Nauka Katolicka

O złudnej ufności w miłosierdziu Boskim

Zbytecznie ufają w miłosierdziu Boskim naprzód ci, którzy nic nie pracują na Niebo, lecz owszem szeroką drogą idąc, Nieba dostać spodziewając się, a to na samo tylko Boskie zapatrując się miłosierdzie, a nie uważając na to, iż Boska istota i nieskończona Jego doskonałość wyciąga tego, aby jako jest nieskończenie miłosiernym, tak też nieskończenie był i sprawiedliwym. Nie byłby zaś sprawiedliwym, gdyby grzeszników nie karał, ale niegodnym równo ze sprawiedliwymi nagradzał wieczną w Niebie nagrodą. Wielu bardzo ludzi zbyteczną takową nadzieją prowadzi szatan na zgubę wieczną

Dwojako ludzie grzeszyć zwykli przeciw temu o nadziei przykazaniu. Jedni zbyteczną ufnością w miłosierdziu Boskim, drudzy nieufnością albo rozpaczą o tymże miłosierdziu. Obadwa grzechy ciężkie są, i jedne z tych, które przeciw Duchowi Świętemu zowią, iż tak sprośnością swoją łaskę Boską od duszy oddalają, że ani na tym świecie ani na tamtym chyba bardzo trudno bywają odpuszczone.

 

Zbytecznie ufają w miłosierdziu Boskim naprzód ci, którzy nic nie pracują na Niebo, lecz owszem szeroką drogą idąc, Nieba dostać spodziewając się, a to na samo tylko Boskie zapatrując się miłosierdzie, a nie uważając na to, iż Boska istota i nieskończona Jego doskonałość wyciąga tego, aby jako jest nieskończenie miłosiernym, tak też nieskończenie był i sprawiedliwym. Nie byłby zaś sprawiedliwym, gdyby grzeszników nie karał, ale niegodnym równo ze sprawiedliwymi nagradzał wieczną w Niebie nagrodą.

Wielu bardzo ludzi zbyteczną takową nadzieją prowadzi szatan na zgubę wieczną, jako mówi Euzebiusz: Immittit securitatem, ut immittat perditionem.

Wesoło oni w ustawicznych rozkoszach i rozrywkach dni życia swego prowadzą, nic dla Nieba nie czyniąc, lubo pacierzy kilka na dzień zmówią, grosz jaki ubogiemu dadzą, Mszy św. między tysiącznymi rozrywkami wysłuchają i już rozumieją, że aż nadto na Niebo zapracowali, i jakby osobliwsze z Nieba o zbawieniu swym upewnienie otrzymali, tak są bezpieczni.

O ludzie takowi, jakoż nigdy nieopłakana jest ślepota wasza, iż wy w największym interesie nad wszystkie inne świata tego tak jesteście niebaczni, i dzieło wiecznego zbawienia waszego na tak słabym zasadzacie fundamencie!

Chrystus woła: iż ciasna droga do Nieba, iż Królestwo Niebieskie gwałt cierpi, gwałtownicy biorą je; iż nie wiele wchodzi ciasną drogą i wąską bramą do Nieba; iż kto chce duszę swoją zbawić, potrzeba, aby ją wprzód przez umartwienia utracił (1).

A oni szeroką drogą idąc, gwałtu żadnego sobie nie zadając, owszem, dogadzając sobie we wszystkim, spodziewają się wnijść do Nieba dla fałszywych obietnic, które im ojciec kłamstwa, szatan, do serca podaje, iż bez żadnej pracy otrzymać mogą królestwo wiecznej chwały, i nie wojując, odbiorą zwycięską koronę, której nikt inny, chyba mężnie walczący, nie otrzymuje (2). Na której osiągnienie Święci Pańscy tak wielkie prace podejmowali, i jako mówi Paweł św.: Inni doznali pośmiewisk i biczowania, inni więzienia i ciemnic, inni byli kamienowani, przecinani, mieczem zabici, pomarli opuszczeni i uciśnieni, których nie był godzien świat, ci tułali się po puszczach, górach i jamach, i po jaskiniach ziemi (3).

 

Nie dajcie się, słuchacze najmilsi, tak płonnymi i zdradliwymi szatana i ludzi złośliwych uwieść radami, którzy wam bez pracy obiecują Niebo, i szeroką a kwiatami usłaną pokazują do niego drogę. Ale raczej idźcie za radą Ducha Świętego, który ostrzega i upomina: iż droga grzeszącym kamieniem wybrukowana, lecz na końcu jej piekło ciemności i męki (4). A idźcie raczej za Chrystusem i wiernymi sługami Jego, którzy i nauką i przykładem swym pokazali, iż ciasna i przykra droga do Nieba, brama do niego wąska. Z bojaźnią raczej i ze drżeniem sprawujcie zbawienie wasze (5). I przez dobre uczynki, jako upomina Piotr św., sprawujcie się pewne uczynić sobie zbawienie i wybranie wasze; bo tak hojnie będzie wam ułatwione wejście do Królestwa Pana naszego i Zbawiciela Jezusa Chrystusa (6).

 

Lecz jeszcze są ludzie, którzy do takiej złości przychodzą, iż dla zbytecznej ufności w miłosierdziu Boskim, nie tylko dobrych uczynków nie czynią, i na Niebo nie pracują, ale owszem na największe grzechy odważają się, i one jako słodką przyprawną wodę smacznie piją.

Jak ciężką ludzie takowi Panu Bogu krzywdę czynią, i jak wielką duszy swej zgubę przynoszą, kto doskonale opisać może? Tacy bowiem skąd by pobudkę brać mieli do większej miłości Boga z uważania Jego miłosierdzia, gdy tak łaskawie z grzesznikami pokutującymi obchodzi się, oni stąd do innych tym cięższych grzechów biorą pobudkę. Lecz o ciężkości takowego grzechu na innym miejscu.

Tu tylko grzesznikom tym, ową Ducha Świętego przestrogę na pamięć przywodzimy. Po odpuszczonym grzechu nie bądź bez bojaźni, ani przykładaj grzechu do grzechu, i nie mów: «miłosierdzie Pańskie wielkie jest, zmiłuje się nad mnóstwem grzechów moich». Miłosierdzie bowiem i gniew prędko przybliżają się od Niego. A na grzeszniki patrzy gniew Jego (7).

Uważać tu tacy mają, jako Duch Święty i po odpuszczonym grzechu, nie każe być bez bojaźni, a oni grzech do grzechu przydając, bezpieczni zbawienia zostają.

Tenże Duch Święty przestrzega, iż na grzeszniki Bóg takowe zemsty swoje gotuje, i gniewy swe na nich wywiera, gdy mówi: Et peccatores respicit ira Illius. A oni samego jednak miłosierdzia Boskiego spodziewają się.

Wszelkie drzewo, mówi Pan Jezus, które owocu nie rodzi, będzie wycięte, i w ogień wrzucone (8). A drzewo to, które tak złośliwe i szkodzące owoce przynosi, masz być do Niebieskiego raju przeniesione, i w onym posadzone? Sługa, że zakopał talent, a nic onym nie zarobił, choć cały i w niczym nienaruszony Panu swemu oddał, w ciemności jednak zewnętrzne wrzucony był. A słudze temu, który tak wielkie krzywdy Panu poczynił, i od czynienia onych dalszego nie chce utrzymywać się, będzież darowano? i nagroda jeszcze za to dana?

O niechże was, słuchacze najmilsi, od tego Bóg uchowa, aby z was który do tak wielkiej przyjść miał zuchwałości, aby śmiał dlatego obrażać Pana Boga, iż On jest nieskończenie dobry, miłosierny i łaskawy. A raczej dlatego najbardziej żałujcie i pokutujcie za grzechy wasze, iż tak dobrego i miłosiernego Boga obraziliście, a tak stąd najbardziej wychwalajcie, iż Bóg nieskończenie dobry jest, miłosierny i łaskawy: Confitemini Domino quoniam bonus, quoniam in saeculum misericordia Ejus (9).

 

A jako zbyteczne ufanie jest grzechem wielce ciężkim, tak nie mniejszym jest i rozpacz o miłosierdziu Pana Boga, kiedy kto popełniwszy grzech jaki ciężki, albo też wiele ich, nie chce czynić pokuty, mówiąc z niezbożnym Kainem: Większa jest nieprawość moja, niżbym miał godnym być onej odpuszczenia (10). Takowy niepojętą czyni krzywdę Panu Bogu, i źrenicy niejako oka Jego tyka się, kiedy Mu uwłacza tego przymiotu Boskiego, którym się On nad inne zaszczyca: Misericordia Ejus super omnia opera Ejus (11).

(…)

Widząc to Zbawiciel Pan, jak ludzie grzeszni prędcy są do rozpaczy, wielorakimi podobieństwy opisał nam w Ewangelii miłosierdzie swoje nieskończone.

(…) podobieństwo kładzie Chrystus w ojcu miłosiernym, który przyjął syna marnotrawcę powracającego i lękającego się o to, czy będzie przyjęty do ojca, nie już między syny, ale między sługi jego i najemniki. Lecz kiedy tylko powrócił i zawołał: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i Tobie, już nie jestem godzien zwać się synem Twoim! Ojciec z daleka ujrzawszy syna, cały żalem i litością zdjęty ku niemu, sam prędko bieży do niego, i ze łzami rzuca się na szyję jego, całuje go i mówi do sług swoich: „Rychło przynieście białą szatę i obleczcie go, dajcie pierścień na rękę jego, a obuwie na nogi jego; przywiedźcie cielca tuczonego i zabijcie go, a jedzmy i używajmy, albowiem ten mój syn zginął był i znalazł się” (12).

Słysząc takie samego Zbawiciela Pana przestrogi, któż rozpaczać może o Jego miłosierdziu, kto choćby największy i najdawniejszy był grzesznik, z synem marnotrawnym do Ojca tak łaskawego nie powróci?

 

Wszyscy tedy najwięksi grzesznicy nie dodawajcie do grzechów waszych tej jeszcze nieprawości, abyście mieli rozpaczać o miłosierdziu Boskim, z ufnością wielką nawracajcie się do Pana Boga waszego, powracajcie do Ojca waszego. Oto On otwarte trzymając serce swoje i wyciągnione do przyjęcia was ręce, tak słodkimi i samą miłością tchnącymi was wszystkich zaprasza słowy: Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy obciążeni i spracowani jesteście, a ja was ochłodzę (13).

Obmyjcie się tylko we krwi Jego przy Spowiedzi Sakramentalnej, i jako Izajasz przypomina: „Odejmijcie złość myśli waszych od oczu Bożych. Przestańcie źle czynić, uczcie się dobrze czynić, szukajcie sądu, wspomagajcie uciśnionych, czyńcie sprawiedliwość sierocie, brońcie wdowy, a przyjdźcie do mnie, mówi Pan, choćby były grzechy wasze jako szkarłat, jako śnieg wybieleją, i choćby były czerwone jako karmazyn, będą białe jako wełna” (14).

 

 

Trzeba tedy, słuchacze najmilsi, wielkiej ostrożności, aby nas diabeł w którą z tych dwóch przepaści nie wprowadził. Ani zbytecznie więc ufać mamy w miłosierdziu Boskim, ani też rozpaczać o nim, ale średniej drogi trzymać się.

A tak gdy nas szatan do zbytecznej ufności prowadzić będzie, stawmy sobie przed oczy niedościgłe i surowe sądy Boskie: jako Pan Bóg za jeden grzech do piekła i teraz ludzi posyła, jako Aniołów i pierwszych rodziców za pierwszy grzech tak ciężko pokarał, przywodząc sobie owe świętego Piotra słowa (15): Jeżeli Pan Bóg Aniołom grzeszącym nie przepuścił, ale powrozami piekielnymi ciągnionych do piekła podał na męki: – a jakoż mnie człowiekowi grzech do grzechu przydającemu, i w nadziei dobroci Jego grzeszącemu, przepuści?

I owe: Si justus vix salvabitur, impius et peccator ubi parebunt?Jeżeli sprawiedliwy ledwie zbawion będzie, niezbożny i grzeszny gdzież się okażą?” (16).

 

 


Ks. Michał Ignacy Wichert – Nauki Katechizmowe o Składzie Apostolskim, Przykazaniach Boskich i Kościelnych, o Modlitwie Pańskiej i Sakramentach. Pelplin 1874, str. 209-215.

 

Przypisy:
(1) Matth. 7.
(2) II Tim. 2, 5.
(3) Hebr. 11, 36.
(4) Eccl. 21, 11.
(5) Philip. 2, 12.
(6) II Petri 1, 10.
(7) Eccl. 5, 5.
(8) Matth. 7, 19.
(9) Psalm. 117, 1.
(10) Gen. 4, 13.
(11) Psalm. 144, 9.
(12) Luc. 15, 11.
(13) Matth. 11, 28.
(14) Isai. 1, 16.
(15) II Petri 2, 4.
(16) I Petri 4, 18.

O autorze A. Szaroleta

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

2 komentarze dotyczące “O złudnej ufności w miłosierdziu Boskim

  1. Dzisiaj urodziny czcigodnego Papieża Benedykta XVI. Człowieka, który w obecnych czasach stoi na straży prawdy. Który jak sam wspomniał dzięki pontyfikatowi Św. Jana Pawła II odkrył w szczególny sposób Maryję (w książce „Matka Boga” zawarte są wszystkie homilie i słowa o Miriam wygłoszone w ciągu trwania pontyfikatu)
    Maryjo ukryj go w Swym Łonie. Otocz go Matczyną opieką i wspomagaj w każdej chwili. Wypraszaj potrzebne łaski, o Ty Pełna Łaski.
    Poniżej wypowiedź ks. Josepha Ratzingera, za: „Wiara i przyszłość”, Ignatius Press 1969, ss. 114-118, o przyszłości Kościoła. Jakże znamienne i aktualne obecnie:

    „Przyszłość Kościoła może wyrosnąć i wyrośnie z tych, których korzenie są głębokie i którzy żyją z czystej pełni swojej wiary. Nie wyrośnie z tych, którzy dostosowują się jedynie do mijającej chwili ani z tych, którzy tylko krytykują innych i zakładają, że sami są nieomylnymi prętami mierniczymi; nie wyrośnie z tych, którzy podejmują łatwiejszą drogę, którzy unikają pasji wiary, twierdząc, że wszystko, co stawia im wymagania, co ich uraża i zmusza ich do poświęcenia siebie jest nieprawdziwe i nieaktualne, despotyczne i legalistyczne. 
    Ujmując to bardziej pozytywnie: przyszłość Kościoła, po raz kolejny, jak zawsze, zostanie ukształtowana przez świętych, to znaczy przez ludzi, których umysły nie zatrzymują się na hasłach dnia, ale dociekają głębiej, którzy widzą więcej niż widzą inni, ponieważ ich życie obejmuje szerszą rzeczywistość. 
    Bezinteresowność, która czyni ludzi wolnymi, osiąga się jedynie poprzez cierpliwość małych codziennych aktów samozaparcia. Przez tę codzienną pasję, która sama objawia człowiekowi w ilu wymiarach jest on niewolnikiem własnego ego, przez tę codzienną pasję i tylko poprzez nią oczy człowieka powoli się otwierają. Widzi tylko na tyle, na ile przeżył i przecierpiał. 
    Jeśli dzisiaj prawie nie jesteśmy już w stanie uświadomić sobie Boga, to dlatego, że tak łatwo przychodzi nam uciec od samych siebie, od głębi naszego jestestwa za pomocą narkotyku takiej czy innej przyjemności. W ten sposób nasza własna głębia wewnętrzna pozostaje dla nas zamknięta. Jeśli prawdą jest, że człowiek widzi tylko sercem, to jakże jesteśmy ślepi! 
    Jaki to wszystko ma wpływ na problem, który rozpatrujemy? Oznacza to, że chełpliwe i głośne twierdzenia tych, którzy wieszczą Kościół bez Boga i bez wiary, to wszystko pusta paplanina. Nie potrzeba nam Kościoła, który celebruje kult działania w modlitwach politycznych. To jest zupełnie zbędne. Dlatego też on sam siebie zniszczy. 
    To, co pozostanie, to Kościół Jezusa Chrystusa, Kościół, który wierzy w Boga, który stał się człowiekiem i obiecuje nam życie po śmierci. Ksiądz, który nie jest nikim więcej niż pracownikiem socjalnym może być zastąpiony przez psychoterapeutę i innych specjalistów; ale ksiądz, który nie jest specjalistą, który nie stoi [z boku], obserwując grę, udzielając oficjalnych rad, ale w imię Boga stawia się do dyspozycji człowieka, który towarzyszy ludziom w ich smutkach, w ich radościach, ich nadziei i strachu, taki ksiądz na pewno będzie potrzebny w przyszłości. 
    Pójdźmy krok dalej. Z obecnego kryzysu wyłoni się Kościół jutra – Kościół, który stracił wiele. Będzie niewielki i będzie musiał zacząć od nowa, mniej więcej od początku. Nie będzie już w stanie zajmować wielu budowli, które wzniósł w czasach pomyślności. Ponieważ liczba jego zwolenników maleje, więc straci wiele ze swoich przywilejów społecznych. 
    W przeciwieństwie do wcześniejszych czasów będzie postrzegany dużo bardziej jako dobrowolne stowarzyszenie, do którego przystępuje się tylko na podstawie samodzielnej decyzji. Jako mała wspólnota, będzie kładł dużo większy nacisk na inicjatywę swoich poszczególnych członków. Niewątpliwie odkryje nowe formy posługi kapłańskiej i będzie wyświęcał do kapłaństwa wypróbowanych chrześcijan, którzy wykonują już jakiś zawód. 
    W wielu mniejszych parafiach lub autonomicznych grupach społecznych opieka duszpasterska będzie zazwyczaj prowadzona w ten sposób. Obok tego niezbędna również będzie posługa kapłańska w pełnym wymiarze czasu, jak dawniej. 
    Ale we wszystkich tych zmianach, w których, jak można się domyślać, Kościół na nowo odnajdzie swoją istotę i pełne przekonanie, co do tego, co zawsze było w jego centrum: wiary w Trójjedynego Boga, w Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który stał się człowiekiem, w obecność Ducha Świętego aż do końca świata. W wierze i modlitwie na nowo uzna sakramenty za formę oddawania czci Bogu, a nie za przedmiot wiedzy liturgicznej. 
    Kościół będzie wspólnotą bardziej uduchowioną, nie wykorzystującą mandatu politycznego, nie flirtującą ani z lewicą, ani z prawicą. To będzie trudne dla Kościoła, bo ów proces krystalizacji i oczyszczenia będzie kosztować go wiele cennej energii. To sprawi, że będzie ubogi i stanie się Kościołem cichych. 
    Proces ten będzie tym bardziej uciążliwy, że trzeba będzie odrzucić zarówno sekciarską zaściankowość, jak i napuszoną samowolę. Można przewidzieć, że wszystko to będzie wymagało czasu. Proces będzie długi i żmudny, tak jak droga od fałszywego progresywizmu w przededniu rewolucji francuskiej – kiedy biskup mógł być uważany za błyskotliwego, jeśli wyśmiewał się z dogmatów, a nawet sugerował, że istnienie Boga wcale nie jest pewne – do odnowy w XIX wieku. 
    Ale kiedy minie już proces tego odsiewania, wielka moc popłynie z bardziej uduchowionego i uproszczonego Kościoła. W totalnie zaplanowanym świecie ludzie będą strasznie samotni. Jeśli całkowicie stracą z oczu Boga, odczują całą grozę swojej nędzy. Następnie odkryją małą trzódkę wyznawców jako coś całkowicie nowego. Odkryją ją jako nadzieję, która jest im przeznaczona, odpowiedź, której zawsze potajemnie szukali. 
    A zatem wydaje mi się pewne, że przed Kościołem bardzo trudne czasy. Prawdziwy kryzys ledwo się zaczął. Będziemy musieli liczyć się z tym, że nastąpią straszliwe wstrząsy. 
    Jestem jednak równie pewny, co pozostanie na koniec: nie Kościół politycznego kultu, który już jest martwy, ale Kościół wiary. Może już nie być dominującą siłą społeczną w takim stopniu, w jakim był do niedawna; ale będzie cieszyć się świeżym rozkwitem i będzie postrzegany jako dom dla człowieka, gdzie znajdzie on życie i nadzieję wykraczającą poza śmierć. 
    Kościół katolicki przetrwa mimo mężczyzn i kobiet, niekoniecznie ze względu na nich. A jednak, nadal mamy do odegrania naszą rolę. Musimy modlić się i pielęgnować bezinteresowność, wyrzeczenie, wierność, pobożność sakramentalną i życie skoncentrowane na Chrystusie”

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: