Nauka Katolicka

OCZYSZCZENIE NMP: Jak wielką ofiarę Maryja złożyła Bogu w dniu w którym ofiarowała Mu życie Syna Bożego

podczas śmierci Chry­stusa Pana, Marya zjednoczyła wole Swoją z wolą Syna Swojego do tego stopnia, że wraz z Nim też samą złożyła ofiarę. I tym to sposobem Syn i Matka dokonali wspólnie odkupienia ludzi a mianowicie: Pan Jezus zadośćczyniąc za nasze grzechy, a Marya wyjednywąjąc abyśmy z takowego zadośćuczynienia skorzystali

Jak wielką ofiarę Marya złożyła Bogu w dniu w którym zaofiarowała Mu życie Syna Bożego.

Pod prawem Starego Zakonu, gdy syn pierworodny przychodził na świat, dwa były przepisy do zacho­wania: jeden zobowiązywał matkę, jako skalaną po­rodem, do pozostawania zamkniętą w domu przez dni czterdzieści; drugi zobowiązywał obojga rodziców do zaniesienia pierworodnego Syna do Świątyni, dla zaofiarowania go tam Bogu. Przenajświętsza Panna poddała się Tym obydwom przepisom. Chociaż prawo oczyszczenia, Jej, jako pozostającej zawsze w dziewictwie niepokalanem, nie obowiązywało wcale, ra­czyła jednak, z miłości pokory i posłuszeństwa, od­być obrząd oczyszczenia jak inne matki. Poczem spełniła i drugi przepis, przedstawiając i zaofiarowując Boskiego Syna Swojego Ojcu przedwiecznemu: A gdy się wypełniły dni oczyszczenia Jej według zakonu. Mojżeszowego, przynieśli Go do Jeruzalem aby Go stawili Panu (Łuk. 2. 22.)
Lecz ofiara Maryi zupełnie różną była od ofiar innych niewiast. Inne zaofiarowując swe dzieci, wiedziały że był to tylko prosty obrzęd prawem przepisany; i że po ich wykupieniu, też dzieci wracały pod ich władzę, a stąd nie groziła im ni­gdy konieczność ofiarowania ich na śmierć. Marya zaś rzeczywiście zaofiarowała na śmierć Syna Swo­jego, nie wątpiąc wcale a wcale że ofiara z życia Pana Jezusa, którą wtedy czyniła, miała się dokonać później na ołtarzu krzyża; a stąd ofiarując w ten sposób życie Syna Swojego, z powodu niezmiernej miłości jaką Go kochała, Sama najzupełniej zaofiarowywała się Bogu. Pomijając przeto wszelkie inne uwagi, które moglibyśmy uczynić co do rozlicznych tajemnic niniejszej Uroczystości, ograniczmy się na rozważaniu jak wielką była ofiara którą czyniła z Siebie Marya Bogu, ofiarując Mu w dniu tym życie Syna Swego. I to będzie jedyną treścią tej oto nauki. 

 

Ojciec przedwieczny postanowił odkupić człowieka zatraconego grzechem, i wyzwolić go od śmierci wiecznej; lecz chcąc aby przy tem i Boska sprawie­dliwość Jego nie była pozbawioną zadośćuczynienia jakie się jej należało, nie pożałował życia własnego Syna, który miał stać się człowiekiem dla zbawienia świata, i wymagał aby w całej srogości podpadł karze, na którą zasłużyli ludzie, jak to powiada Apostoł: Który tez własnemu Synowi nie przepuścił, ale Go za nas wszystkich wydał ( Rzym. 8. 32).
Zesławszy Go przeto na ziemię dla przyjęcia na się natury ludzkiej, wybrał Mu Matkę, a tą była przenajświętsza Marya Panna. Lecz jak chciał aby Słowo odwieczne stało się synem Maryi nie wprzód aż da Ona na to wyra­źne przyzwolenie, tak podobnież chciał aby Pan Jezus nie poświęcał życia Swego bez przyzwolenia na to Maryi, aby wraz z życiem Syna, zostało zaofiarowane i serce Matki.

Święty Tomasz naucza, że macierzyństwo nadaje szczególne prawo i władzę nad dziećmi, z czego wypływa, że ponieważ Pan Jezus był najniewinniejszym i niezasługującym na żadną karę za własne przewinienia, tedy wypadało aby nie został przeznaczonym na śmierć krzyżową jako Ofiara za grzechy świata, bez przyzwolenia Ma­tki, i bez zaofiarowania Go tym sposobem dobrowol­nie i z Jej strony, na śmierć.

Lecz chociaż Marya dała już pozwolenie na śmierć Jezusa wtedy, gdy zgodziła się zostać Jego Matką, Pan Bóg chciał jednak, aby w dniu tym uczyniła w świątyni uroczyste zaofiarowanie Siebie Samej, uroczyście zaofiarowując Mu Syna Swego, i poświęcając przenajdroższe życie Jego na zadosyć uczynienie sprawiedliwości Bożej. Dlatego święty Epifaniusz, przy tej okoliczności, nazywa Ją Kapłanem (Horn in laud. s. M.). Rozważmy tu jak strasznie bo­lesną była dla Niej ta ofiara, i jak bohaterskiej cnoty czynu dopełnić musiała, widząc się zmuszoną Sama niejako podpisać wyrok najdroższego Jej Jezusa na śmierć skazujący.

 

Otóż tedy Marya puszcza się w drogę do Jerozolimy, w celu zaofiarownia tam Swego Syna: przyśpiesza kroku zdążając ku miejscu gdzie ofiara ma być złożoną, i przenajświętszy przedmiot w ofierze złożyć się mający niesie na własnych rękach, co serce Jej niewymowną napełnia goryczą. Wchodzi do Świątyni, przystępuje do ołtarza, i tam jaśniejąca dziewiczą skromnością, pełna pokory, przejęta najżywszą pobożnością, Syna Swego przedstawia Najwyższemu. A wtedy święty Symeon, który odebrał od Boga przyrzeczenie, że nie umrze aż ujrzy Zbawiciela, bierze z rąk matki Boże Pacholątko i oświecony Duchem-Swiętym, zapowiada Maryi ile kosztować Ją będzie ofiara jaką czyni ze swojego Syna, z którym i błogosławiona Jej dusza ma być także złożona w ofierze. 

A tu święty Tomasz z Wilanowa, wpatrując się w tego czcigodnego Starca widzi że on mając ogłosić straszne proroctwo najboleśniejszej Matce, waha się i zrazu milczy. Następnie tenże Święty przypuszcza że Marya tak do niego przemawia: „Dlaczego o! Symeonie doznajesz frasunku w chwili tak wielkiej pociechy?” A starzec odpowida: O! Dziewico królewskiego rodu, nie chciałbym zapowiadać Ci wielkich boleści jakie Cię czekają; lecz gdy spodobało się Panu aby tak było, dla powiększenia Twojej zasługi posłuchaj co Ci po­wiem: Dziecię to, które, a najsłuszniej, napełnia Cię w tej chwili tak wielką pociechą, gdy przyjdzie czas na to, stanie się niestety! dla Ciebie powodem boleści najsroższej jakiej kto kiedy mógł zaznać na ziemi: ujrzysz bowiem Syna Twego zewsząd prześladowanym, wzgardzonym od wszystkich i okrytym zelżywościami od ludzi, którzy do tego stopnia zawezmą się na Niego, że Go w oczach Twoich na najhaniebniejszem ru­sztowaniu zamordują: Oto ten położon jest…. na znale któremu sprzeciwiać sie będą (Łuk: 2 —34). A masz i to wiedzieć, że potem znajdzie się wielu Męczenników, którzy dla miłości Twego Syna poniosą także straszne męki i śmierć, lecz oni poniosą męczeństwo na ciele a Ty o! przenajświętsza Dziewico, nierównie cięższe poniesiesz na sercu .

Tak zaiste, Marya ponieść miała męczeństwo na sercu, gdyż jedynie to współczucie cierpień Jej Syna najdroższego, miało być mieczem boleści przeszywa­jącym Jej macierzyńskie serce, według przepowiedni świętego Symeona: I dusze Twoja własna przeszyje miecz (Łuk: 2 — 35 ). Dziewica-Matka, wyuczona pismem Bożem, jak to powiada święty Heronim, wiedziała już jakie cierpienia czekają Zbawiciela w ciągu życia, a zwła­szcza w chwili śmierci. Dowiedziała się od proroków, że jeden ze swoich miał Go zdradzić: Który jadał chleb mój, wielkie uczynił nademną podejście (Ps. 40—10). I że Go odstąpią uczniowie: Uderz pasterza a rozproszą się owce (Zacha: 13—7). Nietajnemi Jej były obelgi, policzko­wania, plwanie, naśmiewiska, które Go czekały od żołdactwa: Ciało moje dałem bijącym, a policzki moje szczypiącym, twarzy mojej nie odwróciłem, od łających i plujących na Mnie (Iz: 50—6). Wiedziała że stanie się pośmiewiskiem ludzkiem, celem pogardy motłochu, że Go zelżywościami przesycą: A jam jest robak a nie człowiek, pośmiewisko ludzkie i wzgarda pospólstwa… Nasycon będzie urągania (Ps. 21. 7.). Wiedziała że przy końcu życia, przenajświętsze ciało Jego zsieczone zostanie okrutnem biczowaniem: On zranion jest za nieprawości nasze, start jest za złości nasze. (Iz. 53— 3.) Wiedziała że Mu ręce i nogi przebiją gwoździami: Przebodli ręce Moje i nogi Moje (Ps. 21. 17); że Go zawieszą pomiędzy dwoma zbrodniarzami: A ze złoczyńcami jest policzon (Iz. 53. 12. ); i nakoniec że umrze na krzyżu za zbawienie ludzi: patrzyć będą na Mnie, którego przebodli ( Jach. 12. 10).

Marya tedy wiedziała już wtedy o wszystkich tych cierpieniach których miał doznać Boski Syn Jej; lecz w chwili gdy święty Symeon wyrzekł te słowa: I du­szę Twoja własną przeszyje miecz, objawionemi Jej zostały, jak to Pan Jezus oznajmił świętej Teresie (Vita addit.), wszystkie najdrobniejsze szczegóły cierpień tak zewnę­trznych, jak i wewnętrznych, które udręczyć miały Jej najdroższego Syna podczas Jego Męki. Zgadza się jednak na wszystko, i z męstwem które Aniołów w zdumie­nie wprawia, wydaje wyrok skazujący Jezusa na śmierć, a śmierć tak męczeńską i haniebną, mówiąc: „Ojcze przedwieczny, ponieważ Ty chcesz tego, Ja łącze wolę Moją z Twoją świętą wolą: Nie moja wola ale Twoja niechaj się stanie (Łuk. 22—42. ); składam Ci w ofie­rze Mego Syna najdroższego, zgadzam się na to aby postradał życie na chwałę Twoją i zbawienie świata. Z Nim składam Ci także w ofierze serce Moje: niech je przeszyją boleści takie i tyle ich, jakie i ile spodoba Ci się zesłać na Mnie; dość mi na tem abyś Ty, Boże mój, był uwielbionym i zadowolonym: Nie moja wola ale Twoja niechaj sie stanie.” — O! miłości bezmierna! o! męztwo bezprzykładne! o zwycię­stwo godne na wieki podziwu nieba i ziemi!

Dlatego-to Marya milczała podczas męki Jezusowej, gdy na Niego niesłusznie skarżyli; dlatego-to nie przemówiła za Nim ani słowa do Piłata, który uznając Go niewinnym, starał się Go wyzwolić. Wyszła z ukrycia w którem dotąd zostawała, aż dopiero gdy już wypadło Jej być obecną wielkiej ofierze spełnić się mającej na Kalwaryi; towarzyszyła Sy­nowi aż na miejsce stracenia; stanęła obok Niego skoro Go na krzyżu podnieśli, i nie odstąpiła aż Go ujrzała już nieżyjącym, to jest gdy ofiara całkowicie dokonaną została. Stały obok krzyża Jezusowego, Matka Jego! (Jan. 9. 28.). Otóż w jaki sposób Marya spełniła ofiarę, uczynioną Bogu z Syna Swojego w Świą­tyni.

Aby pojąć jaki gwałt zadać Samej Sobie musiała Przenajświętsza Panna przy takiej ofierze, trzebaby pojąć miłość jaką nąjprzywiązańsza z matek pałała ku Jezusowi. Mówiąc w ogólności, matki do tego stopnia kochają swoje dzieci, że gdy widzą je zagro­żone śmiercią i obawiają się czy je nie stracą, za­pominają o wszelkich ich wadach, a nawet o uchy­bieniach jakie od nich odbierały; doznają wtedy bo­leści niewymownej. Atoli miłość tych matek rozdziela się pomiędzy kilkoro dzieci, albo-li też ściąga się i do innych osób. Marya jednego ma tylko Syna, a Syn ten, bez żadnego porównania, piękniejszym jest nad wszystkie dzieci Adamowe; nadzwyczaj go­dnym miłości, gdyż posiada wszystkie przymioty miłość w matce obudzające: jest posłusznym, cnotli­wym, świętym; słowem, jest Bogiem. Przytem
uczucie miłości tej Matki żadnym innym przedmiotem nie jest zaprzątnionem; wszelkie Swoje uczucie za­topiła Ona w tym jedynym Synie, a nie obawiając się wcale, żeby Go czasem nie kochała nad właściwą miarę, gdyż Syn Jej będąc Bogiem, godzien jest mi­łości nieskończonej. I oto takiego Syna, musi Ona, z pełnej własnej woli zaofiarować na śmierć! 

Niech więc każdy miarkuje ile kosztować to mu­siało Marya, i jakiej mocy duszy musiała Ona użyć do tego, aby nie zawachać się w zaofiarowaniu na śmierć krzyżową, Syna tak miłości godnego! I oto w jaki sposób z matek najszczęśliwsza, gdyż była Matką Boga, była oraz z matek najgodniejszą po­żałowania, gdyż była Matką najboleśniejszą, będąc Matką Syna którego wiedziała przeznaczonym na śmierć najhaniebniejszą, i to od dnia w którym stał się Jej dziecięciem. Któraż z matek zgodziłaby się na to aby mieć syna, o którym wiedziałaby że na jej nieszczęście straci go śmiercią jak tylko być może najstraszniejszą, a na którą nawet własnemi oczyma patrzeć będzie zmuszoną? Marya chętnie zgadza się być Matką takiego Syna, pomimo tak twardych warunków; i nie dość na tem że się na wszystko zgadza, lecz Sama, zaofiarowując Go na śmierć, własnemi rękoma składa Go w ofierze na zadośćuczynienie Sprawiedliwości Boskiej!

 

Święty Bonawentura powiada, że Przenajświętsza Panna nierównie chętniej byłady przyjęła na Siebie cierpienia i śmierć Syna Swojego; lecz aby stać się posłuszną Bogu, zrobiła nieskończonej ceny ofiarę z życia najdroższego dla Niej Jezusa, przezwycię­żając, chociaż z boleścią przechodzącą wszelkie wyobrażenie, całą miłość jaką miała ku Niemu. A tak w złożeniu tej ofiary, Marya większy gwałt musiała Sobie zadać i wspaniałomyślniejszą się okazała, ani­żeli gdyby Sama była się poświęciła na poniesienie wszystkich cierpień jakie czekały Jej Syna. Męstwo Jej i na ofiarę gotowość, przewyższała wtedy męstwo i na ofiarę gotowość wszystkich Męczenników; gdyż Męczennicy składali w ofierze życie swoje, gdy tymczasem przenajświętsza Panna poświęcała życie Swego Boskiego Syna, którego miłowała i ceniła bez żadnego porównania więcej nad własne życie. Prócz tego, boleść jaką Jej zadała ta ciężka ofiara nie ograniczała się na tem, owszem, wtedy właśnie do­piero się rozpoczynała, gdyż od owej chwili, przez ciąg całego życia Pana Jezusa, Marya miała bez­ustannie przed oczyma śmierć i wszystkie cierpienia które miał ponieść, a stąd macierzyńskie serce Jej, coraz-to srożej się rozdzierało, w miarę jak coraz-to więcej odkrywała w Synie Swoim powabów, coraz więcej łask i przymiotów najgodniejszych miłości.

 

O! Matko bolesna! gdybyś była mniej miłowała Syna Swojego, albo gdyby Syn Twój mniej godnym był miłości, albo gdyby Cię był mniej miłował, pe­wnie mniej byś była ucierpiała ofiarując Go na śmierć; lecz nie było nigdy, i nigdy nie będzie przywiązańszej od Ciebie matki, i nie było nigdy i nigdy nie bę­dzie syna godniejszego miłości i bardziej przywią­zanego do matki nad Twego Jezusa. O! pytam: Gdyby kto z nas widział był piękność i wspaniałość tego Bożego Pacholęcia, czy zdobyłby się na odwago zaofiarowania życia Jego za nasze zbawienie? A Ty o! Maryo! Ty któraś Jego Matką i która Go tak niezmiernie kochasz, zdobyłaś się na zaofiarowanie tego Syna niewinnego za zbawienie ludzi, a zaofiaro­wania na śmierć tak okrutną i haniebną, że podo­bnej żaden winowajca nie poniósł na ziemi! 

 

Niestety! co za okropny obraz, miłość macierzyń­ska musiała od dnia tego przedstawiać bezustannie oczom Maryi, malując w Jej wyobraźni wszystkie męki i wszystkie zniewagi które czekały Jej najdroż­szego Jezusa: miłość Jej widziała Go już-to konają­cego od smutku w ogrodzie Oliwnym; już zsieczonego biczowaniem; to znów ukoronowanego cierniem w przysionku piłatowym, i nakoniec zawieszenego na haniebnym rusztowaniu na górze kalwaryjskej! Otóż to ten Syn Twój najdroższy o! Matko Bolesna, (tak przemawiała wtedy do niej miłość macierzyńska) oto Ten Syn Twój najniewinniejszy, któregoś zaofiaro­wała na tyle cierpień i na śmierć tak okrutną. I na cóż ci się przyda żeś Go z rąk Herodowych wyzwo­liła. kiedyś Go zachowała na tak straszny koniec?
A tak tedy, nie tylko-to w Świątyni Marya zaofia­rowała Syna Swego na śmierć, lecz ponawiała z Niego ofiarę co chwila w ciągu całego życia Swojego. Sama objawiła świętej Brygidzie, że miecz boleści prze­powiedziany przez świętego Symeona, bezustannie serce Jej rozdzierał, aż do chwili Jej Wniebowzię­cia (Rev. I. G. c. 5.). Dlatego święty Anzelm tak do Niej przemawia: O! najmiłościwsza Pani moja, sądzę że nie mogłabyś ani jednej chwili żyć doznając takiej boleści, gdyby najwyższy Bóg ten który życie dawa, nie był Cię wciąż jakby nowem życiem obdarzał. Lecz święty Bernard upewnia nas, mówiąc o niezmiernej boleści jakiej doznała Marya w dniu zaofiarowania Jezusa, że od tego czasu żyła, co chwila umierając, bo co chwila nasuwał się Jej na myśl obraz okrutnej śmierci Jej najdroższego Jezusa, co było dla Niej boleścią cięższą, nad wszelki rodzaj śmierci. 

To też ta Boża Matka, z powodu niezmiernej za­sługi jakiej nabyła składając Bogu tak wielką ofiarę za zbawienie świata, słusznie jest nazwaną przez świętego Augustyna NAPRAWICIELKĄ rodu ludz­kiego; przez świętego Epifaniusza WYBAWICIELKĄ w niewoli będących; przez świętego Anzelma ODNOWICIELKĄ świata w gruzach leżącego; przez świę­tego Germana LEKARKĄ na wszelkie nieszczęścia nasze; przez świętego Antoniego MATKĄ WSZYSTKICH WIERNYCH; jeszcze przez świętego Augu­styna MATKĄ ŻYJĄCYCH , a przez świętego An­drzeja Kreteńskiego MATKĄ ŻYCIA , albowiem, powiada Arnold Karnutański, podczas śmierci Chry­stusa Pana, Marya zjednoczyła wole Swoją z wolą Syna Swojego do tego stopnia, że wraz z Nim też samą złożyła ofiarę. I tym to sposobem Syn i Matka dokonali wspólnie odkupienia ludzi a mianowicie: Pan Jezus zadośćczyniąc za nasze grzechy, a Marya wyjednywąjąc abyśmy z takowego zadośćuczynienia skorzystali (De laud. li. V. M. ). Wielebny Dyonizy Kartuz utrzymuje podobnież, że przenajświętsza Panna nazwaną być może ZBAWICIELKĄ świata (Dici potest mundi Salvatrix. ), gdyż boleściami które poniosła współczując z boleściami Swego Syna, dobrowolnie przez Nią zaofiarowanego dla zadośćuczynienia sprawiedliwości Boskiej, wysłużyła to aby z zasług męki Zbawiciela korzystali ludzie (De Laud. B. V- M. 1. 2. a. 23.). 

Stawszy się tedy Marya przez zasługi boleści Swoich i ofiary jaką z Syna swojego uczyniła, Ma­tką wszystkich ludzi odkupionych, wątpić nie powinniśmy, że nie inaczej jak przez Jej ręce otrzy­mujemy wszystkie łaski będące owocem zasług Chry­stusa Pana, i wszelkie pomoce do nabycia życia wiekuistego. I to właśnie święty Bernard chce wy­razić, kiedy powiada, że Pan Bóg mając cały rodzaj ludzki zbawić, całkowitą naszego odkupu cenę w ręce Maryi złożył (De Aquaed. ). Przez co ten Święty daje nam do zrozumienia, że w zasługach Zbawiciela uczestniczą dusze nasze, za pośrednictwem przenajświętszej Panny; gdyż łaski które właśnie są nabyte zasługami Chry­stusa Pana, dostają się do nas przez Jej ręce.

A ponieważ kiedy Abraham robił ofiarę Bogu z ukochanego swego Izaaka, Pan Bóg tak łaskawie wejrzał na niego, że w nagrodę za to przyrzekł rozmnożyć potomstwo jego jak gwiazdy na niebie: Ponieważeś uczynił te rzecz, a nie sfolgowałeś Sy­nowi Twemu jednorodzonemu dla Mnie, błogosławić Ci będą i rozmnożą nasienie Twoje jako gwiazdy niebieskie (Ge­nez. 22. I6.), — przeto powinniśmy być pewni, że je­szcze łaskawiej przyjął ofiarę bez porównania wyższej ceny którą Mu z Pana Jezusa uczyniła jego Matka Przenajświętsza, i że w nagrodę za to, udzie­lił Maryi mocy rozmnażania przez Swoje modlitwy liczbę wybranych, to jest szczęsne pokolenie Jej sług wiernych, których poczytuje za własne dzieci, i jak własnemi dziećmi się opiekuje.

Święty Symeon odpowiedz był wziął od Ducha Świętego, ze nie miał oglądać śmierci, ażby pierwej oglądał Chrystusa Pańskiego (Łuk. 2. 26.). Wszelako łaski tej nie dostąpił inaczej jak za pośrednictwem Maryi, gdyż na Jej-to rekach ujrzał Zbawiciela. Podobnież, kto chce znaleźć Jezusa, nie znajdzie Go inaczej jak udając się do Maryi. Uciekajmy się przeto do tej Matki Boskiej jeśli chcemy znaleźć Jezusa, a ucie­kajmy się z wielką ufnością.

 

Mary a przyrzekła jednej z wiernych służebnic swoich, Pudencjanie z Agnoni, że każdorocznie w uro­czystość Oczyszczenia, jeden grzesznik wielkiego do­stąpi miłosierdzia. Któż wie czy który z nas nie bę­dzie tym szczęśliwym grzesznikiem? Jeśli grzechy nasze są wielkie, potęga Maryi większą jest jeszcze, Syn bez wąpienia wsłucha Matkę, powiada święty Bernard. Jeśli Jezus jest na nas zagniewanym, Marya wnet Go złagadza. Pisze Plutarch, że Antypater wystosował długi list do Aleksandra Wielkiego pełou skarg na Olimpią matkę tego monarchy, i że Aleksander po przeczytaniu tego listu powiedział: „Czy Antypater nie wie że jedna łezka mojej’ matki, dostateczną jest do wymazania kilkuset listów takich’?”
Wyobraźiny sobie że kiedy szatan oskarża nas, Ma­rya modli się za nami, a Pan Jezus podobnież powiada: „Czy Lucyfer nie wie, że jedno pomodlenie się mo­jej Matki za grzesznikiem, dostatecznem jest do wy­mazania z pamięci mojej wszelkich oskarżeń jego win przeciw mnie popełnionych?”

 

MODLITWA

O! przenajświętsza Matko Boga i moja Matko Ma­ryo! do tego więc stopnia chodziło Ci o moje zbawienie, że aż wydałaś na śmierć przedmiot sercu Twemu najdroższy, Twego najukochańszego Jezusa! Gdy tedy tak dalece pragniesz mojego zbawienia, słuszna jest abym po Bogu, w Tobie złożył wszystkie moje nadzieje. Przez zasługi wielkiej ofiary którąś złożyła Bogu, w dniu w którym zaofiarowałaś Mu życie Syna Twojego, po­proś Go o zlitowanie sic nad duszą racją, za którą ten Baranek bez zmazy, nie żałował umrzeć na krzyżu.
Chciałbym i ja za Twoim przykładem o! Pani moja, chciałbym i ja zaofiarować dziś Bogu biedne serce moje, lecz obawiam się aby niem nie wzgardził wi­dząc tak zepsutem i skażonem. „Wszakże jeśli raczysz Sama je zaofiarować, nie odrzuci tej ofiary; przyj­muje bowiem łaskawie ofiary przedstawione Mu Twojemi przeczystemi rękoma. Do Ciebie więc dziś przy­stępuje, o! Maryo, i acz nędznikiem jestem, wszystek się Tobie oddaję; weź mnie jako własność Swoją, i z Jezusem zaofiaruj mnie Ojcu przedwiecznemu, prosząc Go aby mnie przyjął w posiadanie, przez wzgląd na zasługi Zbawiciela mojego i Twoje. O! Ma­tko moja najdobrotliwsza! dla miłości tego Boskiego Syna, któregoś za mnie złożyła w ofierze, ratuj mnie zawsze i nie odstępuj; nie dopuść abym kiedykolwiek grzechami miał postradać tego najdroższego Odkupi­ciela, którego z taką boleścią zaofiarowałaś na śmierć krzyżową za moje zbawienie. Powiedz mu żem ja sługą Twoim, powiedz Mu żem w Tobie złożył wszelką nadzieje moją, słowem powiedz Mu że chcesz abym był zbawionym, a On Cię wysłucha niewątpliwie.

 


UWIELBIENIA MARYI przez Św. ALFONSA LIGUOREGO Biskupa i Doktora Kościoła. Kraków. 1887 r. str. 380 – 396.

Zdrowa nauka Kościoła przeciw kłamstwom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

0 komentarzy dotyczących “OCZYSZCZENIE NMP: Jak wielką ofiarę Maryja złożyła Bogu w dniu w którym ofiarowała Mu życie Syna Bożego

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: