Nauka Katolicka

Osiem uwag o tajemnicy Wcielenia Syna Bożego – św. A.M. Liguori

Jakież dzięki składać powinniśmy Bogu, że dał się nam narodzić po dopełnionej wielkiej tajemnicy odkupienia ludz­kiego. To bowiem właśnie wyrażają te słowa wypełnienie czasu, to jest tego czasu błogo­sławionego, w którym Pan Jezus przyjściem Swojem na świat, otrzymał dla nas wszystkie łaski, niezbędne do zbawienia.

UWAGA 1.

I.
A słowo ciałem się stało. ( Jan, 1. 14.)

Pan Bóg na to nas stworzył, żebyśmy Go miłowali w tem ży­ciu, i dostąpili szczęścia oglądania Go w przyszłem. Lecz niewdzięcznicy, grzesząc, wypowiedzieliśmy Bogu posłuszeństwo, podnieśliśmy bunt przeciwko Niemu, a za to pozbawieni zo­staliśmy Jego łaski, wygnani z raju, i prócz tego skazani na wieczne męki w piekle.
Zgubieni więc byliśmy. Ale Bóg nasz uli­towawszy się nad nami, postanowił zesłać na ziemię Odkupiciela, któryby na to wielkie na­sze nieszczęście, wielki przyniósł ratunek.

II.

Lecz jakimże będzie ten Odkupiciel? Czy będzie to jeden z Aniołów? czy który z Sera­finów? Nie; Pan Bóg zsyła na ziemię własnego Syna Swego, ażeby świat miał jak najwyraźniej­szy dowód miłości jaką ma ku ludziom.

Bóg posyła Syna Swego w podobieństwo  grzesznegnego ciała (Rzym. 8. 3.). To jest: przykazuje wła­snemu Synowi, żeby przyoblekł się w ciało nieszczęsnych grzeszników, bez zmazy wszakże grzechowej, i chce żeby ten najdroższy Syn, cierpieniami Swojemi i śmiercią, zadośćuczynił Jego sprawiedliwości za grzechy nasze, wyba­wił nas przez to od śmierci wiecznej i uczynił godnymi łaski boskiej w czasie, a chwały w wieczności.

Dzięki Ci składam o! Boże mój, w imieniu wszystkich ludzi; gdybyś bowiem nie ulitował się był nad nami, wszyscy zgubieni bylibyśmy na zawsze.

III.

Rozważaj więc nieskończoną miłość Boga naszego, objawiającą się w tej wielkiej sprawie wcielenia Syna Bożego. Chce On ażeby Boski Syn Jego poświęcił życie Swoje, zamordowany na krzyżu przez katów, i żeby przeniósł cier­pienia niewymowne i upokorzenia bez liku, wyjednywając przez to dla ludzi odpuszczenie ich grzechów i życie wieczne.

O ! dobroci nieskończona, o ! miłosierdzie nieskończone, o! miłości nieskończona! Bóg staje się człowiekiem i przychodzi wybawić śmiercią Swoją nędzne płazy ziemskie, jakiemi jesteśmy! O! Zbawco mój, daj mi poznać jak dalece mnie umiłowałeś, ażeby widok Twojej miłości, przywiódł mnie do ocenienia całej niezmiernej niewdzięczności mojej. Tyś mnie wyratował od zguby śmiercią Swoją, a ja, nie­wdzięcznik, odwróciłem się od Ciebie, żeby poza Tobą lecieć na moją zgubę!
Żałuję z całego serca, o! mój Odkupicielu, żem Ci taką zniewagę wyrządził; odpuść mi i odtąd uchowaj od grzechu; nie dozwól aże­bym miał kiedykolwiek postradać łaskę Twoją.
Kocham Cię, o! najdroższy Jezu mój; Tyś moją nadzieją i miłością moją.
O! Maryo, matko Boga najwyższego, poleć duszę moją najdroższemu Synowi Twojemu.

UWAGA 2.

I.

I wcielił się za sprawa Ducha Świętego, z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem.

