Nauka Katolicka

O sposobach szatana dla zamieszania spokoju duszy

Dusza pokorna i spokojna, wszystko wykonywa z łatwością: przeszkody przed nią ostać się nie mogą, czyni dobro i trwa w nim; lecz dusza pomieszana i niespokojna mało wykonywa dobrego, spełnia je niedoskonale, prędko się utrudza, cierpi ustawicznie, a cierpienia te żadnej nie przynoszą jej korzyści.

Ten nieprzyjaciel zbawienia ludzkiego, usiłuje głównie przywieść nas do utraty pokory i prostoty chrześcijańskiej.

Dla dopięcia swego zadania, pobudza nas do zaufania samym sobie, naszej pilności i przemysłowi, i stara się wzbudzić w nas uczucie wyższości nad bliźnim, porównywając go z sobą; wyższości po której z bliska nastąpi pogarda, pod pozorem pewnej jego niedoskonałości.

Wślizga się też w dusze nasze, przez któren z tych środków; lecz drzwi przez które najbardziej wnijść pragnie, to podwoje próżności i poważania samych siebie.

Tajemnica ustrzeżenia się go, polega na odwoływaniu się zawsze do cnoty pokory, nigdy się od niej nie oddalając; na zawstydzaniu i wyniszczaniu samych siebie. Jeśli wyjdziemy z tego stanu, nie zdołamy już opędzić się temu duchowi pychy, a gdy on raz opanuje naszą wolę tą drogą, rządzić nią będzie jako tyran, a z sobą wszystkich występków zaprowadzi rządy.

Samo zaś czuwanie nie wystarczy, potrzeba nadto modlitwy, bowiem powiedziano jest: Czuwajcie i módlcie się. Spokój duszy jest skarbem, który ci tylko dwaj strażnicy zachować umieją.

Nie dopuszczajmy, aby duch nasz miał się poruszać, lub niepokoić jakąkolwiek rzeczą. Dusza pokorna i spokojna, wszystko wykonywa z łatwością: przeszkody przed nią ostać się nie mogą, czyni dobro i trwa w nim; lecz dusza pomieszana i niespokojna mało wykonywa dobrego, spełnia je niedoskonale, prędko się utrudza, cierpi ustawicznie, a cierpienia te żadnej nie przynoszą jej korzyści.

Rozróżnić możesz myśli, jakimi zabawiać się, a jakie odrzucać powinieneś, stosownie do ufności albo nieufności, jaką budzą w tobie względem miłosierdzia Bożego. Jeśli coraz to bardziej rozniecają w tobie miłosną ufność, przyjmować je masz jako wysłanki z nieba, zakładać na nich rozkosze swoje, brać je za przedmiot rozmów swoich; lecz oddalać i odrzucać powinieneś, jako natchnienia szatana te, które zmierzają do wzniecenia w tobie nieufności względem nieskończonego miłosierdzia Boga.

Kusiciel, przyczepiwszy się do dusz pobożnych, pokazuje im zwyczajne ich błędy daleko większymi, aniżeli są w rzeczywistości; wmawia w nie, że nigdy należycie nie spełniają powinności swoich, że się niedobrze spowiadają, że ze zbyteczną komunikują obojętnością, że modlitwy pełne są wielkich uchybień, i za pośrednictwem wszystkich tych skrupułów, usiłuje utrzymywać je w ciągłym zatrwożeniu, niespokojności i zniecierpliwieniu, i przywodzi je do opuszczania pobożnych ćwiczeń, tak jakoby wszystko cokolwiek wykonywają, żadnego nie wydawało owocu, jakoby Bóg wcale nie spoglądał na nie, jakoby zapomniał o nich zupełnie.

A jednakże nic nie ma bardziej fałszywego nad takie przeświadczenie.

Można bowiem odnieść wielkie pożytki z roztargnień, oschłości wnętrznych i z uchybień popełnionych w pobożnych ćwiczeniach, byleby dusza tylko pojęła i zrozumiała czego Bóg po niej wymaga w tym stanie, aby tylko cierpliwą była, i wytrwała w tym co rozpoczęła.

Modlitwa i sprawy duszy pozbawionej duchowych pociech, stanowią jedną z rozkoszy, jakie Bóg znajduje w stworzeniach swoich, mawiał Wielki Grzegorz św.; a nade wszystko jeszcze, gdy pomimo całej oziębłości, nieczułości i niesmaku jakich doświadcza, trwa mężnie w pobożnych ćwiczeniach swoich. Cierpliwość jej dostatecznie za nią się modli, i przyjemniejszą czyni ją Bogu, aniżeli modlitwy, które by do jej przypadały smaku.

Tenże święty powiada, że owa noc wnętrzna w której się znajduje w czasie modlitwy swojej, jest światłością jaśniejącą w obliczu Boga, że nic w nas nie ma, co by podobnie sprowadzić Go w nas mogło, co by nawet zniewoliło Go w pewnym rodzaju, do użyczenia nam łask nowych.

Nie opuszczaj więc nigdy dobrej sprawy, pomimo całego niesmaku i zniechęcenia, jeśli nie chcesz być posłusznym czartowi; i naucz się w rozdziale następującym, jak wielkie są korzyści przywiązane do pokornego wytrwania w ćwiczeniach pobożnych, wpośród największych oschłości.

 


 

Korzyści wynikające z naszych oschłości duchowych, a nawet i z naszych uchybień, są bezwątpienia nieskończone; lecz tylko przez pokorę i cierpliwość pożytkować z nich możemy. Gdybyśmy zdołali dobrze zrozumieć tę tajemnicę, zaoszczędzilibyśmy sobie wiele ciężkości, wiele chwil przykrych.

Niestety! jak się mylimy, biorąc te doświadczenia za dowody wstrętu i obrzydzenia ze strony Boskiej Jego miłości! sądząc, że gniew Jego nas karze, gdy nas dobroć Jego udarowywa!

Nie widzimy, że uczucie przykrości, jakie nam sprawiają te oschłości wewnętrzne, pochodzi jedynie z pragnienia, jakie mamy być przyjemnymi Bogu; żarliwymi i gorącymi w tym wszystkim, co Jego dotyczy służby; bowiem przyczyna smutku naszego, to właśnie brak tych uczuć, zmartwienia zaś i niesmak przyciskające nas, wmawiają w nas, że się nie podobamy Jemu, podobnie jak nie podobamy się samym sobie. Uspokójmy się więc; bądźmy przekonani, że to właśnie pomyślny jest skutek dobrego dzieła. Podobne rzeczy tym się tylko przytrafiają, którzy żyć pragną jak przystało prawdziwym sługom Boga i oddalać się od wszystkiego co by nie tylko obrażać Go, ale nawet nie podobać się Jemu miało.

Przeciwnie, nie widzimy, aby wielcy grzesznicy, lub światem zajęci ludzie, bardzo się na podobne użalali pokusy.

Jest to lekarstwo nie do naszego zastosowane smaku, przeciw któremu oburza się natura nasza; lecz z tym wszystkim sprawia w nas cudowne skutki, prawie bez naszej wiedzy. Dajmy na to, że pokusa będzie najohydniejsza, o której sama myśl przeraża nas i gorszy, jednakże im więcej ona nas zasmuci, im bardziej nas upokorzy, tym więcej odniesiemy pożytku. Tego to właśnie dusza nie pojmuje, ani rozumie; dlatego też nie chce puścić się drogą, na której nic nie spostrzega, niczego nie doznaje innego, prócz smutku i utrapienia.

To wszystko jednym słowem znaczy, że ona nigdy by nie chciała zostawać bez słodyczy i pociech, a wszystko cokolwiek pozbawione takowych, wydaje jej się całkowicie bezkorzystną pracą.


Utarczka duchowa czyli nauka poznania, pokonania samego siebie, i dojścia do prawdziwej doskonałości chrześcijańskiej. Przez Księdza Scupoli, Teatyna. Warszawa 1858, str 219-224.

0 komentarzy dotyczących “O sposobach szatana dla zamieszania spokoju duszy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: