Człowiek milczy i Bóg zamilkł – O modlitwie, cz. 1 – Ks. K. Antoniewicz

W całem życiu w smutkach jego potrzebujemy pomocy, a gdzież ją znajdziemy jeśli nie u Boga przez modlitwę? – Stworzenie zaspokoić serca nie może. – Istota modlitwy – Różne jej rodzaje. – Skutki. .- Jaką ma być modlitwa, jeśli te owoce ma przynieść? — Czemu Bóg nie zawsze nas wysłuchuje? – Przyczyny, dla których modlić się winniśmy: chwała Boża, własny pożytek, błogosławieństwo Pańskie, przykład Pana Jezusa, uczniów, wszystkich bogobojnych mężów w starym i nowym zakonie. – Dom, w którym króluje modlitwa  i dom, z którego jest wypędzoną. – Kraj bez modlitwy. – Wymówki nie-modlących się: brak czasu, to dobre dla księży. – Grzechy spełnione przez modlących się.

W smutnych i bolesnych stosunkach życia naszego, w tej czczości szczęścia i w pełności boleści, czujemy potrzebę oparcia się dla duszy, myśli, serca naszego. Życie zabawy i wesela na koniec nudzi nas, bo i jednostajność szczęścia staje się boleścią i niestety! częstokroć zdarza nam się widzieć, że wiele osób bez pewnych zasad religijnych popełniają zbrodnię jedynie, aby przerwać to pasmo tych dni rozkoszy – a wyjść z tego koła codziennych nudów.

Nie masz prawdziwej cnoty bez wiary – Nie masz wiary bez pokory – to tak jedno z drugiego z drugiego wypływa i dlatego powiedział Zbawiciel Pan: Czuwajcie i módlcie się, abyście nie wpadli w pokuszenie duch wprawdzie ochoczy, ale ciało mdłe!

Gdy spojrzymy w świat i na całe życie – widzimy się otoczeni ze wszystkich stron pociągiem do złego; ten tylko, który w niepojętej lekkomyślności igra z życiem, nie widzi, nie chce tego widzieć i sądzi się świętym i czystym, chociaż serce, myśl i dusza jego cała splamiona i zbrudzona. Gdy spojrzymy w świat i w życie, widzimy się zagrożeni cierpieniami i smutkami wszelkiego rodzaju, których albo już doznajemy, albo w każdej chwili doznać możemy! Świat podły nie uszlachetni duszy naszej, świat ten darty namiętnościami nie darzy pokojem, świat ubogi nie wzbogaci serca naszego, świat bezsilny nie ochroni nas od nieszczęść – jednem słowem, świat od Boga przeklęty błogosławieństwa nam nie da – gdzie indziej o pomoc, siłę, wytrwanie i pociechę kołatać, żebrać, prosić powinniśmy!

Ach gdzie, jeśli nie u Boga? Mamy modlitwę. Wszystko cokolwiek będziecie prosić Ojca w Imię Moje stanie się wam. Wiara nasza jako obowiązek wkłada na nas modlitwę, ona każe nam oczy łzami zalane zwracać ku niebu – może otrzeć ręka ludzka łzy nasze, ale źródła łez nie osuszy. – Podnoście ręce wasze zmęczone pracą nieraz bezowocną do tego, który jeden może je poświęcić – serce wasze do tego, który jeden może je uspokoić, myśl waszą do tego, który może ją oczyścić.

Tę potrzebę modlitwy każdy z nas czuje w głębi duszy naszej – bo ileż to razy się zdarzyło, że ci, którzy całe życie bluźnili, wołali do Boga w niebezpieczeństwie utraty tego życia – że najdumniejsze kolana nieszczęście do stóp wszystkim zgięło! – Tak się nieraz opieramy całymi siłami Bogu, że chcąc w miłosierdziu swoim, pomimo całej złości naszej, zbawić nas – musiał złamać, zetrzeć, zniszczyć serce, aby nas nauczył modlić się. Jest w duszy naszej jakaś krynica niewyczerpanych nadziei – jakaś potrzeba niewysłowiona pociech. – Człowiek sam sobie zostawiony szczęśliwym być nie może. – Serce nasze tonąc w smutku chwyta się pierwszej lepszej deski zbawienia. Jak tonący wśród bałwanów morskich. – Jeśli znajdzie serce, które go rozumie, jest szczęśliwy – ale na krótko – czuje i pojmuje pomału, że pociecha jego z czystego źródła wypłynąć musi – bo tak wielkie jest powołanie i przeznaczenie nasze, że nic stworzonego zaspokoić nas nie podoła! A cóż możem podówczas, gdy we wszystkiem, co nas otacza, tylko zimną obojętność napotkamy? – Ach! wtenczas, wtenczas biedny ten, który nie poznaje, nie czuje potrzeby modlitwy, który czując, nie chce się modlić.

Nie umiem się modlić! – O chciej tylko, a będziesz umiał – rzuć się tylko na kolana – upokórz się u stóp krzyża, a Bóg cię nauczy modlić się! Bóg nieskończony, niezmierny, miłosierny i sprawiedliwy w wieczności swojej – patrzy z politowaniem na słabości serc naszych – czeka, kiedy do niego zawołamy – aby odpowiedzieć na wołanie nasze. – Zawoła sprawiedliwy, zawoła grzesznik. On dla jednego i dla drugiego ma odpowiedź, pociechę, światło!

W modlitwie uważajmy więc skarby ukryte dla duszy naszej – nie w tej modlitwie ust, ale w modlitwie serca – za pomocą słowa i myśli. Nie wchodząc tu w bliższy rozbiór modlitwy, w kilku słowach tylko jej istotę, potrzebę, skutek wyjaśnię, aby tych, co się modlili, utwierdzić w wytrwaniu i wierności, pomimo wszelkich niechęci, oschłości, jakich doznają na modlitwie, pomimo tego, że nie doznali wysłuchania modlitw i próśb swoich – aby tych, co się nie modlili, zachęcić do tego, by dłużej w tej smutnej nie zostawali obojętności i nie pozbawiali się największej pociechy w życiu i przy śmierci i nie wystawiali się na niebezpieczeństwo utracenia zbawienia samego  aby tych, co się źle modlili, naprowadzić na lepszą drogę  wykazać im, jak mylne i sprzeczne o pobożnosci w ogóle świat ma zdanie.

Modlitwa jest wzniesienie ducha do Boga – dwojakim sposobem duch nasz do Stwórcy swego zbliżyć się może: lub przez modlitwę słowami wyrażoną, lub przez modlitwę rozmyślającą. W jednym i drugim razie rozmyślanie i słowo jest tylko martwą formą, jeśli serce życia jej nie da.

Nie ten się dobrze modli, kto czuje pociechy wewnętrzne, światłość natchnienia, zebranie skupienie wszystkich władz duszy swojej, bo to są łaski Boskie szczególniejsze; ale dobroć modlitwy polega na wierności, pokorze i miłości i poddaniu się pod wolę Boga.

Modlitwa dobra powinna być podstawą życia dobrego; skutki modlitwy w całem życiu pojawiać się powinny – jak słońca promienie przez ciemny przebijają się obłok, tak też skutki modlitwy przez ciemną noc życia przebijać się powinny.
Modlitwa ustna i rozmyślanie powinny całe życie nasze w modlitwę przemienić, bo przez modlitwę łączymy, zbliżamy się do Boga – a zbliżeniem się do Boga odrywamy się od świata, ale nie od ludzi, bo złączenie z Bogiem nauczy nas kochać ludzi miłością i nam i im zbawienną.
Modlitwa powinna oczyścić, rozjaśnić, zasilić, pocieszyć nas; a jako nam to wszystko jest potrzebne, tak też bezkarnie od modlitwy odstąpić nie możemy.

Modlitwa dzieli się na modlitwę dziękczynną, proszącą i przepraszającą. Całe życie nasze albowiem na te trzy rozdziały podzielić można. W każdej chwili potrzebujemy pomocy łaski Boskiej – w każdej chwili życia doznajemy miłosierdzia Boskiego, w każdej chwili życia niestety! prawie każdy z nas niewdzięcznością się wypłaca: stąd ten trojaki rodzaj modlitwy.

Prośmy, dziękujmy, przepraszajmy.

Lecz jaką ma być ta modlitwa, aby na to imię zasługiwała? Pokorną, szczerą, pełną ufności i poddania – pokorną, bo to jest głos żebraka winowajcy – pełną miłości i szczerości, bo to jest głos dziecka do ojca – pełną ufności i nadziei, bo to głos chorego – pełną poddania się woli Boskiej, bo to głos stworzenia do Stwórcy. – Mamy przyczynę upokorzenia się przed Bogiem – czy to na Niego spojrzym, czy na siebie – Jego nieskończona wielkość, a nasza nędza i nikczemność, Jego potęga a nasza słabość, Jego mądrość a nasza ograniczoność dostatecznym do tego upokorzenia powodem.

Powinna być szczerą – o! nie ukrywajmy przed Bogiem ran serca i duszy naszej. – Zapominaliśmy o Bogu gdyśmy grzeszyli, pamiętajmy przynajmniej gdy Go przepraszamy – jeśliśmy zapominali na przytomność Boga grzesząc, pamiętajmy przynajmniej modląc się! – O! nie ukrywajmy przed Bogiem nędzy naszej, bo On jeden wyleczyć nas potrafi. Modlitwa nasza niech będzie wyrazem miłości naszej. Jeśli Boga kochać nie będziemy, cóż i kogóż kochać zdołamy? On jeden każde dobre uczucie poświęcić może. O! pamiętajmy, jak nieskończoną miłością On nas ukochał – powiedzmy szczerze, czy mamy przyczynę na Niego się uskarżać – cóżeśmy kiedy doznali od Niego przykrego? Wszakże i to cierpienia, które na nas zesłał, są błogosławieństwem Jego. – WIemy, czem dziś jesteśmy; nie wiemy, czem byśmy byli, nie doznawszy tych smutków, które wyrobiły serce nasze.

Modlitwa nasza, aby Bogu miłą była, powinna być pełna ufności, oparta na tych słowach: O cokolwiek prosić będziecie Ojca w Imię Moje stanie się wam. 

Lecz jeśli nie otrzyma skutków prośba nasza niechaj nam to ufności nie odbiera, bo wtenczas odzywa się do nas Zbawiciel temi słowy, które wyrzekł do Apostołów: Nie wiecie o co prosicie.

Prosimy o zdrowie – może by było przyczyną zguby naszej – prosimy o majątek, ale ten majątek byłby może źródłem łez naszych. Prosimy o życie drogiej nam osoby, ale to życie może byłoby dla nas i dla niej śmiercią wieczną ale to życie byłoby dla niej pasmem boleści, łez i nieszczęść! Nie mówmy: Bóg mógłby te nieszczęścia od niej i odemnie odwrócić. Prawda, ale Bóg nie chce cudami światem rządzić i zostawia wolny rozwój życia, a tem samem wszystkich nędz i boleści.

Rządy Opatrzności Boskiej są i będą przepaścią tajemnic dla nas i do nas te słowa się stosują: Co Ja dziś czynię, wy nie wiecie  ale przyjdzie czas, gdy wiedzieć będziecie. O! powiedzmy sobie raz: Bóg jest nieskończoną mądrością, miłością, wszechmocą. – Jako wszechmocny może, jako najmędrszy wie jak, jako najmiłościwszy chce nas uszczęśliwić, a jeśli cierpimy – nie Jego w tem upodobanie, ale nasz pożytek.

Jeśli się skarżymy że nas nie wysłuchuje, to tak, jakbyśmy się skarżyli, że nas kocha! Prośmy – to jest naszym obowiązkiem, skutek prośby od Boga zawisł! Prosimy Go o łaskę, którą rozumiemy; On nam użycza inną, której nie pojmujemy.

– Odmówienie próśb naszych jest nieraz w zamiarze Boga dla doświadczenia wierności i wytrwałości naszej – o! nie ustawajmy tylko w czasie tej próby i opuszczenia: Kto wytrwa aż do końca, zbawion będzie. 

Mówią niektórzy: na co to się modlić?

Cóż stąd za pożytek dla nas – jakaż chwała dla Boga – ja w duchu się modlę – to tylko czas stracony – jakiż pożytek modlitwy w tych, co się modlą – Bóg i tak wie, czego nam potrzeba i t. d. Takich i tym podobnych zarzutów jakże często nasłuchać się można. Ale ci, co tak mówią, widać, że nie mają ani pojęcia życia duchowego, gdyż w życiu duchowem modlitwa jest to samo, co obieg krwi w żyłach, utrzymujący życie materyalne

Wiara nasza, doskonałość nasza, zbawienie nasze na modlitwie jest oparte.

Życie czynne z życia rozmyślającego, z modlitwy rozwinąć się musi; znieśmy modlitwę, a przerwiemy ten tajemniczy łańcuch, co wiąże niebo i ziemię; Bóg i człowiek obcymi dla siebie ostaną. Człowiek bez modlitwy uschnie jak drzewo na puszczy bez wody.

Jaka chwała z modlitwy naszej dla Boga?

Uznanie poddaństwa naszego a wszechwładzy Jego, że sami od siebie żadnego nieszczęścia oddalić, żadnego szczęścia dać sobie nie możemy. –  Śpiew ptaków, grzmot gromów, szmer wód, każde życie w stworzeniu cześć i chwałę Bogu oddają – czyż jeden człowiek tylko milczeć będzie wśród tych głosów – jeden człowiek z pod tego obowiązku wyłamywać się będzie? – Każdy naród najdzikszy poznawał istnienie jakiegoś Boga, a chociaż w najrozmaitszych, najdziwniejszych wyobrażeniach o Nim się różnili, w koniecznem uznaniu takiej istoty się zgadzali. A przyznając istnienia Boga, czuli oraz potrzebę oddania Mu czci przez zewnętrzne oznaki, czuli obowiązek modlitwy. Jeśli ci ludzie przyrodzonem światłem oświeceni tę prawdę poznali, czyż wy, oświeceni światłem nadprzyrodzonem będziecie jej zaprzeczać? Czyż dlatego mamy wiarę, abyśmy jej przeciwnie działali? – Bóg nas stworzył na chwałę Swoją i zbawienie nasze – a chwała Boska ze zbawieniem naszem tak ściśle jest złączona, że cokolwiek uczynim na chwałę Boga, to wszystko wraca błogosławieństwem na zbawienie nasze.

Czemże chcemy oddać chwalę Bogu?

Czy ten, co się nie modli, więcej Bogu chwały czyni, jak ten, co się modli? Ja uczynkami Boga chwalę; ależ czy modlitwa wyklucza dobre uczynki? Och, właśnie dobre uczynki z modlitwą tak są ściśle złączone, że dlatego się modlimy, aby życie nasze, aby sprawy nasze i życie nasze święte było!
Czemże możemy Bogu chwałę oddać? Zaiste nie grzechami, które są jako zatrute ustępy życia – ale życiem cnotliwem; a bez modlitwy któż wytrwa aż do końca? Bo nie wszystko co świat chwali i Bóg pochwali, jak też nie wszystko, co świat potępia i Bóg potępi!

Jaki dla mnie pożytek z modlitwy?

Błogosławienstwo i upodobanie Boskie!

Zdaje mi się, iż większego pożytku żądać nie możem. Lecz chociażbyśmy tego błogosławieństwa nie chcieli poznawać, mamy nakaz, mamy przykład Zbawiciela Pana. Trzydzieści lat życia poświęcił Bóg-Człowiek rozmyślaniu i modlitwie, a trzy lata czynnej pracy i w ciągu tych trzech lat nie ustawał modlić się! Bóg- Człowiek uznawał potrzebę modlitwy, a my jej uznać nie chcemy! Modlitwą wzmocnił Zbawiciel duszę swoją na krwawą mękę, która w Ogrojcu się rozpoczęła: I przyszli do folwarku, któremu imię Gethsemani. i rzekI uczniom swoim: »Szedźcie tu, aż Się pomodlę«. I wziął z sobq Piotra i Jakóba i Jana i poczqł się strachać i tęsknić sobie. I rzekł im: smutna jest dusza moja aż do śmierci: zostancie tu a czuwajcie. A odszedłszy mało padł na ziemię i modlił się, żeby godzina, jeśli może być, odeszła od Niego. I mówił: Abba! Ojcze wszystko Tobie Jest podobne, przenieś odemnie ten kielich. Ale nie to co ja chcę, ale co Ty chcesz. I przyszedł z znalazł je śpiqce i rzekł Piotrowi: Symonie, śpisz! Nie mogłeś czuwać jednej godziny? Czuwajcie a módlcie się, abyscie nie wpadli w pokuszenie. Duch wprawdzie ochotny ale ciało mdłe! I zasię odszedlszy modlił się w też słowa mówiqc. A wróciwszy się znalazł Je śpiqce (bo oczy ich były obciqżone) a nie wiedzieli. coby Mu odpowiedzieć. I przyszedł po raz trzeci: a rzekł im: Śpijcież już i odpoczywajcie….

Czuli potrzebę modlitwy uczniowie, którym proszącym o to wyłożył Zbawiciel sposób modlenia się w Modlitwie Pańskiej. Całe Pismo święte nowego i starego zakonu ciągle wykazuje potrzebę, obowiązek, pożytek modlitwy, a my mamyż to zaprzeczać?

Chcemy widzieć pożytek modlitwy? Spójrzmy bezstronnem okiem wokoło siebie, a sami się o tym pożytku przekonamy. Pytajmy się skąd to pochodzi, że wszystkie najświętsze związki ustają, że się wszystko rozprzęga na świecie że to zepsucie, które w całym kraju, w świecie się pojawia, wciska się i w pojedyncze rodziny?

Człowiek milczy i Bóg zamilkł; – modlitwa ustała – ustało źródło łask Boskich.

Wejdźmy w dom gdzie się modlą, a w dom, z którego modlitwa lub zupełnie wykluczoną została, lub tylko jako forma została przyzwoitości, a cała różnica się okaże.- W tym domu, gdzie jest modlitwa, jest jeszcze familia, rodzina, związek jakiś, choć jeden, drugi członek tej rodziny się wyrodził i on jakoś chcąc nie chcąc w to koło harmonijnie wchodzi!

Tam gdzie jest modlitwa, jest i wypełnienie obowiązkówa gdzie wypełnienie obowiązków, tam i błogosławieństwo Boskie. Jest jakaś atmosfera święta, którą się oddycha – tam szczęście nie jest dumne – tam boleść nie jest rozpaczą – tam wesołość nie jest grzechem – tam łzy nie są rozpaczą. – Miłość i bojaźń Boska straż odbywają naokoło domu tego – tam jest rodzina katolicka. W takim domu nie masz krzywdy i łez cudzych, w takim domu nie masz zgorszenia. Ale weźmy dom, gdzie nie masz modlitwy; tam będzie żona, ale tylko imieniem, próżna, lekkomyślna, zaniedbująca powinności swoje – której to, co ma najdroższego, jest ciężarem – mąż i zarząd domowy; wszystko gotowa uczynić, tylko nie powinność Swoją. – Tam będzie mąż, ale tylko imieniem – niedbały, nierządny – szukający zabaw i rozrywek za domem. Towarzystwo żony jest dla niego niedolą, trzeba mu koniecznie obcych osób do zabawy – sam na sam z żoną albo się nudzi, albo się kłóci – co mam z żoną do mówienia? – Ale co masz z obcymi? Dlaczego? Bo się nie modlą; a jako od Boga się oderwało serce ich, tak też i jedno od drugiego się odrywa, bo nigdy bezkarnie od Boga się nie oderwiemy.
Niech taki mąż, taka żona, codziennie – lub wspólnie lub z osobna – modlitwy odprawi, inaczej będzie. Jeśli ojciec i matka przestaną się modlić, przestaną i dzieci, przestaną i słudzy; cały dom stanie się zgromadzeniem istot izolowanych, żadnym duchowym związkiem nie połączonych. Pomału, pomału, miejsce modlitwy zastąpią złorzeczenia, bluźnierstwa, przekleństwa. Kto Boga oduczył się wzywać, ten się diabła wzywać nauczy: jaka modlitwa, takie i błogosławieństwo. Kogo w dom wprowadzimy, ten też i w domu gospodarzyć będzie. Biada domowi, gdzie nie masz modlitwy.

Ale to złe niestety nie kończy się na domu; rozchodzi się powoli po kraju całym. Nie masz w takim domu żadnych węzłów familijnych, ale jest pasmo przekleństw. Brak modlitwy! I jeszcze ludzie się pytają: jaki pożytek z modlitwy? ach, to rzecz jasna! O! dziś jeszcze niech wszyscy przestaną się modlić, niech zamilkną dzwony, niech ustanie ofiara, a zobaczymy, co się w paru miesiącach stanie! A jednak są tacy, którzyby tego chcieli, głosząc obojętność. Nie dajmy się tem odwrócić. Że nam dobrze z Bogiem – wiemy, nie próbujmy jak nam będzie bez Niego!

Mówią ludzie, to utrata czasu – tej chwili czasu! To tak, jakby kto mówił: to utrata czasu siać ziarno bo nie wiem czy zejdzie, i kiedy. Modlitwa jest tem ziarnem: jeśli jest dobra, ziarnem zdrowem zejść musi. Kiedy pożytek przyniesie – nie wiem; może aż w niebie. Choćbyś całe życie się modlił i nic nie otrzymał, cóż stąd? U trata czasu? Ale pytam: a na cóż czas mamy? czy na to, abyśmy się potępili, czy na to, abyśmy się zbawili?

A bez modlitwy się nie zbawimy, bo bez łaski Boskiej się nie zbawimy.

Czas na to dany, abyśmy go zużyli wypełnianiem obowiązków naszych. Te obowiązki względem Boga pierwsze. Modlitwa poranna – dziękujmy Mu za dzień, za życie. Modlitwa wieczorna – przed jedzeniem, przed sprawą każdą. Czasu nie mam. Ach! tego nie mówmy, jeśli mamy czas do wszystkiego — wszystkiego innego. Pan Bóg nie żąda, jak czasu co nam od obowiązków zostaje – nawet od pozwolonych zabaw. Obyśmy tyle słów powiedzieli na chwałę Boga, co na pociechę, co na obmowę ludzi.

Dziwna rzecz, że ci, co mają czas do modlitwy, mają czas i do obowiązku. Czasu nie mam! Ale kto najczęściej tak mówi? Oto ten, który nic nie robi; takich czynnych próżniaków namnożyło się nam dość.

Modlitwy – mówią – to dobre tylko dla księży, ale dla człowieka światowego? Ja mam inne obowiązki! – Jakie? – Matką jestem, mam dzieci! – Ale jakeś Je wychowała? – Mam gospodarstwo! – Ale tam ładu nie ma. modlitwa, to próżniactwo; spędzać noce na zabawach, to praca. Jeśli modlitwa prożniactwo, błogosławione jest ono; ale to dopiero teraz tak sądzą. P. Jezus, Apostołowie, Święci, cały Kościół, to wszystko próżniakami byli; ale ci próżniacy świat zbawili, nawrócili, a nasi czynni ludzie cóż zrobili? Ex operibus cognoscetis eos.  O! kto tak sądzi, niech przyjdzie do kościoła w dzień uroczysty niech zobaczy tę masę ludu wiernego, który wspólnie razem do Boga się modli, i zapyta się, czy to jest zbiór próżniaków wszelkich klas?…

cdn.


KAZANIA ks. Karola Antoniewicza. T. IV Kazania przygodne.  NAKŁADEM WYDAWNICTWA TOW . JEZUSOWEGO. KRAKÓW. 1906.

Codziennie wieczorem wspieramy osoby wyrażające swoje poddanie się woli Boga naszą modlitwą:

Niech się stanie wola Twoja! (Módlmy się)

„Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich. Jednak nie Moja wola, lecz Twoja niech się stanie.”

Wskazane jest też dodać za Matką Boga: „Oto Ja służebnica(sługa) Pańska(i), niech Mi się stanie według Twego słowa!”

Codziennie wieczorem wspieramy osoby tak wyrażające swoje poddanie się woli Boga modlitwą :

CZYTAJ CAŁOŚĆ