Pan Bóg stworzył Adama, pierwszego naszego rodzica, i obsypał go dobrodziejstwy. Lecz człowiek stał się niewdzięcznym, i grzesząc, znieważył Stwórcę swojego. Tym to sposobem stał się nędzarzem i sam i wszyscy jego potomkowie; pozbawiony został łaski Boskiej i szczęścia niebieskiego. I otoż jak cały rodzaj ludzki podpadł zgubie bez ratunku. Człowiek obraził Boga, a więc nie był w możności go­dnie zadośćuczynić za obrazę której się dopu­ścił, i niezbędnem było ażeby osoba Boska za­dośćuczyniła za niego.
Cóż czyni Ojciec przedwieczny dla porato­wania człowieka zatraconego? Przykazuje wła­snemu Synowi stać się człowiekiem, przywdzie­wając toż ciało grzesznych stworzeń jego, ażeby śmiercią Swoją wypłacił sprawiedliwości bo­skiej długi zaciągnięte przez biednych ludzi, i przez to wyjednał im powrót do łaski Boskiej.
O! mój Boże! jakżebyśmy kiedy mogli do­magać się czegoś podobnego, albo nawet wy­obrazić sobie taki ratunek, gdyby go Twoja dobroć nieskończona nie była wynalazła.

II.

W jakiż to podziw ten, przecudny wy­nalazek miłości, którą Pan Bóg objawił względem człowieka zbuntowanego, wprawić musiał Aniołów! Co oni powiedzieli, wi­dząc Syna Bożego stającego się człowiekiem i przyoblekającego się w toż samo ciało, w które przyodziani byli ludzie grzeszni, tak, iż Bóg wcielony okazał się światu w takiż jak inni lu­dzie sposób?
O! Jezu mój, ileż Ci wdzięczni być powin­niśmy; ileż Ci zawdzięczam ja zwłaszcza, któ­rym Cię więcej od innych obrażał. Gdybyś dla zbawienia mnie nie zstąpił był z nieba, cóżby ze mną stało się na wieki? Któżby mnie mógł był uwolnić od kar, na które zasłużyłem?  Niechże miłość Twoja, o! boski mój Zbawco, na wieki wychwaloną i błogosławioną będzie.

III.

Prawdą więc jest, i prawdą niezawodną, że Syn Boży przyszedł z nieba na ziemię, aby stać się człowiekiem, aby wieść życie przepeł­nione goryczą, aby w końcu umrzeć na krzyżu z miłości ku ludziom. — A ludzie którzy wie­rzą w tę prawdę, jakże mogą miłować coś in­nego, jak tego Boga wcielonego?

O ! Jezu, Zbawco mój, Ciebie tylko chcę miłować. Tyś Sam umiłował mnie tak jak nikt inny umiłowaćby nie mógł, Ciebie też Samego miłować będę. Wyrzekam się wszel­kich dóbr stworzonych, o! Boże mój, aby Cie­bie tylko Samego szukać. Ty sam mi wy­starczasz, o! źródło niezmierzone dóbr nieskoń­czonych.
Jeślim Cię przedtem obrażał, teraz żałuję za to, i pragnąłbym od żalu mojego umrzeć, aby wynagrodzić poniekąd przykrość jakom Ci wyrządził. Nie dozwól, o! Boże mój, żebym już niegdyś dopuścił się niewdzięczności wzglę­dem miłości jakąś mi objawił. Niech tak nie będzie, Jezu mój, spraw bym Cię miłował, a potem czyń ze mną co ci się spodoba. O! Dobroci nieskończona, o Miłości nieskończona, nie chce już żyć bez miłowania Cię całem sercem.
O! Matko miłosierdzia, Maryo, błagam Cię, wyjednaj mi łaskę miłowania Boga zawsze.

UWAGA 3.

I.

Jakożby nam wszystkiego z Nim nie da­rował. (Rzym. 8. 32.)

Rozważaj, duszo moja, że Ojciec przed­wieczny, dając nam najdroższego Syna Swego na Odkupiciela, nie mógł dać nam większej pobudki do ufności w Jego boskie miłosierdzie i do zamiłowania Jego dobroci nieskończonej.
Nie mógł bowiem dać nam pewniejszego za­datku pragnienia jakie ma naszego zbawienia, ani silniejszego dowodu niezmiernej miłości, jaką pała ku nam: dając nam bowiem SynaSwego, dał nam wszystko.
Niechże wszyscy ludzie chwałę oddają Two­jej nieograniczonej miłości, o! Boże wieczny.

II.

Gdy Pan Bóg dał nam Syna Swego, któ­rego miłuje jak Siebie Samego —jakżebyśmy wątpić mogli, żeby miał odmówić nam jakiej innej łaski, gdy o nią prosić będziemy? Jeśli dał nam Syna Swego, nie może odmówić nam przebaczenia win, jakie przeciw Niemu popełniliśmy, gdy za nie szczerze żałujemy. N

ie może odmówić nam łaski opierania się poku­som, jeśli o nią prosić będziemy. Nie może nam odmówić świętej Jego miłości, gdy mieć ją szczerze pragniemy. Nie może wreszcie od­mówić nam nieba, chyba że się go stajemy niegodni dobrowolnie, poddając się grzechom.
Oto w jakich słowach Sam Pan Jezus zape­wnia nas o tem: Jeśli o co prosić będziecie Ojca w imię Moje, da wam. (Jan 16. 23. )

Ośmielony więc takowem przyrzeczeniem, proszę Cię, o! Boże mój, przez miłość Jezusa Chrystusa boskiego Syna Twego, odpuść mi wszystkie grzechy, któremi Cię obraziłem. Udziel mi łaski wytrwałości aż do śmierci. Ob­darz mnie miłością Twoją, któraby mnie oder­wała od wszystkich rzeczy, ażebym już Ciebie tylko Samego miłował, o Dobroci nieskończo­na. Spraw w końcu abym dostąpił chwały nie­bieskiej, i tam miłował Cię z całej siły mojej, bez obawy niemiłowania Cię kiedykolwiek.

III.

Słowem, Apostoł powiada, że otrzymawszy Pana Jezusa, posiadamy wszelkie skarby nie­bieskie, i dostępujemy wszelkich łask najniezbę­dniejszych: We wszystkiem staliście się boga­tymi w Nim, tak wam na Radnej łasce nie zbywa. (I. Kor. 1. 1.)

Tak jest o! mój Jezu, w Tobie zawarte są wszystkie dobra. Ty Sam mi wystarczasz, za Tobą tylko wzdycham. Jeśli oddaliłem Cię od siebie mojemi złemi postępkami, teraz żałuję tego z całego serca. O! Panie, odpuść mi i po­wróć do mnie. A jeśliś już, jak mam tego na­dzieję, objął w posiadanie serce moje, pozo­stańże w niem i nigdy się z niego nie wyda­laj. Albo lepiej powiem, nie dozwól abym Cię kiedy z serca mojego wyrzucił. O! Jezu mój, o! Jezu, Skarbie mój, Miłości moja, Wszystko moje, kocham Cię i pragnę kochać Cię bez końca.
O! Maryo nadziejo moja, spraw bym zaw­sze miłował Jezusa.

UWAGA 4.

I.

Gdy przyszło wypełnienie czasu, zesłał Bóg Synu Swego. (Gal. 4. 4.)

Jakież dzięki składać powinniśmy Bogu, że dał się nam narodzić po dopełnionej wielkiej tajemnicy odkupienia ludz­kiego. To bowiem właśnie wyrażają te słowa wypełnienie czasu, to jest tego czasu błogo­sławionego, w którym Pan Jezus przyjściem Swojem na świat, otrzymał dla nas wszystkie łaski, niezbędne do zbawienia.

Nieszczęśni! coby się znam i stało było, gdy­byśmy narodzili się byli przed przyjściem Pana Jezusa, a tak wielką liczbą grzechów obciążeni będąc!

II.

O! w jak opłakanym stanie byli ludzie przed przyjściem Mesyasza! Prawdziwy Bóg zaledwie znanym był w krainie Żydowskiej, a wszystkie inne części świata pogrążone były w bałwochwalstwie, tak dalece, że nasi praoj­cowie oddawali cześć posągom z kamienia, z drzewa, a nawet szatanom. Oddawali cześć tej wielkiej liczbie fałszywych bożyszcz, lecz nie znali i nie miłowali Boga prawdziwego.

Ale, niestety! i dziś jeszcze, jakże wiele krain zaludnionych jest niewiernymi albo kacerzami; nie masz zaś wątpliwości że wszyscy tacy idą na zatracenie. Jakież więc dzięki składać powinniśmy Bo­gu, nietylko za to że dał się nam narodzie po przyjściu Mesyasza, ale jeszcze i za to, żeśmy przyszli na świat na łonie Kościoła prawdzi­wego.
O! Panie! niech Ci będzie za to dzięka na wieki. Byłbym zginął niechybnie, gdybym po dopuszczeniu się tak licznych przewinień, nale­żał jeszcze do liczby niewiernych albo odszczepieńców.
Poznaję, o Boże mój, że chcesz mnie zba­wić, a ja nędznik, tak często chciałem się zgubić, tracąc łaskę Twoją. O ! mój Odkupicielu, zlituj się nad duszą moją, którąś tak wielką ceną odkupił.

III.

Zesłał Bóg Syna Swego, aby tych którzy byli pod prawem odkupił. (Gal. 4. 5.)

Tak tedy niewol­nik grzeszy, i grzechem swoim oddaje się w ręce szatana, lecz własny Pan Jego, Swoją śmiercią wykupuje go z tej niewoli. O! miłości niezmierna, o! granic niemająca miłości Boga ku ludziom!

Nie ma więc wątpliwości, o! Zbawco mój, że gdybyś mnie był nie odkupił śmiercią Swo­ją, byłbym zgubiony. Coby się było stało ze mną, który tyle razy zasłużyłem na piekło za grzechy moje? Więc tedy, o! Jezu mój, gdy­byś nie umarł był za mnie, byłbym postradał Cię na zawsze, i już nie byłoby dla mnie na­dziei odzyskania Twojej łaski, ani oglądania kiedyś w niebie Twojego boskiego oblicza.

O! najdroższy Zbawco mój, dzięki Ci za to, i mam nadzieję dziękowania Ci za to w niebie przez całą wieczność. Żal mi nade wszystko, żem dotąd Tobą pogardzał. Stanowię sobie odtąd przenieść raczej wszelkie cierpienia i śmierć nawet, aniżeli Cię obrazić. Lecz jak przeniewierzałem się Tobie dawniej, tak przeniewierzać się mogę i na przyszłość. O! Jezu mój, nie dozwalajże, aby to kiedy miało nastąpić.
Nie rozłączaj mnie, nie rozłączaj od Siebie! Kocham Cię, Dobroci nieskończona i pragnę kochać Cię przez całe życie moje i przez całą wieczność.
Królowo i Obronicielko moja, Maryo, nie wypuszczaj mnie z pod skrzydeł Swojej opieki i uchowaj mnie od grzechu.

UWAGA 5.

I.

Umiłował mnie i wydał Samego Siebie za mnie. (Gal. 2. 20.)

Mogę, o! Jezu mój najprawdziwiej po­wiedzieć, że Twoje cierpienia, Twoje zasługi i Ty cały należysz do mnie: albowiem dla mnie to podjąłeś się życia pełnego trudów i cierpień, i poddałeś się śmierci pełnej gory­czy i mąk tak okrutnych.

O! Jezu mój, co mnie najbardziej zasmuca, to gdy pomyślę żeś był moim niegdyś, a że tak często postradałem Cię, dobrowolnie grzesząc. Przebacz mi, i przywiąż mnie tak silnie do Siebie, żebym już nigdy nie mógł Cię postra­dać. Ty chcesz wszystek być moim, a ja pra­gnę wszystek być Twoim.

II.

Syn Boży będąc praw dziwym Bogiem, jest nieskończenie szczęśliwym; a jednakże, powiada święty Tomasz, tyle zrobił i tyle wycierpiał dla człowieka, że powiedziałbyś, iż nie może być szczęśliwym bez niego.

Gdyby Panu Jezusowi wypadło było starać się o nabycie szczęścia w niebie dopiero gdy zejdzie na ziemię, czyż mógłby już był coś więcej w tym celu uczynić, jak obarczyć się wszystkiemi naszemi słabościami, przyjąć na Siebie wszystkie nasze nędze, i zakończyć życie Swoje śmiercią tak ciężką i tak sromotną, jaką dopuścił na Siebie? Ależ nie, Jemu o własne szczęście nie chodziło, był On niewinnym , był świętym i z natury Swojej najszczęśliw­szym; tyle więc zrobiwszy, tyle wycierpiawszy? uczynił to i wycierpiał jedynie na to, żeby odzyskać dla nas łaskę boską i niebo, które utra­ciliśmy.
Nieszczęsny kto Cię nie kocha, o! Jezu mój, kto nie rozmiłowuje się w tak wielkiej dobro­ci Twojej.

III.

Gdyby Pan Jezus pozwolił nam był doma­gać się od Niego jak największych dowodów Jego miłości, czyż znalazłby się kto, coby śmiał żądać żeby stał się małem jak my dziecieciem, żeby przyjął na Siebie wszystkie na­sze nędze, i nawet żeby stał się najuboższym, najlichszym, najbardziej cierpiącym z pomiędzy wszystkich ludzi, i w końcu żeby umarł wsku­tek mąk okrutnych na sromotnem drzewisku, przeklęty i opuszczony od Swoich, a nawet od­stąpiony przez Swego Ojca przedwiecznego?
Otóż, o czembyśmy nawet nie ośmielili się pomyśleć, On to umyślił i uczynił.

Najmiłościwszy Odkupicielu mój, otrzymaj­że dla mnie tę łaskę, którąś mi wysłużył śmier­cią Swoją. Kocham Cię i żałuję żem Cię obra­żał. Weźmij duszę moją, nie chcę żeby dłużej jeszcze była w posiadaniu szatana; chcę żeby całkiem należała do Ciebie, kiedyś ją nabył ceną krwi własnej. Ty Sam mnie miłujesz jak nikt inny, i ja chcę Ciebie Samego miłować jak nic innego. Uchowaj mnie tylko od tej kary, żebym miał żyć nie miłując Ciebie, a zresztą chłoszcz mnie jak Ci się spodoba.
Maryo przenajświętsza, ucieczko moja, śmierć Jezusowa i Twoje pośrednictwo, są jedyną na­dzieją moją.

UWAGA 6.

I.

Ból mój przed oblicznością moją jest zawżdy. (Psal. 37. 4.)

Wszystkie cierpienia i wszystkie zniewagi jakie Pan Jezus przeniósł w ciągu życia swego i przy śmierci, znane Mu były od chwili Jego przyjścia na świat. Ból mój przed obliczenością moją jest zawżdy, i co chwila składał On go w ofierze Ojcu Swemu, na zadośćuczy­nienie za grzechy nasze.

Zbawiciel objawił jednemu ze sług Swoich, że każdy grzech ludzki sprawiał Mu w ciągu życia Jego tak wielkie boleści, że dostatecznemi były do zadania Mu śmierci, gdyby niezachowany był przy życiu, dla poniesienia cięższych jeszcze cierpień.

I otóż, o! Jezu mój, jaką Ci okazali wdzię­czność ludzie, a ja zwłaszcza! Tyś trzydzieści trzy lata życia Twego obrócił na wysłużenie mi zbawienia, a ja starałem się, o ile to odemnie zależało, aby Ci zadać śmierć od boleści jakiej doznałeś tyle razy, ile popełniłem grze­chów.

II.

Święty Bernardyn Seneński pisze, że każdy grzech popełniany przez nas, był Panu Jezu­sowi ciągle obecnym na myśli. A święty To­masz przydaje, że boleść pochodząca z najdo­skonalszego oceniania zniewagi uczynionej Jego Ojcu, i szkody jaką odnosimy z każdego naszego grzechu, przewyższała w Panu Jezusie boleść jakiej doznali wszyscy grzesznicy skru­szeni, licząc pomiędzy nimi i tych którzy od żalu za grzechy pomarli. I tak jest bez wątpienia, gdyż żaden grzesznik nie mógł tak mi­łować Boga i własną duszę, jak Pan Jezus mi­łował Ojca swego i z nas każdego.

Gdy więc o ! Jezu mój, nikt mnie nie mi­łował w takim stopniu w jakim Ty mnie umi­łowałeś, słusznem jest żebym Cię miłował więcej jak wszystkich innych. A nawet Ciebie tylko chcę miłować, gdyż mogę powiedzieć, że Ty jeden prawdziwieś mnie umiłował.

III.

Konania które Pan Jezus dopuścił na Siebie w Ogrójcu na widok grzechów naszych, do­znawał On od chwili w której przyjął na Sie­bie ciało w łonie Matki. Gdy tedy Pan Jezus skazał się na życie ciągle cierpiące, jedynie z po­wodu naszych grzechów, nie powinniśmy prze­to i my niczem innem smucić się, tylko grzechami które popełniliśmy.

O! najdroższy Zbawco mój, pragnąłbym umrzeć od żalu, gdy pomyślę, jak wiele zada­łem Ci goryczy w ciągu życia mojego. O! mi­łości moja, jeśli mnie miłujesz, jak o tem wąt­pić nie mogę, dajże mi żal tak żywy za wy­rządzone Ci obrazy, żebym umarł od tego uczucia, a przez to otrzymał od Ciebie i prze­baczenie i łaskę m iłowania Cię na wieki. Od­daję Ci całe serce m oje; a jeśli nie mogę zdo­być się na oddanie Ci go bez żadnego wyjąt­ku, Sam je weźmij i całe rozpłomień Twoją świętą miłością.

O! Maryo przenajświętsza Obronicielko grze­szników, Tobie się polecam.

UWAGA 7.

I.

Mam być chrztem ochrzczon, a jakom jest ściśnion aż się wykona. (Łuk . 126 . 9 .)

Pan Jezus mógł zbawić nas nie cierpiąc wcale. Lecz nie, podo­bało się Mu poddać życiu pełnemu cier­pień i zniewag, bez żadnej ziemskiej pociechy, i śmierci pełnej goryczy i wewnętrznych uci­sków, a to jedynie aby dać nam poznać mi­łość jaką miał ku nam i pragnienie być umi­łowanym przez nas.
Żyjąc lat trzydzieści trzy, bezustannie wzdy­chał za chwilą śmierci, którą pragnął złożyć w ofierze Ojcu Swojemu, dla wyjednania nam zbawienia wiecznego. I wskutek to takowego pragnienia powiedział: Mam być chrztem ochrzczon, a jakom ściśnion, aż się wykona. Pra­gnął ochrzczonym być krwią własną, nie dla zadośćuczynienia za Swoje grzechy, gdyż ich mieć nie mógł, lecz dla zmazania naszych.
O! Miłości nieskończona, biada temu, który Cię nie zna i nie miłuje.

II.

W skutek-to tegoż samego pragnienia, po­wiedział znowu później, w nocy poprzedzającej śmierć Jego: Pożadaniem pożądałem pożywać tej Paschy z wami, pierwiej niżbym cierpiał. (Łuk.  22. 15.)
Dawał zaś do zrozumienia temi słowy, że jedynem Jego pragnieniem było przez całe ży­cie, doczekać się chwili Swojej Męki i śmierci, ażeby przez to dać poznać człowiekowi nie­zmierną Swoją miłość ku niemu.

O! Jezu mój, jakże wiec silnie pragniesz naszej miłości, kiedyś poniósł śmierć dla jej pozyskania! Czyż mógłbym odmówić czego te­mu, który krew i życie Swoje wydał dla mo­jej miłości.

III.

Święty Bonawentura powiada, że dziwnem jest to, widzieć Boga cierpiącego dla miłości ludzi; lecz jest jeszcze dziwniejszem, widzieć ludzi patrzących na Boga który za nich cierpi, który od dzieciństwa drży od chłodu w sta­jence, od młodości żyje ubogo w izbie rze­mieślniczej , i w końcu umiera jak wino­wajca na krzyżu — a którzy pomimo tego nie pałają ku Bogu tak kochającem u miłością, ale nawet dochodzą do tego stopnia, że wzgardzają taką Jego miłością dla marnych uciech świata tego. Bo jakże to być może, żeby Bóg tak był rozmiłowanym w ludziach, a ludzie, którzy przecież wdzięczni są jedni względem drugich, byli tak niewdzięcznymi względem Boga?

O ! Jezu mój, a ja właśnie jestem z liczby takich niewdzięczników. Panie! Jak mogłeś tyle wycierpieć dla mnie, przewidując zniewagi któ­re miałem Ci wyrządzić? Lecz gdyś się tem nie zraził i chcesz m nie zbawić, dajże mi te­raz jak największy żal za grzechy, a żal wyrównywujący mojej niewdzięczności.

Nienawidzę, o! Boże mój, zniewagę którą Ci wyrządziłem, i brzydzę się nią z całego serca. Jeślim dotąd wzgardził łaską Twoją, te­raz cenię ją sobie wyżej nad wszystkie skarby świata. Kocham Cię z całej duszy mojej, o ! Boże godny miłości nieskończonej, i pragnę żyć na to tylko, aby Cię miłować.

Rozpło­mień to uczucie w sercu mojem , i spraw że­bym Cię więcej miłował. Przywódź mi bez­ustannie na pamięć miłość jaką masz ku mnie, ażeby serce moje ciągle pałało miłością ku Tobie, jak Twoje serce pała nią ku mnie.
O! gorejące serce Maryi, rozżarz w biednem sercu mojem płomień miłości boskiej.

UWAGA 8.

I.

Będziecie czerpać z radością, ze zdrojów Zbawicielowych. (Izai 12. 2.)

Posiadamy w Panu Jezusie troiste źródło łask. Najprzód źródło miłosierdzia, w którem możemy omyć się ze wszelkiej skazy grzechami zaciągniętej. W tym to celu najmiłościwszy Odkupiciel nasz, stworzył dla nas to błogosławione źródło z przenajdroższej Krwi Swojej. Umiłował nas i omył nas grzechów naszych, we Krwi Swojej. (Objaw. 1. 6.)

Najdroższy Zbawco mój! ileż Ci zawdzię­czam? uczyniłeś dla mnie to, co sługa nie uczyniłby dla pana Swojego, coby Syn nie uczynił dla ojca. Nie mogę też nie miłować Cię o! Panie mój, gdyż miłością Swoją sta­wiasz mnie w konieczności miłowania Cię z ca­łego serca.

II.

Drugiem źródłem, jest źródło miłości. Kto rozpamiętywa cierpienia i zniewagi jakie prze­niósł Pan Jezus z miłości ku nam, od chwili gdy się narodził aż do śmierci, musi koniecznie rozpłomienić tym ogniem miłości boskiej, do rozpalenia której w sercach ludzkich przyszedł On na ziemię. A ztąd woda wytryskujaca z tego źródła, omywa dusze nasze, a zarazem je i zapala.
Spraw więc, o! Jezu mój, ażeby krew któ­rąś wylał za mnie, nietylko omyła mnie ze wszystkich win któremi Cię znieważyłem, lecz i rozpaliła świętą miłością ku Tobie. Spraw, bym zupełnie zapomniał o wszystkich rzeczach świata tego, a Ciebie tylko miłował, o! Miło­ści, godna miłości nieskończonej.

III.

Trzeciem źródłem, jest źródło pokoju. To chciał dać nam do zrozumienia Pan Jezus, gdy powiedział: Kto pragnie, niech przyjdzie do Mnie.( Jan 7. 37.) Kto pragnie pokoju serca, niech szu­ka go we Mnie, który jestem Bogiem pokoju. (Rzym 15. 33.)
Pokój jakim obdarza Zbawiciel duszę która Go miłuje, nie jest podobnym do pokoju, który obiecuje świat w uciechach zmysłowych lub dobrach doczesnych, niezdolnych zadowolnić serca ludzkiego. Albowiem pokój którym Pan Bóg obdarza sługi Swoje, jest pokojem praw­dziwym, pokojem zupełnym, który zadawalnia i który przewyższa wszelkie radości, jakich do­starczyć mogą rzeczy stworzone: Kto zaś pić będzie z wody którą Ja mu dam, nie zapra­gnie na wieki. (Jan 4. 13.) Kto miłuje Boga prawdziwie, odstępuje wszystkiego, gardzi wszystkiem i nic innego prócz Boga nie szuka.

Boże najlepszy! i ja tylko pragnę Ciebie? i nic innego tylko Ciebie. Był czas kiedym
ubiegał się o inne dobrą po za Tobą; lecz uzna­jąc niesprawiedliwość jakiej względem Ciebie dopuszczałem się, przekładając nad Ciebie dobra liche i przemijające, chciałbym umrzeć od żalu.
Uznaję całą złość na którą się odważyłem. Uznaję także żeś wart całej mojej miłości, i dlatego powtarzam i mam nadzieję powtarzać to przez całe życie i w wieczności: Boże mój, Boże, Ciebie tylko pragnę i nic innego.

O! Maryo, Tyś najwyższą miłośnicą Boga, udziel że i mnie cząstkę z tej Twojej miłości.


CZYTANIA ADWENTOWE. przez Świętego Alfonsa Liguoriego, Biskupa i Doktora Kościoła. Część 1. KRAKÓW. W drukarni Wł. L. Anczyea i Spółki.  1883 r. str.  9 -29.

Zdrowa nauka Kościoła przeciw kłamstwom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

0 komentarzy dotyczących “Osiem uwag o tajemnicy Wcielenia Syna Bożego – św. A.M. Liguori

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: