Nauka Katolicka

Niegodni jesteśmy cierpienia Cz.II – O bólu duszy

Niegodni jesteśmy cierpienia Cz.I – O łasce niesienia krzyża

V.

Zbawiciel Pan chciał poświęcić cierpieniem swojem każdy rodzaj boleści, i dlatego cierpiał na duszy i na ciele — bo i biedny człowiek przez te dwojakie cierpienia w czasie pielgrzymki swojej przechodzić musi! Jako życie człowieka dwojakie, zewnętrze i wewnętrzne, jawne, ukryte, tak też i cierpienie, które z życia się rozwija i w życie wpływa. Pierwszego życia i cierpienia świadkami, pocieszycielami są ludzie,

życie i boleść duszy ma tylko jednego świadka, Boga, i dla tego tylko tego jednego pocieszyciela !

Takiem cierpieniem wewnętrznem, jest między wielu innemi pokusa naprzeciw wierze. Dla duszy wierzącej i miłującej Boga, zaiste jedna z najdotkliwszych boleści!

Zwątpienie o wierze odbiera nam wszelką pociechę bo my innej nie mamy pociechy nad tę, którą nam wiara daje!

Jeśli Bóg dozwoli, aby tego rodzaju pokusa doświadczyła wierność twoję , nie trać odwagi i ufności, upadając na umyśle i poddając się niezbawiennemu smutkowi! Wielu Świętych Bóg tymże sposobem doświadczał!
Święty Franciszek Saleziusz zalewał się łzami, mówiąc: „że się czuje bez wiary, bez
nadziei, bez miłości!“

Cóż mamy czynić, w takiem widząc się duszy usposobieniu?

Ufać, kochać i upokorzyć się! Powtarzajmy w głębi i z głębi duszy u stóp ołtarza: „Boże!
kocham Cię, całem sercem kocham Cię — wierzę, ufam, w Tobie całą pokładam nadzieję!“

Takie pokusy mimowolne, wiary nam nie odbierają; żyje ona jako ta iskra w popiele tlejąca , łaska Boska w płomień ją rozdmucha!

Jeśli się lękasz, trwożysz, żalisz, że nie masz wiary, to znak, żeś ją jeszcze nie utracił, bo żebyś ją utracił, tobyś nie dbał już o nię — nie widziano by cię ani w kościele, ani u spowiedzi.

Pokusa nie jest grzechem, przez zezwolenie tylko rozmyślne, dobrowolne; pokusa w grzech przechodzi; a tam nie masz zezwolenia, gdzie jest odwrócenie, wstręt i przeciwdążne usiłowanie! Wszystkie pokusy są, to rwące potoki, lecz w miarę, jak się im opierasz, zamieniają się w cicho wody zasług wierności twojej!— „Im więcej widzę trudności mówi Święta Teresa, „w pojęciu jakiej tajemnicy wiary, tem większy czuję do wierzenia pociąg!“

 

VI.

Bóg pragnie naszego zbawienia, bo nas kocha miłością nieskończoną, niepojętą; chciał w nas wlać to zaufanie, powtarzając tyle razy, tak czułemi wyrazami, ile nas kocha, stwierdzając męką swoją te słowa , tak pełne słodyczy i pociechy!

O my to dobrze wiemy i pojmujemy; bo któżby tak słodkiej, pełnej pociechy nie pojmował prawdy; a jednak są niektórzy , co miłując Boga nade wszystko, strzegąc się najmniejszego grzechu bardziej jak śmierci, wypełniając wszystkie obowiązki stanu i powołania swego —-jednem słowem, żyjąc tak jak Bóg żyć przykazał, rozpaczają o zbawieniu, o którem największy grzesznik chcący się do Boga nawrócić, rozpaczać nie powinien!

Jeśli Bóg dozwoli, aby taka pokusa powstała na ciebie, wzgardź, nią, nie daj się w duszy uwikłać rozbieraniem tajemnic przeznaczenia. —

Módl się i kochaj — a zresztą spuść się na Boga, a pewne odniesiesz zwycięztwo!

Jedna święta osoba, będąc w takim rozpaczliwym stanie, upadłszy do stóp Krucyfiksu,
zawołała do Boga: „Panie, jeśli potępiona dla grzechów moich, nie będę mogła kochać Cię przez całą wieczność, dozwól, abym przynajmniej mogła Cię kochać w czasie pielgrzymstwa mego na ziemi.“ — Zaledwie to wyrzekła, a w tejże samej chwili od wszelkich tego rodzaju pokus uwolnioną została!
Nigdy się nam nie godzi powątpiewać o miłosierdziu Boskiem. — Nie mów: ja największy grzesznik na świecie, w zbrodniach posiwiały, przez całe życie piłem nieprawość jako wodę, grzechy moje większe jak miłosierdzie Boga. O nie mów tego — pamiętaj, że nie z ludźmi, ale z Bogiem masz do czynienia, który wyrzekł: „Choćby były grzechy wasze jako szkarłat, jako śnieg wybieleją 4 Izai. roz. 1. w. 18. Pamiętaj na te słowa Zbawiciela Pana: „że większa radość w niebie z jednego nawróconego grzesznika, jak z 99, którzy nie zbłądzili!“

Pamięć grzechów naszych powinna obudzić w duszy żal, ale nie trwogę; do ufności,
ale nie do rozpaczy nas prowadzić, — Strzeżmy się grzechu; lecz jeśli niestety upadniemy, nie traćmy czasu, lecz jak najspieszniej starajmy się przez świętą spowiedź pojednać z Bogiem; duszę naszę oczyścić, obmyć ją we krwi Jego najświętszej!

— Myślmy zawsze o sprawiedliwości Boskiej , abyśmy nie zgrzeszyli; myślmy zawsze o miłosierdziu Boskiem, abyśmy nie zwątpili.

— Biada temu! kto grzeszy, spuszczając się na miłosierdzie Boga biada temu! kto zwątpiwszy o miłosierdziu Boskiem, z grzechów nie powstaje.

VII.

Prowadził Bóg lud izraelski przez puszczę do obiecanej ziemi — prowadzi Bóg 
czasami dusze wybraną przez puszczę wewnętrznych oschłości, do nieba — otacza ją nieraz ciemnością, goryczą i tęsknotą ją napełnia, zostawia bez pomocy i pociechy! Wtenczas ta dusza przez morze męczeństwa przechodzi, upada na siłach, wątpi o sobie, usycha, więdnieje, ni jedna kropelka duchowej pociechy ją nie pokrzepi, ani jedno światełko niebieskie nie rozjaśni nocy jej. 

— I taki stan jest dla duszy Krzyżem, i Krzyżem ciężkim, bolesnym, — ale umiejmy tylko ten Krzyż dźwigać, a stanie się dla nas Krzyżem zbawienia.

W takiem duszy usposobieniu przeżyła Święta Teresa lat osiemnaście — tą drogą prowadził Bóg Hieronimów, Bernardów, Grzegorzów i tylu innych wielkich Świętych ! Prowadzi i dziś Bóg niejednego z nas tąż samą drogą, abyśmy jasno pojęli — że pociecha lub oschłość nie jest ani zasługą, ani winą — że Bóg nie żąda od nas jak tylko zaprzenia się woli naszej zawsze i wszędzie, i połączenia woli naszej z wolą Boską!

— Sądzimy, iż my Boga, a Bóg nas więcej kocha wtedy, gdy nam pociechy daje. — Sądzimy się nabożnymi wtedy, gdy wielkiej słodyczy na modlitwie doznajemy, ale nabożeństwa nasze zasadza się na wierności naszej względem Boga, ale ta wierność zarówno Bogu jest miłą, o nierównie więcej milszą jest w czasie opuszczenia i oschłości, jak w czasie pociechy i jasności wewnętrznej!

— Częstokroć w początkach nawrócenia naszego doznajemy wielką słodycz i pociechę w modlitwie i nabożeństwie; Bóg tym sposobem wspiera słabe siły nasze, abyśmy z Krzyżowej drogi doskonałości nie schodzili — ale gdy miłość Boga mocniej się zakorzeni
w sercu naszem, częstokroć Bóg podówczas odbiera nam te wewnętrzne pociechy, abyśmy własnych spróbowali sił, i w oschłościach umocniła się wierność nasza! Trwajmy tylko wiernie na tym bolesnym oschłości Krzyżu, pokąd się Bogu podoba na nim nas zostawić.

— Dziękujmy Mu zarówno za pociechy, jak i za brak wszelkiej pociechy. — Kochajmy Boga w opuszczeniu, tęsknocie i oschłości, a Bóg wierność i wytrwałość nasze nagrodzi błogosławieństwem swojem w czasie i w wieczności!

 

VIII.

Myśli nasze są często Krzyżem naszym:
jak rój brudnych owadów, brzęczą około nas , szukając przystępu do serca; wdzierają się przez oczy i uszy, chcąc splamić piękność, jasność i czystość niewinnej duszy — a taki Krzyż dla pięknej, jasnej i czystej duszy, jest ciężkim, bardzo ciężkim, a nieraz dotkliwszym go czynimy, nieumiejąc go nosić dobrze i zbawiennie.

Jeden jest sposób najłatwiejszy pozbyć się takich natarczywych myśli, to jest,wzgarda. Im więcej będziem się niepokoić, trwożyć, lękać, silić, tem gwałtowniej taki rodzaj myśli będzie na nas powstawał.

— Pamiętajmy, że jeśli Bóg pozwala, aby taki rodzaj pokusy wypróbował serce nasze  to nie na to  aby nas straszyć, ale aby nam dać sposobność do okazania wierności naszej: bez zezwolenia nie ma grzechu.

— Nie w naszej mocy niemieć pokusy , ale w naszej mocy oprzeć się jej i walczyć z nią. Dostateczną siłę przy łasce Boskiej zawsze mamy do zwalczenia grzechu!

— Lecz powiesz: „Ja się właśnie lękam, czym nie zezwolił. 

Jeśli się lękasz i boisz i wątpisz, dobra nadzieja, że i zezwolenia nie było!
Powiesz: ach raczej wolałbym wszystkie innego rodzaju Krzyże ponosić, jak ten.

Dlaczego?

Wszakże Bóg najlepiej wie, ja ­ kiego nam Krzyża potrzeba — bo Krzyż jest oraz lekarstwem na uzdrowienie chorób duszy naszej -— a choroby duszy komuż lepiej są wiadome jak Bogu?

W takich pokusach niedowierzasz sobie? to dobrze, bardzo dobrze — ale nie dowierzasz Bogu? źle, bardzo źle !

Nie walczysz sam, ale Bóg z tobą walczy — nie rachuj na twoje siły , ale na siłę Boga w sobie! Ciężko ci rozróżnić myśl od zezwolenia — wyznaj przed tym, który rządzi sumieniem twojem, stan wewnętrzny duszy twojej jasno i dokładnie — i spuść się na wyrok i sąd Jego !

Nie mów: on mnie może nie zrozumiał, on mi może źle doradził! — Bóg za niego od ciebie rachunku wymagać nie będzie — on za siebie, ty za siebie odpowiesz Bogu —
on za wyrok swój, ty za posłuszeństwo twoje!
Jeśli cię Bóg prowadzi tą drogą , upokorz się, kochaj i bądź cierpliwy — im zaciętsza
walka, tem świetniejsze zwycięztwo — w miarę wderności będzie i nagroda.

— Krzyż, który najbardziej od świata cię odrywa, najściślej z Bogiem cię łączy.

— Każde cierpienie , które nas lepszymi czyni, od Boga jest, — każde, które gorszymi nas czyni, od świata jest

— musi Bóg pierwej oczyścić serce nasze ze wszystkich brudów, aby je poświęcić na raiły dla siebie przybytek. W jaki sposób to czyni, do nas nie należy, — dajmy Mu tylko działać, nie wyrywając się z rąk Jego, — On nam krzywdy nie uczyni, bo
On jest Ojcem naszym!

 

IX.

Dobrym uczniem jest ten, który mistrza swego naśladuje, — dobre dziecko nie odstąpi w bolesnej chwili ojca swego! Uczniowie Mistrza ukrzyżowanego, dzieci boleści Jego, czyż chcemy się wyrzec godności i powołania naszego? Czyż chcemy żyć sami z sobą w sprzeczności ?

Chcemy kochać Zbawcę naszego, a nie chcemy Go kochać na Krzyżu; chcemy go kochać na górze Tabor, w jasności i chwale, a nie chcemy Go kochać w poniżeniu i opuszczeniu na górze Kalwaryjskiej ?

— O nie, tak być nie może! On przez Krzyż wszedł do chwały swojej, a więc i my chcąc
się stać uczestnikami chwały Jego i Krzyż Jego podzielać musimy,

Zbawiciel idzie przed nami — pewny i bezpieczny przewodnik do nieba — i dał nam na drogę każdemu Krzyż, który uznał dla nas potrzebnym, wedle mądrości i miłości swojej!

Temu dał Krzyż choroby, tamtemu ubóstwa; jednych krzyżuje prześladowaniem, wzgardą u ludzi drugich, tęsknotą smutkiem wewnętrznym.— Weźmie matce dziecko, dzieciom matkę; rozłączy męża z żoną, żonę z mężem.
Są tacy, którzy nie jeden, ale kilka Krzyżów razem dźwigać muszą. — Są ludzie tak usposobieni, że najmniejszy Krzyż, na pozór tak lekki, ich obala i niweczy! — Bądź jak bądź, my drogi Opatrzności boskiej czcić, wielbić , błogosławić powinniśmy, chociaż częstokroć tak ciemne i niepojęte nam się być wydają!

Nie pytajmy się nigdy, dla czego Bóg nami tak rządzi, ale dajmy się mu rządzić spokojnie i pokornie!

Nie prośmy o nic, coby było przeciw woli Jego, ale dziękujmy za wszystko, chociaż przeciw woli naszej! —
Wola Boska nas zbawi, wola nasza, jeśli nie czyni jedno z wolą Boską, zgubi nas! My tylko przeszłość i to ciemno widzimy

— Bóg widzi przyszłość! My widzimy Krzyż, ale nie widzimy błogosławieństw do Krzyża przywiązanych! — O poznajmy , kochajmy tego, który nas tak niepojętą ukochał miłością. — A jeśli nauczymy się kochać Jezusa, będziem Go kochać we wszystkiem. Jeśli się nauczymy kochać Krzyż Jego, będziem kochać Krzyż nasz!

 

X .

Chcąc nosić zbawiennie Krzyż za Jezusem, na cztery warunki uważać powinniśmy:

— Abyśmy z własnej winy tego Krzyża na siebie nie ściągali —- bo jeśli Krzyż nasz z grzechu się wywinął — i owoce jego będą owocem grzechu.

Żebyśmy w wyobraźni naszej nie wyroili sobie fantastycznego Krzyża — taki Krzyż będzie trwożył, ranił, ściskał serce nasze, jako widmo nocne — ale serca nigdy nie poświęci.

Lecz jeśli Krzyże nasze są skutkiem grzechów, Bóg, który nie chciał przyczyny, może chcieć skutku, i od nas zależy, abyśmy ten Krzyż kary, nosząc go wedle Boga, w żalu i pokucie uczynili Krzyżem zbawienia naszego!

Nie powinniśmy także bawić się i przebierać w Krzyżach, bo nie wiemy, jakie są dla nas najprzydatniejsze.
Gdybyśmy sami dla siebie Krzyż wybierali, byłby pewnie albo za długi, albo za krótki, albo za lekki, albo za ciężki!

Nie patrzmy nigdy na Krzyż, ale na tego, który go nam daje !

Jedna z największych tajemnic do dobrego noszenia Krzyża, jest ta, żebyśmy go w pokoju i pokorze nosili, oddalając wszystko, co niepokój i trwogę w sercu obudzić może!

Bo Bóg jest Bogiem pokoju, a jakikolwiek niepokój nie od Niego jest!

Nie na tem zawisł pokój duszy, abyśmy nie czuli cierpienia, ale byśmy w cierpieniu cierpliwymi byli; — nie na tem, abyśmy nie doznawali chwilowej tęsknoty, smutku, zatrwożenia, ale na tem, abyśmy się podobnym opierali wzruszeniom.

Często powtarzajmy te słowa w głębi duszy naszej:

Bóg tak chce — niech się dzieje wola Jego!

Dlatego niejedna ukrzyżowana dusza, przechodząc przez takie chwile opuszczenia i słabości ludzkiej, sądzi, iż nie chce cierpieć, iż nie umie kochać, iż się opiera woli Boskiej! O nie!

— Wstąp tylko w głąb twej duszy i zapytaj: czego ona żąda, a odpowie ci, że tego, czego Bóg chce! — Czybyś chciał, aby wola Boska ustąpiła woli twojej; czybyś chciał grzechem wykupić szczęście twoje? Nie, — a więc i ten niesmak chwilowy nie jest skutkiem złości, ale słabości twojej, a za łaską Boga i to przezwyciężysz.

Na pociechę i wzmocnienie twoje masz przykład w Zbawicielu; okazuje bojaźń, smutek i tęsknotę — cóż dziwnego; że i ty tego doznajesz ! Prosi o oddalenie Krzyża, więc i tobie o to prosić się godzi, ale w duszy twojej niechaj takie będzie poddanię się pod wolę Boską, jakie było w duszy Zbawiciela twego!

XI.

Do zbawiennego i godnego noszenia Krzyża należy rozpogodzone serce i spokojna dusza. Czuwajmy nad sobą, aby cierpienie jakiegokolwiek rodzaju przeciwnych na nas nie wywarło skutków.

Dźwigajmy nasz Krzyż, ale nie czyńmy nasz Krzyż Krzyżem dla innych

Często się zdarza, że szukamy pociechy i ulgi w cierpieniu naszem, innym cierpienia zadając. — Krzyż czyni nas cierpkimi, złośliwymi, twardymi dla wszystkich, co nas otaczają — i nosimy Krzyż z pożytkiem może dla innych, dając im sposobność w znoszeniu dziwactw naszych, do zasługi — ale bez żadnego pożytku, a może ze szkodą naszą!

— Inni, ugięci pod Krzyża ciężarem, poddają się jakiejś nieczynności najzgubniejszej, smutkom, marzeniom; zaniedbują wypełnienie obowiązków swoich, paraliżują dobre chęci innych i niweczą wszystkie zamysły Boga, który zsyłając na nas Krzyż, chce, abyśmy ten Krzyż uczynili zasługą naszą!

—Smutek może być lekarstwem , ale może być i trucizną dla duszy naszej ; smutek, który działa i kocha, jest od Boga;

smutek, który próżnuje i na wszystko nas obojętnym czyni, nie jest od Boga!

Zbawiciel nasz, idąc drogą, krzyżową, w tem morzu boleści krwawych pogrążony, znalazł jeszcze słowa pociechy dla niewiast jerozolimskich, — przybity do Krzyża zbawia dobrego łotra, — daje nam Matkę w Matce swojej — modli się za tych, którzy Go krzyżują; — i może nigdy tyle miłości nie okazał, jak od tej chwili, gdy najboleśniej cierpieć począł. Od ostatniej wieczerzy aż do skonania na Krzyżu!

Oto jest przykład, który naśladować mamy, w czasie utrapienia i smutku! Walczmy mężnie przeciw miłości własnej, która częstokroć jest przyczyną tego usposobienia duszy naszej.

Nie ten dobrze cierpi, który na Krzyżu się śmieje; nie ten, który na Krzyżu łzami otrętwienia duszy płacze, — ale ten, który na Krzyżu kocha, działa i wśród łez słodkim duszy uśmiecha się spokojem.

Kto tak da się cierpieniom przezwyciężyć, że życie na Krzyżu prowadzi zimne, nieczynne, obojętne na wszystko, ten wprawdzie Krzyża z siebie nie zrzuca, ale też z nim nie idzie naprzód i próżno czas swój marnuje.

—- O nie czyńmy tego! pamiętajmy, że Zbawiciel Pan rzekł i rozkazał, abyśmy z Krzyżem szli za nim, a nie abyśmy z Krzyżem stali na miejscu bo inaczej, my stojąc, a on idąc naprzód, prędko zniknie z ócz naszych; a nie widząc Go przed sobą, nie wytrwamy w boleściach naszych!

 


Westchnienie Świętej Teresy!

O Panie Jezu Chryste! jakże ten czas wygnania mego długi jest; ileż boleści ponoszę, czując w duszy tęsknotę widzenia i połączenia się z Tobą!

Mów Panie, co ma czynić ta biedna dusza moja, pokąd w tej ciała niewoli pozostaje? O Jezu Zbawicielu mój ! to tak krótkie życie nasze, o jakże długie jest! Krótkie, bo przez nie całą wieczność pozyskać możemy — długie, bo dusza tęskni do Ciebie. Jakiż podasz mi
środek do ulżenia tej bolesnej tęsknoty?
Ach jedyny . środek jest, abym cierpiała dla Ciebie. — O błogosławiony Krzyżu! ty jesteś jedyną pociechą dla tych, którzy Boga kochają — nie ustępuj z duszy, która Cię szuka, i całą nadzieję w Tobie pokłada, że osłodzisz i pomnożysz tę boleść, która pomnaża miłość! nie pragnę niczego innego, jak tylko przypodobać się Tobie — bo wiem,
że u świata żadnej pociechy dusza nie znajdzie

— Obym mogła jak najprędzej połączyć się z Tobą, to jest jedyne życzenie moje, i wiem, że je nie potępisz, bo jeśli potrzebną jeszcze jestem na ziemi, nie wypraszam się ani od pracy, ani od cierpienia na chwałę Twoję! jako to niegdyś wyznawał wielki Twój sługa Marcin święty. Ale między Nim a mną jakaż różnica! On miał uczynki, a ja tylko czcze słowa!

Panie! nie patrz na niemoc moje, ale na chęci moje, i nieodrzucuj je. Nie patrz na zasługi moje, ale daj! abyśmy wszycy zasłużyli na to, abyś Ty nas, a my Ciebie kochali. Daj o Panie, abyśmy ten czas, co nam do życia pozostaje , Tobie poświęcili, nie kochając tylko
Ciebie i dla Ciebie. — Abyśmy innej woli i życzenia nie mieli, jak tylko przypodobania sie Tobie.

Wszystko, o Panie, co dla Ciebie uczynić mogę, tak nędzne, liche i niedoskonałe jest! ale chce żyć, jeśli wola Twoja taka; chce cierpieć, jeśli mnie godną krzyża Twego osądzisz! dla tego duszo moja bądź cierpliwą — cierp, kochaj, walcz, czuwaj nad sobą; bo im więcej i wierniej walczyć będziesz dla Boga, tem większe będzie szczęście twoje, gdy się
z Nim połączysz na wieki.

 


Przez Krzyż do Nieba. Przypomnienie missyi w W. Księstwie Poznańskióm odbytej, przez
Ks. Karola Antoniewicza. 
WROCŁAW. Nakładem Ernesta Gunthera. 1869 r.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s