Cokolwiek nasuwa się twym myślom, badaj to jak najskrzętniej – Kard. Jan Bona: O zmysłach wewnętrznych

1. Najpotężniejszą dźwignią prawdziwej mądrości jest nieprzyjmowanie żadnego zdania i zapatrywania, przeciwnego naturze lub rozumowi. Stąd też, pominąwszy wszystko inne, musisz się opierać tak usilnie wszelkim poruszeniom wyobraźni, jak uczeni w sztuce dysputowania występują przeciwko tym, co pozornie słusznymi, lecz w gruncie rzeczy fałszywymi dowodami wojują; „Umarł syn”. – „Śmierć nie zależy od człowieka, więc nie jest czymś złym”. – „Ojciec go wydziedziczył”. – „I to nie zależy od syna, a więc nie jest nieszczęściem”. – „Lecz zmartwił się tym”. – „To już od niego zależało, więc jest złem”. – „Zniósł to mężnie”. – „To od nas zależy, a więc jest dobrem”.

Jeżeli się do takich poglądów przyzwyczaisz, niebawem zrobisz wielkie postępy. – „Przyjaciela wzięto do więzienia”. Cóż się stało? Nic, tylko tyle, że go wzięto do więzienia. Ze swej strony zaś każdy doda: źle się z nim stało. Popraw to zapatrywanie, a będziesz zupełnie spokojnym. Jako szalonego wiążemy, aby komu krzywdy nie wyrządził, tak należy krępować wyobraźnię, aby uprzedzeniami nie zasypywała rozumu. Ona, jak dzikie zwierzę wyrywa się i rzuca się swawolnie na wszystkie strony, niestała, zmienna, gwałtowna, ciekawa i nieposkromiona. Otóż powinieneś dołożyć wszelkiego starania, aby tę władzę opanować, skrępować i przykuć, aby twe myśli i zamiary nie były w ciągłej zależności od uprzedzeń. Cokolwiek jest poza granicami twej duszy, niechaj cię nie obchodzi.

 

 

2. Cokolwiek nasuwa się twym myślom, badaj to jak najskrzętniej. W tym celu zbadaj: jaką jest ta rzecz sama w sobie, bez względu na wszystko inne, jakie ma przymioty, jaki cel, jakie okoliczności, jaki pożytek; czy to wchodzi w zakres twych obowiązków, i twej władzy, lub nie; jeżeli odpowiedź na te pytania wypadnie przecząco, odsuń tę myśl od siebie i opieraj się jej według możności. Bóg Wszechobecny widzi jak najdokładniej wszystkie tajniki twego serca i nie ma nic tak skrytego, iżby nie było dostępne dla Jego oka. Strzeż się, byś w Jego obecności nie myślał o tym, o czym w obecności człowieka uczciwego wstydziłbyś się mówić. Myśl twa niech będzie spokojna, prosta, czysta i wolna od wszelkiej złośliwości. Niech będzie taką, iżbyś zapytany niespodziewanie: o czym myślisz, mógł bez zawstydzenia się wyjawić to, co w sercu nurtuje. Wstydź się myśleć, o czym wstyd mówić.Zatamujesz przystęp złym myślom, jeżeli będziesz zawsze zajęty dobrymi.

 

 

3. Nic nie szkodzi duszy tak bardzo, nic się jej bardziej nie sprzeciwia, jak złe żądze. One to są źródłem wszystkich występków i niedoskonałości, one tym wrogiem, którego musisz zawsze się lękać, zawsze zwalczać, dopokąd go nie podbijesz pod panowanie rozumu. W tej walce nie ma wytchnienia, nie ma spoczynku. Bez końca i bez miary trzeba walczyć, bo nieprzyjaciel nie ma końca ni miary. On kryje się w tobie, a nawet ty sam jesteś dla siebie wrogiem potężniejszym, niż wojska Kserksesowe.
Strzeż się przed sobą samym. Trudniej zwyciężyć siebie samego, niż zdobyć twierdzę; większej waleczności potrzeba, by sobie samemu gwałt zadać, aniżeli całe królestwo zawojować. Nie żądam, byś żądze zupełnie wytępił i zniszczył, lecz abyś umiał nimi rządzić. Już wiele dokaże rozum, jeżeli je poskromi i podbije pod swoje rozkazy. Stoicy niesłusznie potępiali żądze. One same przez się nie są złe, ani też nie są jakimś nieużytecznym gratem. Kto chce usunąć władzę pożądania, ten nastaje na wszystkie cnoty. Nie ma zwycięstwa tam, gdzie nie ma walki.

 

 

4. Jest to zaiste uporczywa walka a skutek jej niepewny. Żądze rodzą się z nami, rozum dopiero po upływie kilku lat budzi się w nas z uśpienia, a budzi się wtenczas, kiedy żądze już nami owładnęły, kiedy wola, pozorami dobrego uwiedziona, słucha ich bez oporu. Dopiero z czasem i po długim doświadczeniu przychodzi rozum do poznania swych praw zwierzchniczych i poczyna się opierać tyranii żądz, które tymczasem już się były całkowicie rozwielmożniły. Toteż musisz jak najtroskliwiej uważać na siebie a skoro tylko spostrzeżesz jakie zamieszanie wewnętrzne, natychmiast za pomocą rozumu ściągnij wędzidła tym rozjuszonym rumakom. Łatwiej oprzeć się początkowym wzburzeniom, aniżeli kierować nimi, skoro już wybuchły. Niebawem dojdziesz do wielkiego spokoju wewnętrznego, jeżeli będziesz się miał na ostrożności, przewidując możliwe wypadki, aby cię nieprzyjaciel znienacka nie zaskoczył. Kiedy dopiero wśród piętrzących się przeciw nam niebezpieczeństw poczniemy myśleć o ratunku, już może być za późno. Następnie staraj się o to, byś się nie rozpraszał licznymi przedsięwzięciami i unikał wielomówstwa, bo jeżeli z tych rozmaitych twych zajęć i mów usuniesz to wszystko, co nie jest konieczne, przekonasz się, że ci łatwiej przyjdzie pokonać wewnętrzne wzburzenia. Nie myśl, że to drobnostka i bez znaczenia.Bardzo wiele to znaczy, chociażby się na pozór małym wydawało, co jest początkiem cnoty i doskonałości.

 

5. Człowiek stary, pochodzący z zatrutego nasienia Adamowego, podobny jest do drzewa: korzeniem jego jest miłość własna, pniem skłonność do złego, gałęziami żądze, listkami złe nałogi, a owocem czyny, słowa i myśli, przeciwne prawu Bożemu. Aby tedy gałęzie złych żądz nie wydały liści i owoców, przyłóż siekierę do korzenia i wyrwij ze siebie zgubną miłość własną. Jeżeli ją usuniesz, pozbędziesz się wszystkich grzesznych owoców pożądliwości zmysłowej. Dokażesz zaś tego, jeżeli wzgardzisz samym sobą, jeżeli rzetelnie wyznasz, że jesteś jednym z tysięcy ludzi, który nie posiadasz żadnego nadzwyczajnego przymiotu i że ci zupełnie nie dostawa nauki i cnoty; jeżeli się nie ulękniesz niezadowolenia i wzgardy od bliźnich; jeżeli chętnie wyrzeczesz się wszelkiej pociechy i korzyści. Ocalisz się, jeżeli się będziesz dobrze miał w nienawiści, a zgubisz się, jeżeli się będziesz źle kochał.

 


Kard. Jan Bona – Przewodnik do nieba.  Tarnów 1900  str. 76-81

 

Skomentuj