Modlitwy Wiersze

Eli, Eli, lema sabachthani

w ciszy miasta słychać senny śpiew

bezgłośna  pieśń zwiastuje śmierć

szykuje się bo kat już ostrzy miecz

prawda ich boli lecz ona nie obroni mnie

wszyscy krzyczą Zabij go!

dla mnie to tylko szept

 

nagle  dusza podnosi głos

..Jeżeli kłamie to powiedz mi gdzie…

odpowiedz spada na bruk

głowa rozbita wszędzie tylko krew

Dlaczego bijesz mnie ?

Jak żmija kłamstwem oplatasz!

Nie mogę przecież mówić że

modernistyczny jad to prawdziwy chleb!

 

z nadzieją rozglądam się

szukam kapłana w czerń odzianego

niech ktoś poda rękę mi

w pustych oczach

widać wyrok mój

 

śpiewają miłosierdzia pieśń

spalone dłonie klaskają w rytm

ostatnie spojrzenie na wywrócony krzyż

Panie wola Twoja niech się stanie!

klękam …….kładę głowę….

w oddali słychać radosny śpiew

…Bóg jest miłością….zabij go …

 

upadły skinął ręką

i kat  zakończył żywot mój

odwrócił się do purpurowej świty

Głupcy myślą , że nie ma mnie!

 

Arkadiusz Niewolski

 

 

 

 

0 komentarzy dotyczących “Eli, Eli, lema sabachthani

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: