Vademecum Synodu o synodalności – Kolejna instrukcja jak wysyłać wiernych do piekła

 

We wtorek , 7 września Watykan przedstawił dokumenty przygotowujące do zaplanowanego na październik 2023 roku Synodu o synodalności. Zaprezentowano vademecum czyli podręcznik „Dla Kościoła synodalnego: komunia, uczestnictwo, i misja”, oraz dokument przygotowawczy. 

Przygotowania mają skupić się na zaczynającym się w przyszłym miesiącu „procesie słuchania” i „rozeznawania” w kościołach lokalnych , poglądów katolików, w tym katolików niepraktykujących, oraz niekatolików. Dokument stwierdza że „kluczową rolą biskupa jest słuchanie”.

 

Vademecum zawiera konkretne wyjaśnienie, w jaki sposób ma przebiegać Synod, przedstawia główne tematy, czyli oczywiście dialog, ekumenizm i słuchanie.

Proces rozpocznie się od pierwszej fazy diecezjalnej, w której wszystkie diecezje mają  przeprowadzić konsultacje synodalne i zebrać wszystko, co zostało wysłuchane i „rozeznane”. Następnie konferencje episkopatów, na podstawie opracowanych  streszczeń diecezjalnych i odpowiedzi, które otrzymają, są zobowiązane do przeprowadzenia „procesu synodalnego”, na poziomie konferencji biskupiej, w celu napisania podsumowania, które zostanie wysłane do Rzymu. Tam,  Sekretariat Generalny Synodu, na podstawie wszystkich tych syntez, opracuje pierwszy Instrumentum laboris [dokument roboczy], który wejdzie w nową fazę: spotkanie przedsynodalne na poziomie kontynentalnym. Proces zakończy się na Synodzie Biskupów w Rzymie w październiku 2023 r.

 

Tak. Pasterze będą się pytać owiec i to tych zbuntowanych, albo ateistów i wilków heretyków innych religii jak ma wyglądać modernistyczny „Kościół”.

Z tego powodu, chociaż wszyscy ochrzczeni są specjalnie wezwani do wzięcia udziału w procesie synodalnym, nikt – bez względu na przynależność religijną – nie powinien być wykluczony z dzielenia się swoją perspektywą i doświadczeniami, o ile chce pomóc Kościołowi w jego synodalnej drodze poszukiwania tego, co dobre i prawdziwe. Dotyczy to zwłaszcza tych, którzy są najbardziej bezbronni lub zmarginalizowani.”

Absurdalność takich twierdzeń, jakoby słuchanie i dialog było głównym zadaniem Kościoła może doprowadzić przecież i do takich wniosków, że równie słusznym jest zaproszenie satanistów do wkładu w rozwój modernistycznego wprawdzie kościoła, ale podającego się za katolicki. Bo dlaczego nie? Skoro wszystko podlega dowolnej interpretacji to gdzie logika? Wprawdzie i oni są wykluczeni jak dotąd, a nikt nie powinien wg dokumentu. Sataniści też wierzą w Chrystusa, nie bez przyczyny przecież Mu bluźnią i profanują. A nawet gdyby nie wierzyli to wystarczy że są „dobrej woli”. W nauczaniu posoborowym też należą do „Ludu Bożego” bo jak przypomina dokument : Sobór Watykański II podkreśla, że ​​„wszyscy ludzie są powołani do nowego ludu Bożego” ( LG, 13). Określenie „Lud Boży” pada wiele razy a w  „nowomowie” soborowych dokumentów – było używane w odniesieniu nie tylko katolików, ale i wszystkich „ochrzczonych w Chrystusie” ( protestantów) oraz do „wszystkich ludzi dobrej woli” (reszty ludzkości).

Dokument, co się wpisuje w powyższe poglądy, gani też „pokusę, by nie patrzeć poza widzialne granice Kościoła”. A nuż dialog czegoś nas „nauczy” nawzajem i nie można nikogo „wykluczać”. Bo „Słuchanie to pierwszy krok, ale wymaga otwartego umysłu i serca, bez uprzedzeń” stwierdza dokument. 

 

Dialog prowadzi nas do nowości : Musimy być gotowi do zmiany naszych opinii w oparciu o to, co usłyszeliśmy od innych.”

„To słuchanie stwarza nam przestrzeń do wspólnego słuchania Ducha Świętego i kieruje naszymi dążeniami do Kościoła Trzeciego Tysiąclecia.”

Tak oto demokratycznie ma wyglądać Kościół Trzeciego Tysiąclecia.  Władza ludu z pozoru, ale w rzeczywistości dyktatura mniejszości. Trudno nie zauważyć takiego schematu na synodzie amazońskim czy niemieckim. I faktu że to wszystko zostało starannie wyreżyserowane przez „odnowicieli”. – Chcemy robić tak i tak, już to robimy i będziemy to robić i nikt nam nie zabroni. Przecież wsłuchujemy się w głos ludu. – Dyktatura pod płaszczykiem demokracji i słuchania, a w rzeczywistości dochodziło, jak relacjonują obserwatorzy synodu niemieckiego, do nacisków i kontroli typowej dla tajnej policji. A dokument końcowy potwierdził to co z góry założono. Trudno się spodziewać że przy takich założeniach vademecum będzie to wyglądać inaczej. 

Przykłady można mnożyć. Dyktatorzy z Watykanu, skoro postanowili że tradycyjny ryt rzymski nie ma prawa funkcjonować, to tak ma być. Każdy kto ma inne zdanie musi się bać, bo jest pod specjalnym nadzorem biskupa, a biskup słucha dyktatora Franciszka. Tworzy się aparat terroru do eliminacji głosu rozsądku. Tak wygląda fałszywie rozumiane posłuszeństwo. Raczej niewolnika zaprzęgniętego do kieratu jakim jest administracja, a nie katolika wsłuchanego w Ducha Św. i własne sumienie oparte na nauce KK (Tradycji i Objawieniu).

A wszyscy ponoć są natchnieni Duchem Świętym, co i dokument ciągle przypomina.

„Uczestnictwo opiera się na fakcie, że wszyscy wierni są wykwalifikowani i powołani do służenia sobie nawzajem poprzez dary, które każdy otrzymał od Ducha Świętego.”

Trochę niekonsekwentnie skoro jednocześnie oczekuje się „nowej pięćdziesiątnicy”, jakby to co katolik uzyskał dzięki Chrztowi św. i żyjąc w łasce było niewystarczająco dobre. Prawda że teraz trudno o życie w łasce uświęcającej skoro modne stało się przekonanie że grzech nie prowadzi do piekła i nie trzeba się spowiadać i można bez obaw wyciągać rękę po Komunię św.  Trzeba szukać zastępczego „ducha” odrzucając Ducha świętego.

„Nową Pięćdziesiątnicą” nazwała rozpoczynający się proces synodalny francuska zakonnica bezhabitowa (dokładniej to w spodniach)  s. Nathalie Becquart, podsekretarz Synodu Biskupów (pierwsza kobieta w tym gronie, oczywiście z prawem głosu)  specjalistka w zagadnieniu synodalności. Promowała m.in dopuszczanie kobiet do odpowiedzialnych funkcji w Kościele. Stwierdziła:

Jest to wyrażenie, którego Jan XXIII użył dla Soboru Watykańskiego II. Możemy zatem naprawdę mieć nadzieję, że ten otwarty proces synodalny pozwoli we wszystkich Kościołach lokalnych na to doświadczenie nowej Pięćdziesiątnicy, wewnętrznej odnowy, misyjnego impulsu, aby wyjść na spotkanie z innymi”.

 

Ktoś już dawno zadecydował co jest natchnione Duchem Św., a co nie. Nie prawdy katolickie konsekwentnie przekazywane przez wieki tylko nowości za którymi podąża i którymi jeszcze „zacznie podążać” posoborowy kościół; na co ma nadzieje dokument:

Wśród „celów” drogi, którą Kościół zacznie podążać, jest zbadanie, w jaki sposób zarządza się odpowiedzialnością i władzą w Kościele, „wyjaśniając i próbując nawrócić uprzedzenia i wypaczone praktyki, które nie są zakorzenione w Ewangelii”.

 

O zgrozo, modernistyczny „Kościół” stwierdza wprost że w Kościele Katolickim, za który się podaje, są jakieś praktyki wypaczone i niezgodne z Ewangelią, podczas gdy sam pozbywa się konsekwencji w działaniu jaką Kościół miał od początku, na rzecz nowości i „wsłuchiwania się” we wszystkich.  To nie jest wypaczenie?! Jakim sposobem w takich  praktykach ustrzec się utraty resztek prawdziwego depozytu wiary katolickiej? Kto i kiedy stwierdził te wypaczenia? Może to nie otwarty na herezje umysł? :

A słuchanie przecież” wymaga otwartego umysłu i serca, bez uprzedzeń”, bo „synody to czas marzeń i „spędzania czasu z przyszłością”

Należy prowadzić dialog ekumeniczny i międzyreligijny i „ Wspólnie śnić i podróżować ze sobą w całej rodzinie ludzkiej.”

Tego typu stwierdzenia rodem z ponoć ulubionej piosenki Bergoglio ( Imagine -Johna Lennona ) przedstawione w tym oficjalnym dokumencie, mają uchodzić za natchnione Duchem Św. 

Wielu niestety bezrefleksyjnie takie utopijne wizje przyjmuje.

I widać czego i kogo będzie się w tym procesie synodalnym słuchać.  Każdy otrzymał Ducha Św. co ciągle jest podkreślane, tylko mało który już na Niego zwraca uwagę. Tego zdaje się autorzy dokumentu udają że nie wiedzą. Obrali sobie za wyrocznię „ducha soboru” którego przekazują wiernym. 

Tak ma wyglądać „odnowa”. I tu nie ma się czemu dziwić, bo SW II był skupiony na człowieku. Padły nawet słowa z ust Pawła VI, że go „czci”. Więc „synodalność”, oparta na dialogu ekumenicznym i „słuchaniu” niepraktykujących katolików, żyjących w grzechu, czy całej reszty „ludu” która Ducha Św, nie słucha , ale odrzuca, naturalnie się wpisuje w tą „odnowę” wdrażaną od Soboru Watykańskiego II, jak to podkreśla dokument:

 „Ta droga, która następuje w ślad za «odnową» Kościoła, zaproponowaną przez Sobór Watykański II, jest zarówno darem, jak i zadaniem”.

„W Kościele synodalnym cała wspólnota, w wolnej i bogatej różnorodności jej członków, jest wezwana do wspólnej modlitwy, słuchania, analizowania, dialogu, rozeznawania i udzielania porad dotyczących podejmowania decyzji duszpasterskich, które jak najbardziej odpowiadają woli Bożej (ICT, Syn., 67-68). „

 

Do czego ma służyć ten dialog i rozeznawanie, jeśli nie do dalszego rozmycia nauki Kościoła, tak żeby zadowolić wszystkich? Dokument stwarza pozór, że wszystko co robione „razem” jest gwarancją słuszności. Logo synodu tez symboliczne i tyle mające wspólnego z prawdą, co pochód pierwszomajowy z wolnością. „Kościół synodalny”, „podróżuje razem”, nieważne że odrzucając przy tym odwieczne nauczanie.  Najważniejsze jest braterstwo wszystkich ludzi i religii. Sianie coraz większego zamętu i spustoszenia w sumieniach. Na tym opierają się dążenia Watykanu, co już nie raz pisaliśmy, i do tego zmierza Synod.  Najtragiczniejsze jest to, że sumienia już tak obumarły że tego nie dostrzegają. Dają się prowadzić na pasku pozorów i sentymentalnych haseł, w przekonaniu, że to co ładnie brzmi,  jest wygodne w realizacji i zaciera różnice, ma coś wspólnego z Chrystusem umęczonym na Krzyżu za głoszenie prawdy i tego że jest Prawdą. 

 

Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

 

„Vademecum ekumeniczne” – Nowa instrukcja jak wysyłać wiernych do piekła


Agnieszka Szaroleta

 

Tagi:

Skomentuj