O rozpoznawaniu duchów
Nauka Katolicka

O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz.VII – Znaki poprzedzające nawiedzenie Boże

Kiedy zaś dusza, oświecona światłem łaski, pozna nawiedziny Pańskie i jego przybycie,powinna go równie usilnymi prośbami po­dejmować i zatrzymywać, odpłacając się mu wdzięcznością za łaskę i strzegąc się troskliwie, by popadłszy w pychę nie naduży­ła tak wielkiego daru na własną zgubę, a na zniewagę dobrodzieja.

O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz.VI – Jak rozróżnić prawdziwie Bożą mowę od fałszy­wej.

Jakie znaki zwykły poprzedzać natchnienie Boże, jakie mu towarzyszą i jakie po nim
następują? Jak sobie tych natchnień życzyć i jak je przyjmować należy?

 

I. Jużeśmy dość obszernie mówili o zna­mionach, po których można poznać Ducha Bożego. Aby jednak ten przedmiot zupełnie wyczerpnąć, zbadajmy jeszcze za świętym
Bernardem to pytanie : jak troskliwem i jak czujnem okiem powinna dusza śledzić czas nawiedzenia swego (1), wyglądając każdej chwili odwiedzin Oblubieńca, aby gdy przyjdzie i zakołacze, natychmiast mu otworzyła (2).
Szczęśliwa ta dusza, którą przyszedłszy Pan znajdzie czuwającą (3). Bo i często będzie nawiedzana i usłyszy głos pokoju i zbawienia, głos miłości i wesela.

 

Znaki tych nawiedzin Oblubieńca, jakie miodopłynny Doktor [Św. Bernard z Clairvaux], już to z własnego, już też z cudzego zebrał doświadczenia, są następujące :

 

1.Pierwszym jest podsuwanie dobrych my­śli.

Tak bowiem wyraża się wspomniony święty Doktor (4): Jeżeli odbieram pobudkę czy to z zewnątrz od ludzi, czy też wewnątrz od ducha, abym zachował sprawiedliwość i przestrzegał prawdy; taka zachęta będzie dla mnie przesłanniczką nadchodzącego Oblubieńca i pewnym rodzajem przygotowania do godne­go przyjęcia niebieskiego gościa. Zapewnia mnie o tem prorok, mówiąc „Sprawiedliwość przed nim chodzić będzie (5)”, a na innem miejscu powiadając o Bogu: „Miłosierdzie i i prawda uprzedza oblicze Twoje” (6). Taka sama nadzieja uśmiechnie się do mnie, jeżeli zabrzmi mowa o pokorze, cierpliwości, lub o miłości bratniej, albo też i o spełnianiu posłu­szeństwa względem przełożonych; a szczególniej o postępie w świętości i pokoju, o szukaniu czy­stości serca, gdyż Pismo święte mówi: „Domo­wi twemu, o Panie, przystoi świątobliwość‚“ (7) i „stało się w pokoju miejsce jego (8)„, i „czy­stego serca… Boga oglądają„(9). Cokolwiek więc i do jakiejkolwiek cnoty otrzymam na­tchnienia, zawsze to będzie dla mnie znakiem, że się zbliża do duszy mojej nawiedzenie Pa­na zastępów.

 

2. Drugim znakiem jest nagana.

Bo, po­wiada dalej święty Bernard, chociażbymnie karał sprawiedliwy miłosiernie i chociażby mnie strofował“ (9) przecieżtoż będę rozumiał„(10), że gorliwość sprawiedliwego i życzli­wośćczynią drogę temu, który wstąpił na zachód (11)“. Prawdziwy to zachód, kiedy człowiek skarci bliźniego, zniszczy zarazem jego występek, a Pan Bóg wstępuje nań i depce go, aby się na nowo nie dźwignął. Nie można tedy gardzić naganą sprawiedliwego, gdyż ona niszczy grzechy; leczy serce, a Bogu to­ruje drogę do duszy.

 

3. Trzecim znakiem jest upomnienie.

Tak bowiem dalej mówi święty Bernard: Nie należy też gnuśnie słuchać słowa Bożego, wzy­wającego do pobożności, do cnót, do czystości obyczajów; gdyż i to jest próba, wskazująca nam zbawienie Boże. Jeżeli ta mowa wydaje się nam miłą i łagodną, gdyż rozprasza w nas wstręt, a nakłania nas do tego, że jej z upragnieniem słuchamy; bądźmy przekonani, że nie tylko zbliża się Oblubieniec, ale że z pośpiechem, to jest, z upragnieniem, przyby­wa. Jego bowiem zapał obudzą w tobie pra­gnienia, a to, że ty skwapliwie słuchasz jego mowy, jest skutkiem tego, że On spieszy się z odwiedzinami do ciebie. Nie my bowiem jego, lecz „on nas pierwszy umiłował”(12).

 

4. Czwartym znakiem jest skrucha.

Je­żeli odczuwasz w sobie, powiada dalej święty Bernard, „ogniste słowo (13), a pod jego żarem zapala się sumienie przypomnieniem grze­chu; wspomnij na słowa Pisma śwętego: „Ogień przed nim uprzedzi“ (14), i nie powąt­piewaj, że On nadchodzi. Zresztą wspomnij sobie także i te słowa Ducha świętego: ,,Bli­ski jest Pan tym, którzy są utrapionego serca” (15).

 

5. Piątym znakiem jest nawrócenie,

o którem tak mówi święty Bernard: Jeżeli zaś pod wpływem tej mowy nie tylko żału­jesz, lecz się całkowicie nawracasz do Pana, poprzysięgając jak najmocniej „strzedz sądów sprawiedliwości jego” (16) wiedz, że On (Oblu­bieniec) jest już w tobie, szczególniej kiedy się czujesz rozgrzanym jego miłością. Wszak i jedno i drugie o nim czytasz, to jest, że go ogień uprzedza, i że on sam jest ogniem. Mojżesz bowiem powiada, że on jest ogniem trawiącym(17). Ta tylko różnica zachodzi u  tych dwóch wypadkach, że ogień uprzedzający ma wprawdzie ciepło, lecz nie ma miłości. Bywa on poprzednio wysłany, aby pobudził, przygotował i wyniszczył w tobie to, czem jesteś sam ze siebie, aby ci lepiej potem sma­kowało to, czem masz być niebawem z łaski  Bożej. Ten zaś ogień, który jest Bogiem, ogrzewa przyjemnie, a niszczy zbawiennie. Tak więc po sile, która cię zmienia i po mi­łości, która cię zapala, poznawaj nawiedzimy Pańskie.

 

6. Szóstym znakiem jest rozszerzenie i oświecenie umysłu.

Kiedy ten ogień wytrawi wszelką skazę grzechu, mówi dalej święty Bernard, i rdzę występku; kiedy się już oczyści i wypogodzi sumienie, przychodzi na­głe i niezwykłe rozszerzenie duszy i bywa wlane światło, oświecające umysł ku zrozu­mieniu Pisma świętego, albo ku poznaniu tajemnic. Sądzę, że jeden z tych darów otrzy­mujemy dla własnej przyjemności, a drugi ku zbudowaniu bliźnich. Jest to bez wątpienia owo opatrzne oko Tego, który „wywodzi jako światłość sprawiedliwość twoją, a sąd twój jako południe”(18), według słów Izajasza: Wznijdzie w ciemności światłość twoja, a ciemności twoje będą jako południe”(19).

 

7. Siódmym znakiem jest zdanie się na wolę Bożą,

o czem tak mówi tenże sam święty Bernard: Po tym widocznym dowo­dzie dobroci i łaskawości Bożej, przychodzi głos, poddający słodko i łagodnie wolę Bożą. Nie jest on czem innem, jak samą miłością i nie może być bezczynnym, lecz pobudza i skłania do tego, co Boskie. Wreszcie słyszy dusza wezwanie, aby pozostała i spieszyła ku ratowaniu dusz ludzkich. Albowiem praw­dziwa i czysta bogomyślność ma ten przymiot, że zapala tak wielką gorliwość i pra­gnienie pozyskania uczestników miłości Bożej, że człowiek chętnie przemywa spokój ży­cia bogomyślnego, aby spełnić obowiązek nauczania bliźnich. Dokonawszy zaś takowego, znowu tern ochotniej wraca do zacisza wewnętrznego, mi więcej owoców odniosła posługa około bliźnich; a zasię zakosztowawszy smaku bogomyślności, znowu tem ochotniej oddaje się zbieraniu owoców z pracy nad innymi.

 

Takie znaki podaje święty Bernard a następnie opisuje uciski duchowe wśród zapasów życia czynnego, przeplatanego chwi­lami bogomyślności.

 

 

II. Pierwsze cztery znamiona poprzedzają natchnienie Boże, a trzy dalsze towarzyszą mu. Są jednakże jeszcze inne, a mianowicie przychodzące po natchnieniu.

Oblubieniec bowiem, nawiedzając duszę jakoby swój ogród, zasiewa w niej mirę i inne wonne zioła, po­zostawiając w niej gorący zapał do bohaterskiego umartwienia i do innych cnót, które z niej jako woń miła wypływają. Te zaś mirę, powiada Ryszard od świętego Wikto­ra, zbiera Chrystus, kiedy powyższych dzieł dokonuje w duszy, prowadząc ją do cnoty i do doskonałości; kiedy ją mile wzmacnia, aby z przyjemnością wykonała to, do czego pierwej wstręt czuła. Podaje jej plastr miodu swego, wlewając w nią światło prawd wiary wraz z dokładnem poznaniem ich tajemnic i napawając ją przedziwną słodyczą tak, że rozum pożywa takowe ze smakiem, a wola się orzeźwia. Podaje jej kielich napełniony winem, lecz zmieszanem z mlekiem; gdyż upają ją niewypowiedzianym zapałem, który następnie łagodzi mlekiem łaski rozpozna­wania duchów, aby czyny nie przewyższały sił, a gorliwość wiedzy.

Miodopłynny świę­ty Bernard podaje na innem miejscu jeszcze inne znaki tymi słowy: Kiedy odczuwam, że mi bywa odkrywaną, myśl, iżbym rozumiał Pismo święte; albo że mowa mądrości wytryska niejako we wnętrznościach moich; albo, ze przy świetle wianem we mnie rozpoznaję tajemnice; lub, że niebo niejako rozpościera nade mną swe niezmierne łono i zlewa na mnie obfite zdroje bogomyślności; nie wątpię, że Oblubieniec jest we mnie. Jeżeli się zara­zem obudzi pewne, nieznaczne, lecz rozkoszne uczucie wewnętrzego namaszczenia pobożnego tak, iż miłość ku uznanej prawdzie rodzi we mnie konieczną nienawiść i wzgardę ku mar­nościom, aby mnie przypadkiem albo nauka nie wzbiła w pychę, albo też często powtarza­jące się odwiedziny nie uczyniły mnie zaro­zumiałym; natenczas uznaję prawdziwie oj­cowski wpływ w sobie i nie wątpię, że jest we mnie Ojciec. Jeżeli nadto, o ile mi sił starczy, odpowiadam wytrwale przez dobre zamiary i czyny, tej dobroci tak, iż łaska nie będzie we mnie próżną-, natenczas nawet mieszkanie sobie uczyni we mnie i Ojciec ożywiający i Słowo nauczające.

 

 

III. Takich to spraw dokonuje w duszy natchnienie Boskie różnymi i skrytymi sposobami tak, że ich nawet nie poznaje odbierający. Bo wyznaję, mówi święty Bernard (20) ze nie wiem, skąd przychodzi do duszy, we­dług tych słów: „I nie wiesz skąd przycho­dzi, albo dokąd idzie”(21). i nic w tem dziwne­go, wszak o nim powiedziano „a śladów two­ich znać nie będzie „(22)

Obecność jego pozna­je się ze skutków.

Napełnia bowiem duszę pro­mieniami swego światła, podnosi ją nad sie­bie samą, przejmuje ją wstrętem do rzeczy ziemskich, rozpala ją miłością ku niebieskim, rozpogadza ją pokojem i ciszą wewnętrzną, zrasza zdrojami łaski, aby mogła więcej przynieść owocu i wzrastać i wy tryskać ku żywotowi wiecznemu.

A lubo ten duch tchnie, kędy chce, uprzedzając nas błogosławieństwy swymi, jednakże trzeba go całym żarem uczucia i usilnymi prośbami wzywać, aby zstąpił do swego ogrodu i uśmierzył mroźny wiatr północny, a wzniecił łagodny powiew południowy. Wstań wietrze północny a przyjdź wietrze z południa, mówi oblu­bienica, przewiej ogród mój a mech płyną wonności jego (23), to jest: uciekaj i ustąp wie­trze północny, duchu smutny i nieczysty, pozbawiony jasności i ciepła; a niechaj przyjdzie wiatr południowy od strony gorącej i świetlnej : niechaj przyjdzie duch Boży, jasny i ciepły, niechaj przewieje ogród du­szy sobie poświęconej i niechaj jako stru­mienie popłyną rozkoszne wonności cnót i niechaj obejmą wszystkich swym zapachem.
Nadto potrzeba przygotować duszę na przy­jęcie Boskiego natchnienia przez umartwienie pożądliwości i zmysłów, aby przy na­dejściu nie zastał jej Oblubieniec rozproszoną i wylaną na zewnątrz.

Słusznie bowiem mówi święty Bernard (24): Nie może cię napełnić odwie­dzinami Boskimi ta dusza, która podlega roztargnieniom, a o ile więcej pozbędzie się tych ostatnich, tem więcej napełni się pierwszy­mi; jeżeli wiele, wiele; jeżeli mało, mało.

Kiedy zaś dusza, oświecona światłem łaski, pozna nawiedziny Pańskie i jego przybycie,powinna go równie usilnymi prośbami po­dejmować i zatrzymywać, odpłacając się mu wdzięcznością za łaskę i strzegąc się troskliwie, by popadłszy w pychę nie naduży­ła tak wielkiego daru na własną zgubę, a na zniewagę dobrodzieja.

Stąd też, jak uczy święty Bernard, wielu dlatego nie odniosło pożytku z tej łaski, iż nie otrzymali zarazem hamulca szczerości i stąd też poszło, że się pozbawili tej łaski, jaką się sami w sobie chcieli rozkoszować. Można by do nich luba po niewczasie, powiedzieć: „Służcie Panu w bojażni, a radujcie się mu ze drżeniem (25). Wszakże powiedziała niegdyś jedna święta dusza o sobie: „Nie będę poruszoną na wie­ki (26) a skoro nagle poznała, że się od niej odwróciło oblicze Słowa, a sama popadła nie tylko w poruszenie, ale i w trwogę; przeko­nała się z bólem serca, że jej potrzeba była przy łasce pobożności odpowiedniej miary szczerości.

Tak więc po nawiedzeniach Boskich, koniecznie potrzeba zachować pokorę i naśladować tego, co mówił: Wynijdź odemnie, Panie, bowiem jest człowiek grzeszny (27). Ró­wnież potrzebna jest wdzięczność, a w uzna­niu własnej niegodności, należy przyznać, dar temu, od którego wszelki datek (28) pochodzi. Nareszcie potrzeba zachować roztropność i ostrożność, aby wiernie tego dopełnić, do czego natchnienia Boskie duszę pobudza.

 


Kard. Jan Bona – O rozpoznawaniu duchów.  Przełożył Ks. Dr. Jan BernackiTARNÓW.  Nakładem tłumacza. Drukiem Józefa Pisza 1891. str. 158 – 168.

 

Przypisy:

1) I. Piotr. V, 6.
2) Łuk., XII, 36.
3) Tamże, XII
4) Serm. 57. in Cant.
5) Ps., LXXX1V, 14.
6) Ps., LXXXVIII, 15.
7) Ps., XC11, 5.
8) Ps., LXXV, 3.
9) J Mat., V, 8.
10) Ps., CXL, 5. 7) Filip., II. 2.
11) Ps., LXVII, 7.
12) 1. Jan, IV, 10.
13)  Ps.,CXVlll. 140.
14) Ps. XCVI, 8.
15) Ps.,XXXIII 19.
16) Ps., CXVIII, 106.
17) Deut., IV, 24.
18) Ps., XXXVI, 6.
19) Izaj., LVIIL 10.
20) Serm. 74. in Cant.
21) Jan, III, 8.
22) Ps., LXXVI, 20.
23) Pieśń Sal., IV, 16.
24) Serm. 8. de Asc.
25) Ps.. II, 11.
26) Ps., XXIX, 7.
27) Łuk., V, 8.
28) Jak., I, 17.

O autorze A. Szaroleta

Zdrowa nauka Kościoła przeciw baśniom modernistów: „Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.” (2 Tym. 4:3-4)

1 komentarz dotyczący “O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz.VII – Znaki poprzedzające nawiedzenie Boże

  1. Pingback: O rozpoznawaniu duchów – Kard. J.Bona cz.VIII – Działanie aniołów – Niewolnik Maryi – Tak Tak Nie Nie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: