Nauka Katolicka

Rozmyślania o Męce – Nie jako ja chcę, ale jako Ty

I. Ojcze, jeśli można, niech przejdzie ode m nie ten kielich.
II. Nie jako ja chcę, ale jako Ty.

I.

Wewnętrzna Męka Zbawiciela w Ogrójcu była tak dojmująca i zabójcza, iż rzeczywiście byłby umarł od niej, gdyby Ojciec niebieski nie wzmocnił umiłowanego Syna swego na większe jeszcze cierpienia. Dlatego mó­wił Zbawiciel do uczniów: Smutna jest dusza moja aż do śmierci. A rzekłszy te słowa, odszedł od nich i postąpiwszy trochę, padł na oblicze stvoje, modląc się mówiąc: Ojcze, jeśli można, rzecz, niechaj odejdzie ode mnie ten kielich; wszakże nie jako ja chcę, ale jako Ty (1). Słowa te dwojakie mają znaczenie: Pan Jezus wyraża w nich i wstręt jak najgłębszy wobec bliskiej Męki i zarazem jak najgorętsze jej pożądanie.

 

1. Przypatrz się najpierw zewnętrznej postawie, w jakiej Pan Jezus tę modlitwę do Ojca zanosi. Nie na kolana klęka, ale pada na oblicze swoje i leżąc obli­czem do ziemi, modli się. Nasze miejsce tam zastępo­wał; dlatego jak robak leżał w prochu przed obliczem Majestatu Bożego, tak jak my, śmiertelni i grzeszni, przed nim leżeć powinnibyśmy. Pada obliczem na zie­mię, mówi Kornełjusz a Lapide, naprzód, aby przez to objawił głębokość boleści swojej; powtóre, aby nam zo­stawił wysoki przykład pokory; po trzecie, aby Ojcu  Niebieskiemu cześć swą najgłębszą okazał; po czwarte, aby jawnem się stało, jak straszliwem brzemieniem ob­ciążyły go grzechy nasze; na koniec po piąte, aby z mi­łości ku nam stanąć przed Ojcem w postaci winowajcy godnego karania. W takiej to pełnej uszanowania i uni­żenia postawie Jezus się modli, a tylu chrześcijan najwygodniejsze wybiera sobie ułożenie w czasie mo­dlitwy!

 

2. Przedtem mówił Pan Jezus: Chrztem (Męki krzy­żowej) mam być ochrzczon; a jakom jest ściśnion, aż sią wykona (2). A tutaj modli się i mówi: Ojcze, jeśli można, rzecz, niechaj odejdzie ode m nie ten kielich. Niema w tem jednak żadnej sprzeczności. Pan Jezus jak jest
prawdziwym Bogiem, tak również jest prawdziwym człowiekiem. A jako człowiek dobrowolnie przyjąwszy ludzką naturę, przyjął także wszystkie jej słabości, o ile nie sprzeciwiały się boskiej świętości Jego. »Ponieważ Bóg jest sprawiedliwy, szczęśliwy, cierpieniu niepodległy i nieśmiertelny, powiada św. Bonawen­tura (3), a człowiek jest grzeszny, musiał Pośrednik mię­dzy Bogiem a ludźmi z Bogiem mieć wspólną sprawiedliwość i szczęśliwość, a z ludźm i cierpliwość i śmier­telność, iżby mocą doczesnej śmiertelności a wiecznej szczęśliwości swojej mógł przenieść ludzi z obecnej ich nędzy do żywota błogosławionego « Wszystek więc smutek i ucisk śmiertelny, który Chrystus Pan wycier­piał, był zgoła dobrowolny: »W Chrystusie, mówi św. Jan Damasceński (4) nic niema poniewolnego; dobrowol­nie łaknął, dobrowolnie smutku i bojaźni doznawał«. Widzisz stąd, duszo moja, jak wielką winnaś wdzięcz­ność Zbawicielowi za to, że w modlitwie swojej do Ojca objawił ci wielkość ucisku i smutku swego; bo z wiel­kości jego cierpienia poznajemy, jak bardzo nas mi­łował.

3. Według św. Katarzyny Seneńskiej oznaczałaby modlitwa Zbawiciela nie trwogę, ale raczej gorące pożądanie. Dla okazania Ojcu niebieskiemu miłości dla zbawienia ludzi, Pan Jezus, powiada Święta, pragnął jak najgoręcej kielicha gorzkiej Męki swojej. Dlatego prosił Ojca o jej przyspieszenie i rychłe wykonanie. Jakby mówił: »Niech już odejdzie ten kielich tęsknoty, którą jestem ściśniony i upalony; daj mi, Ojcze, tę mękę i śmierć tak pożądaną. Gorące pragnienie moje nie cierpi zwłoki; każda godzina, każda chwila dla niego za długa. Niechże więc przyjdzie na mnie i tak odej­dzie ode mnie ten kielich Męki, abym wypiwszy go, zmartwychwstały do Ciebie powrócił. «Tak więc według tego wykładu, powiada Korneljusz a Lapide (5), Chrystus Pan chciał dać męczennikom i wybranym sługom swoim przykład, jak oni mają pragnąć krzyża i cierpień. Takie tłumaczenie zgadzałoby się z tem, co Chrystus przedtem mówił o krwawym chrzcie swoim, którego wygląda i gorąco pragnie. Czy w tem rozumie­niu, czy w pierwszem, zawsze te słowa Zbawiciela wspaniale świadczą o jego nieogarnionej miłości, która żadnych i najcięższych ofiar się nie lęka, byle nas zba­wić i miłość naszą pozyskać.

 

WESTCHNIENIE POBOŻNE

A ode mnie czego żądasz, o Jezu, za tę wielką i nad wszelki wyraz bolesną ofiarę, którąś dla mojego zbawienia, z siebie samego Ojcu niebieskiemu złożył? Tego tylko, bym Cię miłował z całego serca. Spełnię ochotnie słuszne to żądanie Najśw. Serca twego. Chcę miłować Ciebie z wszystkiej siły mojej; chcę Ciebie miłować na wieki. O, kto by mi wrócił te lata, które oziębły i obojętny, nie miłując Ciebie zmarnowałem? Kto by mi dał, odtąd już tak miłować Ciebie, iżbym czas stracony w zupełności wyrównał? O Jezu, zapal już w sercu mojem ogień miłości Twojej i nie dopuść, by miał kiedykolwiek zagasnąć.
Ciebie również Najśw. Panno, ukochana Matko moja, proszę o tę łaskę. Amen.

 

 

II.

Wszakże nie jako ja chcą, ale jako Ty, tak modli się dalej Boski Zbawiciel. Tą modlitwą uczy nas, że wolno nam prosić Boga o odwrócenie utrapień i nie­szczęść doczesnych, ale pod tym warunkiem , że wola nasza zupełnie będzie poddana woli Bożej.

 

1. » Wiesz o tem, tak mówił w objawieniu Pan Jezus do św. Katarzyny Seneńskiej (6), że zbawienie i cała do­skonałość sług moich na tem polega, by czynili we wszystkiem wolę moją, by o spełnienie tej ustawicznie i z wszystkich sił swoich się starali, aby każdej chwili życia gotowi byli mnie słuchać, mnie czcić jedynie i mnie samego, we wszystkiem cokolwiek czynią, ma­jąc na celu. Im się kto pilniej o to stara, do tem wyż­szej dojdzie doskonałości: bo tak czyniąc, do mnie przy­staje i ze mną się łączy, który jestem najczystszą do­skonałością«

Duszy wierzącej nie trudno to zrozumieć, że nie ma dla człowieka większej chwały, pociechy i zasługi nad tę, gdy wiernie i jak najlepiej pełni wolę Bożą. Wszystko bowiem inne, choćby to w oczach świata było wielkie i pochwały godne, w oczach Boga żadnej nie ma wartości; a ponieważ rodzi się z miłości własnej, zasługuje u Boga nie na nagrodę, ale na karanie. Przeciw nie, każdy czyn spełniony wedle woli Bo­żej, choćby sam z siebie mały i nieznaczący, ma w sobie prawdziwą wielkość, gdyż Bogu chwałę oddaje i duszę w zasługi zbogaca.

 

2. Jaka jest ta wola Boża? Bóg przede wszystkiem chce, byśmy wiernie i sumiennie zachowywali przykazania Jego i św. Kościoła jego. Chce, byśmy pilnie za­patrywali się na życie i cnoty Syna jego i wedle mo­żności naszej je naśladowali, jak to czynią Święci. Chce
także, by każdy obowiązki stanu i powołania swego wiernie i z czystą intencją wypełniał. Chce, by każdy był posłuszny praw ej zwierzchności, duchownej czy świeckiej; należy tu posłuszeństw o spowiednikowi czy kierownikowi duchownemu, z tym jedynie wyjątkiem, gdyby zwierzchność żądała rzeczy widocznie grzesznej i ze zbawieniem duszy niezgodnej. I to także jest wolą Bożą, byśmy się ćwiczyli w miłości bliźniego, w poko­rze, w umartwieniu, w zaparciu siebie samych i starali się we wszelkiej cnocie czynić postępy. W tym celu Bóg daje nam wewnętrzne oświecenia i natchnienia, pobudzające nas do uczynków dobrych, a pow ściągające od złych. Powinniśmy tych natchnień słuchać. Pod wolę Bożą podciągnąć należy wreszcie ze­wnętrzne czy wewnętrzne przeciwności tego biednego życia ziemskiego: udręczenia serca, troski, zgryzoty, pokusy, śmierć osób nam drogich, straty majątkowe, choroby i wszelkiego rodzaju złe przygody: albo zno­wu rozmaite uchybienia, obelgi, oszczerstwa, prześladowania, jakie nas mogą spotkać od ludzi. Grzech za­pewne nie może być wolą Bożą, ale wolą Bożą jest, byśmy przykrości i gorycze, z winy ludzi na nas spa­dające, znosili cierpliwie i z poddaniem się dopuszcze­niu Boskiemu.

Bez wątpiemia Bóg nienawidzi wszelkiej niesprawiedliwości i okrucieństwa; a przecie dopuścił, że jednorodzony jego Syn był przez Judasza wydany, przez Piłata niesprawiedliwie skazany, przez kapłanów i faryzeuszów naigrawany, przez siepaczy oplwany i  bi­czowany, a na koniec między dwoma łotrami w oczach pospólstwa sromotnie ukrzyżowany. Przejdź w myśli żywoty Apostołów , Męczenników i wszystkich Świę­tych, a obaczysz, ile wycierpieli krzywd i niesprawie­dliwości od ludzi złośliwych albo zaślepionych. Wszyst­ko to znieśli z żywą wiarą, z ofiarną miłością i z wielką cierpliwością, bo wiedzieli, że to wszystko z dopuszcze­nia Boga, bez którego woli nic się nie dzieje.

 

3. Najczęściej jednak w znoszeniu utrapień i prze­ciwności ludzie okazują się słabymi. Pochodzi to stąd, że patrzą tylko na bezpośrednie przyczyny tych utrapień i na ich gorzkość, a nie myślą wcale o mądrości i dobroci Opatrzności Boga, który na wybranych swo­ich takie próby dla ich dobra i zbawienia dopuszcza. »Gdy cię nawiedzi utrapienie, powiada św. Magdalena de Pazzi ), strzeż się, byś go nie odłączał od początku i źródła jego, którem jest wola Boża: inaczej u trapie­nie będzie tobie ciężarem nieznośnym «. Niejednemu się zdaje, że w chorobie nie zdoła nic uczynić dla chwały Bożej, a nie pomni na to, że największą i naj­lepszą chwałę Bogu oddaje ten, kto z poddaniem się woli jego spokojnie cierpi.

Św. Jan z Awili, gdy mu się żalił jego przyjaciel przykuty do łoża boleści, że musi próżnować i nic dla Boga uczynić nie może, odpowiedział mu w te słowa: »Na to, przyjacielu, jesteśmy na tym świecie, abyśmy czynili wolę Boga. O to prosimy tyle razy na dzień, gdy w pacierzu mówimy: Bądź wola Twoja jako w nie­bie, tak i na ziemi. Nie frasuj się więc i nie troszcz się o to, cobyś mógł zrobić, gdybyś był zdrów; ale raczej poprzestawaj ochotnie na tem, że chory jesteś i chory będziesz, póki Bogu tak się podoba. Bo jeśli prawdzi­wie chcesz tylko wolę Bożą pełnić, obojętnem ci być powinno, czy ją czynisz w zdrowiu, czy też w choro­bie.  Zastanów się nad sobą, jak pełnisz wolę Boga, jak z jego wolą się zgadzasz w cierpieniu, a poznasz jak dalekoś się posunął na drodze zbawienia i dosko­nałości chrześcijańskiej.

 

WESTCHNIENIE POBOŻNE

Zbawicielu mój, przez nieskończone zasługi twoje, użycz mi tej wielkiej łaski, bym najświętszą wolę Twoją w każdem zdarzeniu z głęboką czcią uwielbiał i ochotnie spełniał. Boska wola Twoja niech mi będzie w tem życiu ziemskiem jedynie wodzem, najsłodszą pociechą i nieomylną światłością i miłością najwyższą. Kieruj drogi życia mego nie według woli mojej, ale według mądrości i dobroci Twojej. Tego nad wszystko pragnę, bym z Tobą, Boże mój, jak najściślej był złączony i ni­czego więcej na tej ziem i nie szukał, oprócz świętej mi­łości Twojej; bo na złączeniu woli mojej z Boską wolą Twoją polega miłość prawdziwa. Wspomóż więc sła­bość i nieudolność moją i daj, abym wolę Twoją pełnił nie tylko w tedy, kiedy jest łatwa i przyjemna, ale i wtedy, kiedy jest przykra i bolesna.
O Panno wierna, która w najcięższych próbach i cierpieniach zawsze byłaś pokorną, najdoskonalej woli Boga uległą służebnicą Pańską, przykładem Twoim i przyczyną Twoją uczyń i mnie uczestnikiem tej wy­sokiej łaski i cnoty.

 


O. K. Klemens C.SS.R-  O MIŁOŚCI UKRZYŻOWANEGO ZBAWICIELA ROZMYŚLANIA O GORZKIEJ MĘCE PANA NASZEGO JEZUSA CHRYSTUSA, KRAKÓW 1833 r.

Przypisy:
1) Mat. 26, 39.
2) Łuk. 12, 50.
3) Breviloq. P. IV , c. 8.
4) De fid. orthod. I. III. c. 23.
5) Comment in Matth. 26. 39.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s