uczeni teologowie, iż skrucha jest czy­nem stanowczym doskonałej miłości Bożej, albowiem kto ma skruchę, tego porusza miłość Bożą zmierzająca ku dobroci Bo­żej, ażeby żałował, iż obraził Boga; i przeto jest rzeczą bar­dzo korzystną, aby przed obudzeniem skruchy pierwej obudzić w sobie akt miłości ku Panu Bogu, mówiąc;
„Ponieważ jesteś, Boże mój, dobrem nieskończonym, miłuję Cię nade wszystko: a ponieważ Cię miłuję, żal mi, żem Cię obraził i brzydzę się grzechem więcej, aniżeli wszelakim złem”.

 

Skrucha zaś niedoskonała jest to żal, iż obraziliśmy Boga z pobudki niedoskonałej, np. dla obrzydliwości grzechu albo dla szkody, którą na nas sprowadził grzech, jako to: utrata nieba albo zasłużenie na piekło. Tym sposobem skrucha niedoskonała jest żalem, iż obraziliśmy Boga z powodu nieszczęścia na nas sprowadzonego.

 

 

Przez skruchę doskonałą otrzymujemy natychmiast łaskę, jeszcze przed rozgrzeszeniem, które kapłan daje w sakramencie pokuty, byle tylko grzesznik miał zamiar, przynaj­mniej niewyraźny przystąpienia do trybunału pokuty.

Tak bo­wiem uczy Sobór Trydencki (sess. 14, c. 4.): „Ponieważ wydarza się niekiedy, iż skrucha jest przez miłość doskonałą i człowieka z Bogiem przejednywa pierwej, zanim sakrament bywa rzeczy­wiście przyjęty“.

Przy skrusze zaś niedoskonałej nie otrzymu­jemy łaski, chyba że rzeczywiście przyjmujemy rozgrzeszenie, jak tenże Sobór naucza (sess. 6, c. 6.): „Lubo skrucha niedosko­nała nie może sama przez się usprawiedliwić grzesznika, jednak usposabia go do otrzymania łaski Bożej w sakramencie pokuty”.

 

To słowo „usposabia” wedle powszechnego wykładu uczonych teologów, oznacza usposobienie najbliższe, na mocy którego otrzymujemy łaskę w sakramencie, nie zaś usposobienie dalsze.
Ponieważ skrucha niedoskonała nawet poza sakramentem jest uczynkiem dobrym i usposabiającym do łaski. Sobór więc mówi tutaj o onym usposobieniu, które sprawuje skrucha nie­doskonała w sakramencie pokuty. Przeto koniecznie należy na tym miejscu rozumieć usposobienie najbliższe.

 

 

Zachodzi teraz pytanie, czy ażeby otrzymać rozgrze­szenie jest konieczną rzeczą, aby żal niedoskonały był połączony z miłością początkującą, to jest, z pewnym początkiem miłości Bożej.

Nie ma wątpliwości, iż do usprawiedliwienia potrzeba tego początku miłości, gdyż tenże Sobór naucza (sess. 6, c. 6.), iż jednym z usposobień potrzebnych grzesznikom do otrzyma­nia usprawiedliwienia jest, aby „poczynali miłować Boga jako źródło sprawiedliwości”. Jednak pozostaje wątpliwość, jakim powinien być początek miłości?

— Jedni sądzą, iż to ma być czyn miłości górującej (praedominans), to test, iż grzesznik po­winien miłować Boga nade wszystko. Lecz nie rozumują dobrze. Ponieważ kto kocha Boga nade wszystko, ten kocha Go miło­ścią doskonałą, a miłość doskonała już niweczy i odpuszcza grzech. Albowiem papież Aleksander VIII potępił zdanie 27 Michała Bajusa utrzymującego, iż miłość ku Bogu może społem z grzechem istnieć: „Miłość”, która jest wypełnieniem zakonu nie zawsze złączona z odpuszczeniem grzechów*. Któraż tedy miłość Boża wypełnia zakon?

— Właśnie nią jest miłość gó­rująca, za pomocą której kochamy Boga nade wszystko.
Naucza bowiem św. Tomasz (2, 2, q. 44. a. 8.), iż miłując Boga nade­ wszystko, wypełniamy przykazanie Jezusa Chrystusa: Będziesz miłował Pana Boga twego z całego serca twego. O to słowa świętego: „Gdy mamy nakazane, abyśmy miłowali Boga z całego serca, należy rozumieć, iż powinniśmy miłować Boga nade wszyst­ko”. Kto więc miłuje Boga nade wszystko, ten nie może znajdować się w stanie grzechu. Co stwierdza doktor anielski jeszcze na innym miejscu (2,2, q. 24. a. 12), gdzie tak się wyraża: „Grzech śmiertelny sprzeciwia się miłości, która zasadza się na tym,
abyśmy Boga kochali nade wszystko”. A więc: „Miłość nie może istnieć społem z grzechem śmiertelnym” (2, 2, q. 24. a. 5).
Zresztą Pismo święte na wielu miejscach nas zapewnia, iż kto miłuje Boga, tego też Bóg miłuje: „Ja miłuję tych, którzy mię miłują” (Przyp. 8. 17.), „Kto mnie miłuje, będzie miłowan od Ojca mego, i ja go miłować będę” (Jan 14. 21), „Kto mieszka w miłości, w Bogu mieszka, a Bóg w nim” (1 Jan 4, 16), „mi­łość zakrywa wielkość grzechów” (1 Piotr 4, 8).

 

Skąd wynika, iż każda skrucha doskonała (która jest także aktem miłości, jak wyżej było powiedziano), choćby nawet istniejąca w stopniu niższym, byle tylko dochodziła do istoty skruchy, odpuszcza wszystkie winy ciężkie. Przeto pisze tenże mistrz anielski (Suppl. b. 5, a. 3): „Aczkolwiek byłby małym żal, byle tylko dosięgał istoty skruchy doskonałej, gładzi wszelką winę”.

 

A zatem z tego wypływa, iż pod miłością począt­kującą, która ma się łączyć ze skruchą niedoskonałą, nie moż­na rozumieć miłości górującej; ponieważ ta chociażby była w stopniu niższym, a nie natężonym, już by była miłością do­skonałą, a przeto nie byłaby skruchą niedoskonałą, ale doskona­łą. A więc jeśliby taka skrucha niedoskonała była konieczną, wówczas każdy grzesznik szedłby do spowiedzi już rozgrzeszo­ny, i tym sposobem sakrament pokuty nie należałby do sakra­mentów umarłych, ale żywych: a rozgrzeszenie nie byłoby już prawdziwym rozgrzeszeniem, ale raczej prostym poświadczeniem otrzymanego rozgrzeszenia, jak to chciał Luter; co zaś twierdzić nie można wobec orzeczenia Soboru Trydenckiego (sess. 14, c.
9).

Przeto co się tyczy początku miłości, który ma towarzyszyć skrusze niedoskonałej, nie potrzeba, aby nim była miłość góru­jąca, ale wystarcza aby nim był zwyczajny początek miłości, jakim jest bojaźń kar wiecznych, albowiembojaźń Boża po początek miłości” (Ekkl. 25, 16).

 

Również początkiem miłości jest wola, aby więcej nie obrażać Boga. Tudzież początkiem miłości jest nadzieja przebaczenia i nadzieja otrzymania dóbr wiekuistych, które Pan Bóg obiecuje, jako naucza św. Tomasz (2, 2, q. 40, a. 2): „Przez to, iż od kogoś spodziewamy się dóbr pewnych, już go zaczynamy miłować”.

Przeto też jest rzeczą dobrą, abyśmy idąc do spowiedzi, łączyli z aktem żalu akt nadziei, iż przez zasługi Jezusa Chrystusa będą nam grzechy odpuszczone; o czym również naucza Sobór Trydencki (sess. 6, c. 6), iż przez nadzieję powinien grzesznik przygotować się do przyjęcia od Boga odpuszczenia grzechów swoich: „Ufając, iż Bóg dla Chrystusa będzie mu miłościwy”.

 

 

Wreszcie zwracam uwagę, iż do żalu niedoskonałego nie wystarcza bojaźń kar doczesnych, jakimi Pan Bóg karze grzeszników już w tym życiu, ponieważ uczeni teologowie nauczają, iż jako kara grzechu śmiertelnego jest wieczną, tak też pobudką do skruchy powinna być kara mąk wiecznych.

 

Również należy pamiętać, iż do aktu żalu niedoskonałego nie wystarcza, ażeby grzesznik żałował tylko dlatego, iż zasłużył na piekło, ale powinien jeszcze żałować, iż obraził Pana Boga z powodu zasłużenia na piekło.
Tudzież jest godnym uwagi to, co naucza Sobór (sess. 14, c. 4), iż żalowi niedosko­nałemu powinna towarzyszyć nie tylko nadzieja przebaczenia, ale także i wola nie grzeszenia więcej. Z czego wynika, iż gdyby kto żałował za swoje winy z powodu, że zasłużył na piekło, ale z takim usposobieniem, iż gdyby nie było piekła, on nie zaniechałby wcale grzechu, to żal taki na nic by się nie przydał, owszem byłby grzesznym z powodu złej woli swojej.

 

 

Oto tak należy budzić w sobie akt żalu niedoskonałego:

„Boże mój, ponieważ przez grzechy moje utraciłem niebo, a zasłużyłem na wieczne męki w piekle, żałuję z całego serca, żem Cię obraził i brzydzę się niemi więcej, aniżeli jakimkolwiek złem”. 

Akt zaś skruchy doskonałej należy czynić w ten sposób:

Boże mój, ponieważ jesteś dobrocią nieskończoną, miłuję Cię nade wszystko, a ponieważ Cię miłuję, jako Dobro najwyższe, żałuję za wszystkie grzechy, którymi Cię obraziłem, i brzydzę się nimi więcej, aniżeli jakimkolwiek złem. Boże mój, już Cię więcej nie obrażę, wolę raczej umrzeć, aniżeli Ciebie kiedykolwiek obrazić”.

A na koniec należy tutaj dodać, iż lubo sam żal nie­doskonały wystarcza jak się już rzekło, aby w sakramencie otrzymać łaskę, jednak mimo to powinien grzesznik, który się spowiada, do aktu niedoskonałego dodać jeszcze akt skruchy doskonałej, tak dla własnego większego ubezpieczenia, jak też dla większej swojej korzyści.

 


KATECHIZM ŚW. ALFONSA LIGUOREGO DOKTORA KOŚCIOŁA. NAKŁADEM TOWARZYSTWA ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA 1931

WESPRZYJ NAS

Jeśli podobają się Państwu treści które publikujemy i uważacie, że powinny docierać do większej ilości odbiorców, prosimy o wsparcie rozwoju naszej strony.
Wybraną kwotą:

10,00 PLN
50,00 PLN
100,00 PLN

Lub inną dowolną:

PLN

Dziękujemy

WSPIERAM

Skomentuj