Nauka Katolicka

Miesiąc z Sercem Jezusa (Dzień 21)

Święty Augustyn, który równie te trzy wskrzeszenia przypisuje raczej dobroci, niż potędze Chrystusa Pana, czyni tu piękną uwagę i myśl jego pełna pociechy i światła będzie zakończeniem naszego ćwiczenia. Zapewnia on, że wszystkie cuda, które ten dobry Mistrz czynił, uzdrawiając chorych i wskrzeszając umarłych, przedstawiają nam żywy obraz tego, co Bóg w duszach na­szych chce zdziałać...

DZIEŃ DWUDZIESTY PIERWSZY

Cuda Jezusa

Przeszedł, dobrze czyniąc.
(Dz. X, 38).

Najpiękniejszym, najpewniejszym i auten­tycznym dowodem Bóstwa jest cud; Bóg jeden tylko ma moc przekraczania praw natury, którą stworzył, ,,Który sam czyni cuda“ (Ps.LXXI, 18). Lecz w cudach, uczynionych przez naszego Boskiego Zbawi­ciela, spostrzegamy odrębny charakter i je­dyny w swoim rodzaju— polega on na tem, że wszystkie są czynami dobroci, łaski, miłosierdzia i dowodami miłości. A więc wszystkie one w sposób wzruszający obja­wiają nam miłość Jezusa. Uwaga ta jest konieczną dla treści, którą się zajmujemy, jest planem dla jednego z najpiękniejszych rozmyślań na ten miesiąc… Zbliżamy się, że tak powiem, do owocu tych pobożnych ćwiczeń i nauczymy się, poznając charakter wszystkich dzieł Jezusa Chrystusa, kochać Go.

Wyłożymy najprzód ogólną zasadę cu­dów Jezusa, a później zastosujemy ją do niektórych czynów, szczególnie do trzech wielkich cudów, zdziałanych przez tego dobrego Mistrza.

 

 

I.

To zasługuje na szczególną uwagę, że wszystkie te dzieła, bez żadnego wy­jątku, wypływały z dobroci i miłości. W ca­łej historyi Boga-Człowieka nie spostrzeże­my ani jednego cudu samej potęgi, śmiało rzec można, że nie czynił cudów w celu okazania Bóstwa swojego, lecz że musiał je czynić dla tego, że jest dobrym, nie­skończenie dobrym. Każde westchnienie, każda skarga wzrusza Go, nie może patrzeć na łzę, drży na widok rany, wysłuchuje więc wszystkie prośby, pociesza w każdym , leczy wszystkie choroby, na każ­dym kroku czyni nowe cuda dobroci.

I raz jeszcze powtarzam, że niema nic piękniejszego, nic bardziej wzruszającego i bardziej Boskiego nad tę cechę cudów Chrystusa Pana.

Nie brakowało Mu okazyi do czynienia i innych cudów, prosili Go nawet o nie jak przyjaciele tak i nieprzyjaciele, i zdaje się, że mógłby wśród tych okoliczności okazać w tak potężny sposób potęgę Bóstwa swego, że Królestwo Jego byłoby raz na zawsze na ziemi utrwalonem. Najczęściej jednak nic na to nie odpowiadał, gdy Go uczniowie prosili, ażeby spuścił ogień z nieba na winowajców, upomina ich mówiąc, nie jakiego ducha jesteście. Nie tylko że nie uczynił cudu wobec sędziów, lecz nawet nic nie odpowiedział. Nie zstąpił z krzyża, jak tego z przekleństwem nie­przyjaciele Jego żądali. Nie pokazał się im po swojem chwalebnem zmartwych­wstaniu. Nie, nie spostrzeżemy ani jedne­go wyjątku od tego ogólnego prawa: Zba­wiciel czynił tylko cuda dobroci. Cudownie uzdrowił jednego z tych, którzy przyszli, aby Go z Ogrodu Oliwnego wywieźć; umarł na krzyżu za tych, którzy Go ukrzyżowali; dla pocieszenia swych uczniów i dla udziele­nia im swego pokoju nawiedza ich niejedno­krotnie po swem zmartwychwstaniu.

Ta cecha dobroci była nie tylko przyczy­ną cudów, ale także ich skutkiem, to jest, że Pan Jezus czyni cuda dlatego, że jest dobrym, że jest pełnym współczucia, ale także i dla pocieszenia tych, co płaczą i tych, co cierpią. W Judei byli tak wszyscy o tem przekonani, że po większej części nie prosili Go o uzdrowienie, a mówili tylko, że jest chory, a On odpowiadał: „Idźcie, jest uzdrowiony”‚ Lub też przyprowadzono Mu gromadę chorych, kiedy indziej przyszło do Niego dziesięciu trędowatych, a Chrystus uzdrowił wszystkich.

Jakąż pociechę winniśmy odczuwać, patrząc na Zbawiciela w otoczeniu tych tłumów: płaczą, krzyczą, cisną się do Jego naj­świętszej Osoby… Oto przybliża się ślepy: „Co chcesz, przyjacielu?“ Panie, spraw, niech widzę!… i Jezus natychmiast przy­wraca mu wzrok.—Panie, spraw abym słyszał, woła głuchy,—i dobry Zbawiciel natych­miast słuch przywraca.—Panie, rzecze trędo­waty, jeżeli zechcesz, możesz mię uzdrowić… „Chcę tego, przyjacielu,“ i uzdrawia go.— „Gdybym się mogła choć kraju szaty Jego dotknąć, a będę uzdrowiona”— mówi biedna niewiasta; przeciska się przez tłumy i do­tyka się świętej sukni Jego; Jezus zwraca się z zapytaniem:—„Kto się mnie dotknął? „lecz ona jest już uzdrowiona. Widzimy więc, że jak ta niewiasta, tak i wszyscy dotykali się właściwie Serca Jezusa. Za­prawdę, Pan Jezus czynił te cuda dlatego tylko, że jest dobrym i ta dobroć nieskoń­czona jest dowodem najlepszym Jego Bóstwa. Jeżeliś Bogiem—mówił pewien naród bar­barzyński najdumniejszemu ze zwycięzców— powinieneś czynić ludziom dobrze, a nie wydzierać im tej trochy, którą od natury otrzymali.

 

 

II.

Lecz poznajmy już dobroć Chrystusa Pana w trzech wspaniałych cudach, chcę mówić o trzech zmartwychwstaniach wspo­mnianych w Ewangelii. Zmartwychwstanie umarłego uważa się za jeden z największych cudów, bo świat cały zna prawo ogólne, od którego niema wyjątku. Wielu umar­łych Pan Jezus przywrócił do życia, wszak sam daje uczniom Jana ten rzeczywisty dowód Boskiego posłannictwa swego na zie­mi: „Umarli zmartwychwstają“ (Mat. XI, 5). Lecz historya życia jego opowiada nam tylko o trzech i w tych czynach poznamy również dobroć i miłosierdzie Jezusa.

1) A najprzód wskrzeszenie córki Jaira.— W pierwszym tym cudzie widzimy więcej niż samą tylko dobroć, nie można nie po­dziwiać tej niezmiennej delikatności, jeżeli można użyć takiego wyrażenia, dla lepsze­go określenia uczuć Pana Jezusa. Jak tyl­ko wstąpił do domu, gdzie leżała zmarła dzieweczka, Pan Jezus nie może patrzeć na plączących bez głębokiego uczucia i za­czyna pocieszać rodziców: „Nie płaczcie, mówi On, (Mar. V, 39). Po co te łzy i ten smutek?… Dzieweczka nie umarła, ale śpi.“ Było to jak gdyby przygotowa­nie do tej wielkiej radości, której mieli być uczestnikami, widząc ją znowu w pełni zdrowia i ująwszy ją za rękę, Zbawiciel rzekł do niej: „Dzieweczko, wstań…” I duch jej wrócił; powstała i chodziła. W samem wskrzeszeniu przegląda Boska potęga, lecz tkliwość i dobroć Jezusa już w pierwszych odbija się słowach: „Nie płaczcie…“ Jakaż czuła delikatność w tych słowach: „Ona nie umarła, ale śpi.“ Otóż widzimy że i cud pierwszego wskrzeszenia trzeba przy- przypisywać dobroci Jezusa.

 

2) Uważmy powtóre na wskrzeszenie w Naim syna wdowy.—Nie można rzucić nawet cienia wątpliwości na pobudkę, która skłoniła Pana Jezusa do uczynienia tego cudu, o który Go nawet nikt nie prosił, jest nią również uczucie litości i współ­czucia, dobroć i miłosierdzie Jego. Wykażą nam to słowa Pisma św. Pan Jezus zbliżał się do bram miasta w chwili przej­ścia pogrzebu. Spotkanie to bez wątpienia nie było przypadkowem. Widzi biedną wdowę, odzianą w żałobne szaty, a wzru­szony współczuciem, woła na nią. już z daleka: „Nie płacz.“ (Łuk. VII, 13). Zawsze jedno uczucie, wołanie Serca: Nie może patrzeć na plączących. Następnie, zbliża się do miejsca, gdzie na marach leżał zmarły i rzecze: „Młodzieńcze, wstań!…“ i zmarły wstał, a On oddał go matce… tłumy zaś świadków tego cudu wychwalały Boga, mówiąc: Wielki prorok stoi pośród nas, Bóg nawiedził swój naród. Wzruszeni tą nie­zmierną dobrocią, powtarzajmy nieustannie: to miłość Boga objawia się ludziom. Takim sposobem dobry Jezus daje nam poznać swe serce, ażeby serca nasze do swej mi­łości pociągnąć.

 

3) Uważmy wreszcie wskrzeszenie Łaza­rza.—Wskrzeszenie to jest najpiękniejsze ze wszystkich wielkich cudów potęgi i mi­łości, o czem wspominaliśmy już, mówiąc o łzach Pana Jezusa, i dla tego nie będzie­my dłużej nad tym faktem się zatrzymywać. Wszystko streszcza się w słowie, którego nigdy dosyć nie będziemy w stanie po­wtarzać: ta sama dobroć, miłość i współ­czucie kierują Zbawicielem, one to po­budzają Go do spełnienia tego wspaniałego cudu. Patrząc na Zbawiciela plączącego nad grobem Łazarza i nasze serce się wzruszy, że ten Bóg, który nie może znosić widoku łez, płacze sam z przyjaciółmi. Przede wszystkiem zaś to podziwiajmy, że wszyscy świadkowie tego cudu tak wielkiego, wskrze­szenia umarłego, od czterech dni leżącego w grobie, zdawali się mniej odczuwać ten dowód potęgi nieskończonej, aniżeli dobroć Jego i miłość. Nie mówią oni: To jest prorok, to Messyasz, to Bóg; lecz: Jakież to dobre Serce, co za miłość!… patrzcie, jak On ukochał: (Jan IX, 36).

Nad tem szczęściem warto się nieco zastanowić, ponieważ jest to głównym owocem tych uwag. Widząc, jak dobrym jest Pan Jezus i jak On nas kocha, nauczymy się Go poznawać i pokochamy Go wreszcie.

 

Święty Augustyn, który równie te trzy wskrzeszenia przypisuje raczej dobroci, niż potędze Chrystusa Pana, czyni tu piękną uwagę i myśl jego pełna pociechy i światła będzie zakończeniem naszego ćwiczenia. Zapewnia on, że wszystkie cuda, które ten dobry Mistrz czynił, uzdrawiając chorych i wskrzeszając umarłych, przedstawiają nam żywy obraz tego, co Bóg w duszach na­szych chce zdziałać. Przywraca więc wzrok duszom zaślepionym niewiarą, życie grzesz­nikom w złem zatwardziałym tak, jak uzdrawiał ślepych, głuchych i paralityków… it.d. Niema nic bardziej pouczającego i uderzają­cego nad to porównanie…

Ale grzech nie tylko rani duszę, ale zadaje jej śmierć, jednak Pan Jezus, który ją czule kocha, głęboko jest wzruszony na widok jej nieszczęścia… On ją równie mo­że uratować i tego, szczególniej pragnie, chce jednak, abyśmy wzywali jego miło­sierdzia. Zdawałoby się, mówi ten wielki doktór, św. Augustyn, że im więcej dni upłynęło od chwili, gdy śmierć zabrała swą ofiarę, tem trudniej jest nawet Bogu wszech­mogącemu, przywrócić ją do życia.—Jedno słowo wystarczyło, ażeby zbudzić ze snu śmierci córkę Jaira. Dla młodzieńca z Nairn trzeba było większego wysiłku,, rozkazu nawet: (Młodzieńcze tobie mówię wstań). Nad Łazarzem widzimy jeszcze łzy, uro­czystą modlitwę i wołanie które cud ten poprzedziły.

 

Myśl Augustyna zasługuje na szczegól­ną uwagę: bywają nawrócenia, a raczej wskrzeszenia duchowe, które z naszej stro­ny wymagają mniej lub więcej starań, mniej lub więcej wysiłków w stosunku do tego, czy dusza ta umarłą jest od dawna, od kilku, od paru lat, a może od bardzo dawna; wiedzmyż, że modląc się o zbawienie dla duszy dziecięcia, które umarło kilka słów wyrzeczonych do Jezusa, łza przed Nim uroniona, wystarczy, ażeby jej zbawienie zapewnić.

Ale wy, matki chrześcijańskie, córki cnotliwe, co pragniecie przywrócić życie ojcu lub małżonkom waszym, którzy się już dawno od Boga oddalili, proście wytrwale, płaczcie i nie przestawajcie wzywać Boskiego miłosierdzia, a Pan Jezus, ulituje się nad smutkiem waszym; miejcie tylko ufność, On was wysłucha, dusza ta zbawioną będzie, lecz może długo jeszcze trzeba czekać, może dużo łez wylać. Tak jest, otrzymacie… więcej tylko ufności! Wszak Chrystus Pan jest taki dobry dla wszystkich!

Wznieśmy teraz gorącą prośbę do Pana Jezusa o nawrócenie i zbawienie chociaż jednego, biednego grzesznika, a szczegól­niej błagajmy o życie dla duszy tej osoby, którą najwięcej kochamy, ufajmy Panu! Niech Zbawiciel widzi naszą miłość, ażeby mógł, widząc łzy nasze, powiedzieć: Oto jak miłuje, to go zmusi do okazania swej dobroci i może zaraz to otrzymamy o co prosimy. Amen!

 


MIESIĄC CZERWIEC. O ŻYCIU WEWNĘTRZNEM CHRYSTUSA. Na wszystkie dnie miesiąca Czerwca. Z dziesiątego wydania francuskiego opracował X. Roman Rembieliński prof. Seminarjum Metr. św. Jana. WARSZAWA. 1897 r.

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

0 komentarzy dotyczących “Miesiąc z Sercem Jezusa (Dzień 21)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: