Nauka Katolicka

Dusza bez roztropności nie utrzyma się na drodze do Boga – Św. J. Pelczar

lleż to bowiem było takich, którzy surowo pościli, żyli samotnie, zachowywali ścisłe ubóstwo, oddawali się uczynkom miłosiernym, a jednak po świetnych początkach smutnie zakoń­czyli. I dlaczegóż to? Oto dlatego, że im brakło roztropności, by iść zawsze drogą środkową i ani brakiem nie grzeszyć ani prze­sadą.

„Ukrywaj swoje zasługi, inaczej łatwo je stracisz” – O pracy nad czystymi pobudkami uczynków

O roztropności

Już zaopatrzyliśmy dom nasz w drzwi i okna; potrzeba go teraz urządzić na wewnątrz i na zewnątrz, — posłużą zaś do tego cnoty główne: roztropność, wstrzemięźliwość, sprawiedliwość i męstwo. Mówmy najprzód o roztropności.

Roztropność, pierwsza między cnotami głównemi, jest cnotą udoskonalającą rozum i pouczającą go w każdej sprawie, co na­leży czynić, a czego unikać; w znaczeniu zaś duchownem roztro­pność jest „miłością, wybierającą to, co do Boga prowadzi, a odrzucającą to, co od Niego odwodzi”

Ona zatem odróżnia dobre od złego, bada okoliczności, wśród których czyn dobry ma być spełniony, wybiera środki odpowiednie, oznacza sposób użycia tychże i porusza wolę do wykonania tego, co za słuszne uznała; stąd według św. Tomasza z trzech składa się części: pierwszą jest narada nad wynalezieniem środków drugą sąd nad ich stosownością — trzecią skłonienie woli do wykonania uchwały (1).

Pomocniczemi jej towarzyszkami są: pamięć, która środki dawniej użyte przypomina, — przenikliwość, która jasno poznaje położenie obecne, — oględność, która trafne wybiera środki, — ostrożność, która przewiduje wszystkie możliwe przeszkody, —pojętność, która szuka światła i rady w książkach albo u ludzi doświadczonych, — dyskrecja, która uczy należytą we wszystkiem zachować miarę.

 

Roztropność, stosownie do różnych przedmiotów, do których się odnosi, różną przybiera postać; może ona bowiem urządzać sprawy własne, albo cudze, — może się odnosić do spraw domo­wych , albo do politycznych, wojennych i duchownych, — może być wreszcie przyrodzoną, jeżeli tylko w świetle rozumu poglądu na rzeczy, albo nadprzyrodzoną, jeżeli okiem wiary na nie patrzy.

O tej właśnie roztropności nadprzyrodzonej i chrześciańskiej, któ­rej hasłem Bóg i wieczność, mówimy teraz.

Cóż nad nią potrzebniejszego i cenniejszego? Sam Duch św. wielce ją zachwala: „Nabywaj mądrości, bo lepsza jest nad złoto, i nabywaj roztropności, bo droższa jest nad srebro” (3). „Błogosła­wiony człowiek, który znalazł mądrość, i który obfituje w roztro­pności” (4). Wzywa też Zbawiciel: „Bądźcie mądrymi jako wężowie a prostymi jak gołębice” (5), a za Zbawicielem Apostoł narodów : „Patrzcie bracia, jakobyście ostrożnie chodzili: niejako nie mądrzy, ale jako mądrzy” (6).

Niemniej gorąco zalecają tę cnotę Ojcowie Kościoła i pisarze duchowni, nazywając ją źródłem ożywiającem wszystkie cnoty — okiem i sterem duszy — solą duchowną —  kierowniczką cnót — władczynią uczuć — nauczycielką obycza­jów — prawidłem czynności — sztuką życia.

Św. Ambroży przy­równywa ją do źródła; bo jak źródło swą wodą ożywczą nadaje roślinom żywotność a kwiatom świeżość: tak roztropność za pomocą dobrych rad i mądrych postanowień udziela moralnym kwia­tom, to jest, cnotom powabu i wartości. Św. Bazyli zaś twierdzi, że człowiek bez roztropności podobny jest do okrętu bez sternika; jak bowiem statek , pozbawiony kierownika, nie może w pły­nąć do bezpiecznej przystani, lecz rzucany tam i sam od wichru, leci na ostre skały : tak i dusza bez roztropności nie może się utrzymać na drodze prostej, lecz miotana na wszystkie strony,  uderza wreszcie o skałę występku lub błędu.

 

Roztropność to uczy, jaką drogę obrać w życiu i jak iść nią bezpiecznie, — jak ubiegać się za dobrem, a jak unikać złego ,— jak starać się o cnoty, by nie zgrzeszyć ni brakiem ni przesadą, —jakiego wybrać spowiednika, i jakich w stosunku do niego trzy­mać się prawideł, — jakie wyznaczyć sobie modlitwy, posty, jałmużny i praktyki pobożne, — jak zachować się względem Boga, jak postępować z ludźmi, jak z wyższymi, jak z równymi, jak z niższymi.

Gdzie jest roztropność, tam panuje porządek i harmo­nia; gdzie jej nie ma, tam nieład i zamieszanie, — tam miłość nie wie, co przede wszystkiem ma kochać, i nie umie zachować należytej miary, — tam pokora zbyt się poniża, — tam posłuszeństwo za daleko idzie, — tam ufność staje się zarozumiałością, a szczodrobliwość marnotrawstwem, — słowem, tam cnota prze­staje być cnotą.

Opowiada św. Kassyan, że raz za czasów św. Antoniego radzili ojcowie pustyni nad tem, która szczególnie cnota wiedzie na szczyty doskonałości. Jedni sądzili, że tą cnotą jest  umartwienie i czuwanie ciągłe, inni podawali miłość, inni po­gardę rzeczy ziemskich i całkowitą samotność, inni inne wysła­wiali cnoty. W reszcie odezwał się św. Antoni w te słowa: „Wszyst­kie te cnoty, któreście właśnie wymienili, są potrzebne dla pra­wdziwych sług Bożych, ale doświadczenie nie dozwala przyznać im pierwszeństwa.

lleż to bowiem było takich, którzy surowo pościli, żyli samotnie, zachowywali ścisłe ubóstwo, oddawali się uczynkom miłosiernym, a jednak po świetnych początkach smutnie zakoń­czyli. I dlaczegóż to? Oto dlatego, że im brakło roztropności, by iść zawsze drogą środkową i ani brakiem nie grzeszyć ani prze­sadą.

Stąd najprzedniejszą między cnotami jest roztropność. Ona jest tem okiem, o którem mówi Chrystus, i tem światłem wewnętrznem, co oświeca człowieka”. Słowa te św. Antoniego zna­lazły poklask u wszystkich.

 

 

Skoro roztropność tak jest cenną, starajże się o nią usilnie; ale staraj się o roztropność prawdziwą, to jest, chrześciańską; jest bowiem także roztropność fałszywa, światową albo cielesną zwana, która złe ma cele i złe środki, albo do celów dobrych złych używa środków , n.p. każe dawać jałmużnę z krzywdą drugich. Właściwą jest ona synom tego świata, o których mówi Chrystus Pan , że są roztropniejsi od synów światłości w rodzaju swoim ; cechą zaś jej jest miłość rozkoszy i dóbr ziemskich — pycha i samolubstwo — dwulicowość i schlebianie — podstęp i zdrada.

Mistrzem tej roztropności jest sam szatan, który tak wyszu­kanego użył fortelu, by uwieść matkę naszą Ewę. W jego też szkole uczą się wszyscy jego zwolennicy i słudzy. Jak podstępnie n. p. postąpili synowie Jakóba, by zgładzić znienawidzonego, brata Józefa. Jak podstępnie poczynał sobie Absalon, by pociągnąć lud do rokoszu. Jak podstępnie urządził Jeroboam ołtarze w Dan i Betel, by dziesięć pokoleń izraelskich oderwać od świątyni jero­zolimskiej.

Zaiste, było to mistrzowskie dzieło piekielnej polityki, które i w naszych czasach chcianoby powtórzyć. Albo któż zdoła odmówić przebiegłości Herodowi, Kaifaszowi i Faryzeuszom ? Lecz po cóż dawnych przykładów , azaliż świat dzisiejszy nie jest pełen tej roztropności, i to we wszystkich stosunkach życia, tak poli­tycznego jak towarzyskiego?

 

Jeżeli chcesz być sługą Bożym , strzeż się roztropności świa­towej, na którą Duch Święty rzuca swe klątwy: „Biada wam — tak mówi przez Proroka, — którzyście mądrymi w oczach waszych, a sami przed sobą roztropnymi. . . . Biada synowie zbiegowie, abyście czynili radę, a nie ze mnie“ (7). Podobnie ostrzega Apo­stoł : „Mądrość ciała jest śmierć, a mądrość ducha żywot i pokój. Gdyż mądrość ciała jest nieprzyjaciółką Boga, bo nie jest podda­na zakonowi Bożemu” (8). Natomiast staraj się o roztropność pra­wdziwą, która pochodzi z daru Ducha Świętego i ogląda się zawsze na wolę Bożą.

 

Jakże nabyć takiej roztropności?

Najprzód potrzeba o nią prosić, bo Pan mówi: „Moja jest rada i prawość, moja jest roztropność“ (9). Wiedział o tem pobożny  król Jozafat, to też otoczony od nieprzyjaciół, tak wołał do Pana: „Boże nasz, gdyż nie wiemy, cobyśmy czynić mieli, tylko to nam  zostawa, abyśmy oczy nasze podnieśli do Ciebie„(10).

Módlże się i ty o dar roztropności, powtarzając za Mędrcem Pańskim : „Boże ojców moich i Panie miłosierdzia, dajże mi mądrość, stojącą przy stolicy Twojej, zeszlijże ją z świętych niebios Twoich, aby ze mną była i ze mną pracowała, abym wiedział, co jest przyjemnego u Ciebie“ (11).

Mianowicie w ważnych okolicznościach, n.p. w wy­borze stanu, proś gorąco o światło z góry; jeżeli bowiem w ka­żdej sprawie ważniejszej „udasz się, na wzór Mojżesza, do przybytku Pańskiego, aby się Pana poradzić: usłyszysz odpowiedź Bożą i wrócisz oświecony o wielu rzeczach teraźniejszych i przy­szłych” (12).

Z modlitwą łącz pracę nad sobą, a przede wszystkiem staraj się zapanować nad namiętnościami, które tem są dla duszy, czem chmury dla słońca, to je st, przyćmiewają światło wiary i rozumu, tak , że dusza, podobna do ślepego, potyka się i nieraz w przepaść wpada.

 

W wątpliwości radź się starszych, a przy tem duchem Bożym przejętych; aby zaś mieć doskonałe wzory do naśladowania, patrz na Mistrza wszelkiej cnoty Chrystusa, na Mistrzynię doskonałości Maryę i na tych Świętych, co szczególnie tą cnotą jaśnieli. Takim był n. p. św. Wincenty a Paulo, który nic ważnego nie po­dejmował, żadnej nie dawał odpowiedzi lub rady, jeżeli pierwej nie wejrzał okiem ducha na Chrystusa Pana, aby w Jego ży­ciu lub słowach znaleść jaką wskazówkę.

Przedziwną była ró­wnież roztropność św. Franciszka Sal., czy to w mowie, czy w zarządzie dyecezyi, czy w prowadzeniu dusz, czy w stosunkach z możnymi i niższymi. Nie słyszano z jego ust jakiegoś słowa niestosownego , bo każde słowo pierw odważył; a jeżeli miał coś czynić, zwłaszcza ważniejszego, nie tylko sam się namyślał, ale radził się innych i modlił się o natchnienie Boże. To sprawiło, że wszyscy uważali go za wyrocznię.

Wreszcie ćwicz się ciągle w tej cnocie. Z jednej strony roz­ważaj dawne czynności, aby z nich wyciągać naukę na przyszłość, z drugiej zaś zastanawiaj się, ilekroć masz co czynić, a nie dzia­łaj gorączkowo i z pośpiechem.

Trafną w tym względzie radę daje św. Ignacy: „Ażeby się we własnych sprawach nie pomylić, dobrze jest patrzeć na nie, jak na cudze, by sądzić o nich bez własnego interesu. A rozważywszy rzecz, o którą idzie, według wszelkich prawideł roztropności, nie stanowić o niej, aż po roz­patrzeniu jej przed Bogiem według prawideł wiary”.

Idąc za taką radą, postępuj z wszelką roztropnością, tak w życiu codziennem towarzyskiem, jak i w duchownem, mianowicie w wyborze spo­wiednika, książek duchownych, umartwień, praktyk pobożnych i dobrych uczynków, a jeżeli jesteś kapłanem lub przełożonym, w prowadzeniu dusz, w upominaniu i rządzeniu podwładnymi.

„Ukrywaj swoje zasługi, inaczej łatwo je stracisz” – O pracy nad czystymi pobudkami uczynków

Katolickie Spojrzenie – wydarzenia,opinie


Bp. Józef Sebastian Pelczar – Życie duchowne czyli doskonałość chrześcijańska według najcelniejszych mistrzów duchownych , Tom II, Kraków, Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego, 1886, str. 151 – 156.

Przypisy:
1) Św. Aug. Lib. de mor, eccl.
2) S. th. 2. qu. 47. art. 8.
3) Przyp. XVI, 16.
4) Przyp. III, 13.
5) Mat. X, 16.
6) Do Efez. V, 15.
7) Izaj. V, 21 i XXX, 1.
8) Rzym. VIII, 6 – 7 .
9) Przyp. VIII, 14.
10) II. Paral. XX, 12.
11) Mądr. IX.
12) O naślad. Jezusa Chryst. Ks. III. R. XXXVIII, 2.

0 komentarzy dotyczących “Dusza bez roztropności nie utrzyma się na drodze do Boga – Św. J. Pelczar

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: