Nauka Katolicka

Rozmyślania o męce – Anioł umacnia Jezusa

Nikomu nie go­dzi się odłączać się od społeczności z Oblubieńcem cierpiącym , jeśli chce mieć uczestnictwo w weselu Oblubieńca zmarwychwstałego. Jako olbrzym rozwe­selił się na bieżenie w drogę (17) i przetrwał bój Męki swojej, aby ci, którzy pod wodzą jego bojują, nie wzdrygali się podobnie cierpieć. Kiedy wódz całe woj­sko ucisków zwycięża, wstyd i hańba żołnierzowi, który z nim i za niego walczyć się boi. Nie poniża sługi to, co pierwszy ucierpiał Pan jego. Boleścią Pana boleść sługi się osładza; większem cierpieniem zwycięża się mniejsze.  Patrzmyż tedy na Jezusa, przodka i kończyciela wiary: który mając przed sobą wesele, podjął, krzyż, wzgardziwszy sromotę, i siedzi na prawicy sto­licy Bożej«

I. Jak się Pan Jezus tutaj z miłości dla nas uniża.
II. Jak z miłości ku nam przedłuża swe cierpienia.

I.

Sroga męka śmiertelna, rozdzierająca duszę Zba­wiciela, doszła już do szczytu. Jezus, Moc Boża (1), po­trzebuje umocnienia, albo zginie od wewnętrznych cierpień. Ojciec niebieski obrał to pierw ze i posłał mu anioła. Ukazał się mu anioł z nieba, posiłając go (2). Zdumiej się, duszo, na ten widok, nigdy przedtem nie widziany: Pan zastępów, Król aniołów, od anioła stworzenia swego, raczy przyjmować posilenie! Tak głęboko Boski Zbawiciel upokarza siebie, aby pokorą swoją pychę naszą uleczyć.

1. Jak straszną była śmiertelna trwoga Zbawi­ciela, tego poczęści możemy się domyślać z własnych słów Jego. Począł się smucić i tęsknić sobie, mówi Ewangelja. Potem rzekł do apostołów : Smutna jest dusza moja aż do śmierci (3), a odszedłszy od nieb, padł na święte oblicze swoje i modlił się, błagając: Ojcze, jeśli można rzeknij, niechaj odejdzie ode mnie tenkie­lich, ale zaraz dodaje: Wszakże nie jako ja chcą, ale jako Ty (4). Tak modlił się po trzykroć, coraz usilniej i goręcej: A będąc w ciężkości, dłużej się modlił (5).

Gdy pewnego razu św. Małgorzata Marja Alacoque rozmyślała o smutku i śmiertelnym ucisku Zbawiciela w ogrojcu, rzekł do niej Jezus: »Tam więcej cierpiałem wewnętrz­nie, niż potem w całej Męce mojej. W zupełnem od nieba i ziemi opuszczeniu, widziałem się obarczonym grzecham i całego rodzaju ludzkiego. Tak ukazałem się przed świętością Ojca mojego, który nie patrząc na niewinność moją, ale na ohydę grzechów, które wziąłem na siebie, przygniótł mię calem brzemieniem gnie­wu swego. Kazał mi wypić kielich, do którego zlał wszystką gorzkość spraw iedliw ej zapalczywości swojej, jak gdyby całkiem zapomniał nazwy Ojca, a widział we mnie tylko ofiarę strasznej pomsty swojej. Żadne stworzenie nie zdoła pojąć, jak wielka była męka, którą tam za grzeszny rodzaj ludzki wy cierpiałem «.

 

Tak straszną była, że Jezus oblał się krwawym potem : I stal się pot jego jako krople krwi, zbiegają­cej na ziemię (6). Dopiero gdy po raz trzeci powtórzył swą modlitwę, ukazał mu się anioł. Z tego przykładu ucz się wytrwałości w modlitw ie, a nie myśl, że Bóg ma obowiązek natychmiast cię wysłuchać, skoro tylko poprosisz. Przede wszystkiem przypatrz się tu dobrze głębokiej boleści Pana Jezusa. Jakże bardzo ciężyły mu grzechy całego świata, które przyjął na siebie, a które teraz straszliwem brzemieniem go przygniatały jakby były jego własne. Jaki nieopisany wstręt i obrzydzenie czuła dusza Zbawiciela na widok ich ohydy! Jaka bo­leść niewypowiedziana rozdzierała płonące miłością Boga Serce jego, gdy z całą jasnością widział ogrom zniewagi, tylu grzechami Majestatowi Boskiem u zadanej. Jakie przerażenie ogarnęło go wobec złości grze­chu. Jak głęboko uniżał się przed Majestatem Boskim pod ciężarem przyjętej na siebie winy, za którą miał sprawiedliwości Ojca zadośćuczynić. Wczuj się w ko­nające Serce Zbawiciela! Tu się ucz i poznaj, jak niezmierzonem złem jest grzech w oczach Boga. Tu ze Zbawicielem obudź w sobie uczucia zawstydzenia i skruchę za popełnione grzechy. Tu przejmij się wstrę­tem do wszystkiego, co obraża Boga; nie odchodź z tego miejsca, póki nie uczynisz niezłomnego postano­wienia: raczej umrzeć, niż grzech popełnić.

 

2. Który to z aniołów ukazał się cierpiącemu Zba­wicielowi i posilił go? Według jednych był to archa­nioł Gabriel, którego imię znaczy: Moc Boża. Inni, może prawdopobodniej, przypuszczają, że był to archa­nioł Michał, któremu jako księciu aniołów najwłaści­wiej przypadał zaszczyt tak wysokiego poselstwa do Syna Bożego. Anioł ukazał się Zbawicielowi w widomej postaci i wyraźnym głosem, nie wewnętrznem tylko natchnieniem, do niego przemawiał; tak jak i na puszczy anioł upadły w ludzkiej postaci i ludzkim gło­sem, nie samem tylko poduszczeniem, go kusił. Syna Bożego, który jest nieskończenie wyższy nad wszelkie stworzenie, anioł od Boga posłany nie mógł ani pouczyć, ani oświecić. W Chrystusie bowiem mieszkała wszystka zupełność bóstwa ciełeśnie (7). Dlatego, jak uczy św. Tomasz (8), od pierwszej chwili Wcielenia miał w sobie pełność najwyższej mądrości i umiejętności. Na to posłany był anioł, żeby pokazać, iż Zbawiciel jest  nie tylko Bogiem prawdziwym, ale i prawdziwym człowiekiem. » Na dowód  dwojakiej natury jego, powiada Wielebny Beda, oboje o nim mówi Ewangelja: i to że aniołowie mu służyli, i to, że anioł go umacniał«. Jako Stwórca nie potrzebował pomocy od stworzeń swoich; ale jako człowiek, który się dla nas poddał smutkowi, dla nas też przyjął posilenie, »aby przez to, jak dodaje św. Tomasz, umocniła się wiara nasza w tajemnicę Wcielenia jego«.

 

3. Słusznie przedstawiają tego anioła z kielichem w ręku, na znak, że był posłany do Zbawiciela nie po to, aby odjąć od niego kielich męki, ale żeby go do wypicia jego umocnić. »Modlitwa twoja, Synu Najwyż­szego, tak prawdopodobnie mówił anioł, jest nieskoń­czenie przyjemną Ojcu niebieskiemu, że mimo natural­nego wstrętu i lęku oddajesz się zupełnie na jego wolę.Złóż więc wszelki smutek i mężnie przystąp do dzieła odkupienia. Spełniając je, wsławisz najwyższą chwałę Ojca twego i siebie samego, aniołów uweselisz, a ludzi od wiecznego potępienia zbawisz i do chwały niebie­skiej wprowadzisz. Takie mając przed sobą wesele, podejmij krzyż (9). Przez zasługi Męki twojej pójdą w ślad za Tobą z bohaterskiem m ęstwem Święci i Męczennicy twoi, a wszyscy wierni twoi odniosą chwalebne zwy­cięstwo nad ciałem, światem i czartem . Nie potrzeba Tobie umocnienia ode mnie, raczej mnie od Ciebie; ale to Ci oznajmiam z rozkazu Ojca twego, który mię po­słał do Ciebie«.

Z głęboką pokorą wysłuchał Pan Jezus słów anioła. Potem wstał i z pokojem niewzruszonym wyszedł na spotkanie swej Męki i śmierci.

 

4. Nie dziw się, że w każdej tajemnicy Męki Pań skiej napotykasz pokorę. Chciał bowiem Pan Jezus przy­kładem swoim nauczyć nas, że człowiek odstąpiwszy przez pychę od Najwyższego Dobra, pokorą tylko do Niego wrócić może. Każdej cnocie naszej powinna towarzyszyć pokora; inaczej nie ma żadnej wartości przed Bogiem. Z pokorą każda cnota pełnym jaśnieje blaskiem ; bez pokory żadna cnota nie zachowa pięk­ności swojej. Wysoka jest cnota wiary, ale bez pokory może każdej chwili popaść w błędy. Wielkie pociechy przynosi cnota nadziei, ale bez pokory wyrodzi się w zuchwałość, albo rozpacz. Wspaniała jest cnota mi­łości, ale bez pokory będzie czczym tylko, ubliżającym Bogu dźwiękiem i oszukiwaniem siebie. Słodka jest cnota pobożności, ale bez pokory zamieni się w brzydką obłudę. Piękna jest i podziwienia godna miłość bliź­niego, ale bez pokory wszystka robota jej będzie tylko jałowem mamidłem. Prawdziwą ozdobą duszy jest cnota czystości, ale bez pokory rychło ją czeka smutny upadek . Przejdź tak myślą wszystkie cnoty, a przekonasz się, że z pokorą każda z nich szczera i piękna; bez pokory każda podejrzana i bez wartości.

 

Westchnienie pobożne.

O Jezu najsłodszy, przez boską pokorę Twoją, z jaką w gorzkiej trwodze śmiertelnej przyjąłeś umo­cnienie z ręki anioła, racz mię przykładem i łaską swoją umocnić we wszystkich trwogach, pokusach i słabościach tego życia. Daj mi tę prawdziwą pokorę, przez którą dusza moja stanie się podobną i miłą Tobie i która mi nieomylnie zapewni Boską pomoc Twoją. Bo prośbą serca skruszonego i upokorzonego Ty, P anie, w miłosierdziu swem nie wzgardzisz.
O Maryjo, najpokorniejsza w śród synów ludzkich służebnico Pańska, wesprzyj prośbę moją przyczyną swoją której Syn Twój nic odmówić nie może.

 

 

II.

Nie dla umniejszenia cierpień przyjął Pan Jezus umocnienie od Anioła, ale na to, aby jeszcze większe i cięższe męki dla nas mógł wycierpieć. Z miłości ku Ojcu Niebieskiemu i z miłości ku ludziom najświętsza dusza Jego pragnęła cierpieć bez miary. Tę przedziwną mi­łość Zbawiciela rozważać, oby to było pociechą serc naszych, niech to będzie celem i dążeniem życia na­szego.

 

1. Gdybyś widział ów najgłębszy smutek i śmier­telną trwogę Zbawiciela w ogrojcu, wzruszony litością do głębi, rzekłbyś mu: »Dość już, Jezu, i aż nadto wy­cierpiałeś za nas grzeszników ; niech już na tem będzie koniec gorzkiej Męki Twojej«. Ale inne są myśli serca ludzkiego, a inne miłości Bożej. Miłość Boża jest z na­tury swojej nieskończenie hojna. Nie zatrzyma się ani w działaniu, ani w cierpieniu, aiż wszystko wykona.

Z czworakiego powodu, mówi św. Tomasz (10), przyjął Syn Boży na siebie ciężkie brzemię cierpień. Chciał naprzód , aby ludzie z jego Męki poznali, jak bar­dzo Bóg ich miłuje, a stąd brali pobudkę do miłowa­nia Go z całego serca. Bóg, mówi Apostoł, zaleca miłość swoją przeciw nam: że gdyśmy jeszcze byli grzesznymi, Chrystus za nas umarł (11). Na miłości Bożej zaś polega nasza doskonałość i zbawienie wieczne. — Powtóre, chciał Zbawiciel dać nam z siebie przykład pokory, posłuszeństwa, męstwa, sprawiedliwości, miłości nieprzy­jaciół i innych cnót; chciał nas pobudzić do ich naśladowania, bo przykład działa daleko silniej, niż słowo. Chrystus, mówi św. Piotr, ucierpiał za nas, zostawując wam przykład; abyście naśladowali tropów jego (12). Chciał, po trzecie , Pan Jezus objawić nam nieskoń­czoną cenę łaski poświęcającej i chwały niebieskiej. Postąpił z nam i jakby ojciec, który zostawia synowi wielki majątek, upominał go: Patrzaj, synu, byś tych dóbr nie roztrwonił; pamiętaj, z jak wielką pracą i trudem, z jakiem poświęceniem i ofiarą dla ciebie je na­byłem . Otóż Chrystus Pan nabył dla nas dobra naj­wyższe przez gorzką Mękę i śmierć swoją, słusznie więc żąda, byśmy je mieli w najwyższem poszanowa­niu. — Po czwarte przez to, że nas ceną krwi swojej najdroższej wykupił z niewoli grzechu, chciał Zba­wicie zadać sercom naszym jakby słodki gwałt, byśmy grzech mieli w nienawiści i grzechu się chronili.

Gdyby kto, ogromną zapłatą wykupiony z niewoli, natych­miast do mej wrócił, cobyś o nim powiedział? Nazwał­byś go bez wątpienia nierozumnym i niewdzięcznym, lecz bez porównania hardziej nierozumnym i niewdzięcznym jest ten, kto Krwią najdroższą Jezusa Chrystusa odkupiony ze sromotnej niewoli grzechu, na powrót do tej niewoli wraca. Jesteście kupieni zapłatą wielką, mówi Apostoł: chwalcież i noścież Boga w ciele
waszem (13)

Kiedy więc, jak widzisz, Pan Jezus na to tylko przedłużył gorzką Mękę swoją, aby ci przez to tem większą miłość okazać, to musisz sobie tu dwa pytania postawie i szczerze na nie odpowiedzieć: Jak się dotąd Zbawicielowi za tę miłość odwdzięczyłem ? Co zamie­rzam na przyszłość uczynić?

 

2. Przypatrz się Świętym; takiemu Franciszkowi z Assyżu, Ksaweremu, Janowi od Krzyża, świętej Teresie, albo Magdalenie de Pazzi i tylu innym: żaden z nich nie wahał się ani chwili, czy i w jaki sposób ma się odwdzięczyć Panu Jezusowi za jego miłość.
Wszyscy mówili sobie: Pan Jezus dla miłości naszej po­żądał męki i krzyża, jakże więc nam nie pożądać cier­pień dla miłości Jego? Powiesz może: Byli to Święci i czasy były inne; nie każdego stać na takie męstwo, gdybyś miał oko doświadczonego spowiednika, tobyś i dzisiaj znalazł i pod ubogą strzechą i na nędznem łożu szpitalnem , a nawet i w pałacach bogaczy niejedna tuszę która w uciskach swoich jeszcze więcej cierpieć pragnie dla milości Tego, który w Męce niewypowiedzianej umarł za nas na krzyżu. Albowiem Duch kędy chce tchnie (14) udzielając z osobna każdemu, jako chce (15). Rzecz pewna, że nie wszystkich Bóg powołuje do tak wysokiego stopnia świętości; ale i to pewna, że nie wszystkim Bóg przeznaczył tak niski, na jakim oni przez opieszałość swą zostają.

Taką miłością, jakiej jest godzien, Boga miłować nie możemy, bo Bóg jest go­dzien miłości nieskończonej, zatem przewyższającej siły stworzenia; ale nie zapominajmy, że obowiązani jeste­śmy Boga miłować ze wszystkiego serca, ze wszystkiego umysłu i ze wszystkiej siły naszej; to znaczy, że w mi­łości Bożej nie wolno nam stawiać sobie żadnej miary, ani granic. Kto nie stawia sobie w miłości najwyższych celów przed oczyma, ten niewiele osiągnie.

 

3. Do tego przynajmniej wszyscy z wielką usilnością dążyć powinni, żeby cierpienia, od Boga nam ze­słane, z pokorą, ufnością, z synowskiem poddaniem się woli Ojca Niebieskiego znosić chcieli i umieli. »Nikomu nie godzi się pozostawać obcym cierpieniom Chrystusa. powiada św. Wawrzyniec Justiniani (16) . Nikomu nie go­dzi się odłączać się od społeczności z Oblubieńcem cierpiącym , jeśli chce mieć uczestnictwo w weselu Oblubieńca zmarwychwstałego. Jako olbrzym rozwe­selił się na bieżenie w drogę (17) i przetrwał bój Męki swojej, aby ci, którzy pod wodzą jego bojują, nie wzdrygali się podobnie cierpieć. Kiedy wódz całe woj­sko ucisków zwycięża, wstyd i hańba żołnierzowi, który z nim i za niego walczyć się boi. Nie poniża sługi to, co pierwszy ucierpiał Pan jego. Boleścią Pana boleść sługi się osładza; większem cierpieniem zwycięża się mniejsze.  Patrzmyż tedy na Jezusa, przodka i kończyciela wiary: który mając przed sobą wesele, podjął, krzyż, wzgardziwszy sromotę, i siedzi na prawicy stolicy Bożej« (18).

 

Westchnienie pobożne.

Tajemnice gorzkiej Męki Twojej, o Jezu, jakby ogniste płomienie Boskiej miłości oświecają ciemny umysł człowieka boską jasnością swoją; Boskim żarem swoim miękczą twardość i chłód serca jego; siłą swą niezwyciężoną podnoszą upadającego ducha jego; roz­weselają strapionego, pokrzepiają skruszonego, a pragnącemu otwierają niewyczerpane źródło świętej miło­ści Bożej. O Jezu najsłodszy, daj i mnie w tych łaskach
błogosławionych szczęśliwe i doskonałe uczestnictwo, daj bym w świętej miłości twojej żył i umierał.
O Matko Najświętsza, Matko pięknej miłości (19), przy­czyń się za mną.


 

Przypisy:
1) I. Kor. l, 24.
2) Łuk 22, 43.
3) Mat. 26, .3
4) Łuk. 22, 41.
5) Łuk. 22, 43.
6) Łuk. 22, 44.
7) Kolos. 2, 9. –
8) Sum. th. III, qu. 12, a. 4.
9) Żyd. 12,2.
10) Sum. th. qu. 46, a. 3. —
11) Rzym . 5. 8.
12) I. Piotr 2, 21.
13) I Kor. 6, 20.
14) Jan 3, 8.
15) Kor 12, 14.
16) De casto connub. c. 8.
17) Ps. 18. 6,
18) Żyd. 12, 2.
19) Ekklez. 24. 24.

 

 

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

0 komentarzy dotyczących “Rozmyślania o męce – Anioł umacnia Jezusa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: