Wolnomyślność – o szkodliwości fałszywych przekonań

Indyferentyzm – O obojętności wobec prawdy

1. Są ludzie, którzy interesują się prawdą li tylko dla zabicia czasu. Wychodzą oni z tego założenia, że prawda nie istnieje, lub jeżeli istnieje, to przez ludzi nie może być poznana. I chociaż znalezienie prawdy uważają za niemożliwe, to jednak w szukaniu jej dopatrują się największej mądrości.

Według nich może sobie człowiek do woli według upodobania, tworzyć przekonania; może je uważać za prawdę, chociaż wie, że prawdy poznawalnej niema.

W jakikolwiek sposób być przekonanym o czymś, byle nim być, to już według nich znaczy wszystko; o czym zaś jest się przekonanym, – czy o prawdzie, czy o fałszu – to rzecz obojętna.

Wolnomyślność poprzednich wieków ujęła to swoje stanowisko w następującą przypowieść. Był pewien mąż, który posiadał drogocenny pierścień. Ponieważ miał trzech synów, a każdemu z nich chciał pierścień zostawić w spadku, kazał zrobić dwa fałszywe zupełnie do prawdziwego podobne. Po śmierci ojca wszyscy synowie otrzymali pierścienie i każdy był przekonany, że tylko jego pierścień prawdziwy. I cóż to szkodziło, że dwaj z nich byli w błędzie, kiedy wszyscy byli zadowoleni? Na posiadaniu więc prawdziwego pierścienia nic tu nie zależało; znaczenie miało tu tylko podmiotowe zapatrywanie.

Podobnie rzecz się ma, mówią wolnomyślni, z prawdziwą i fałszywą religią; wszystkie, nawet najbardziej z sobą sprzeczne religie, mogą człowieka zadowolić; na prawdziwości religii wcale nie zależy.

 

2. Taka wolnomyślność jest niegodna człowieka; jest ona córką kłamstwa, a matką obłudy.

Fałszem jest, ażeby prawda i błąd miały jednaką wartość.

Wolnomyślność jest nieszczęściem człowieka. Człowiek może znaleźć szczęście tylko w przedmiotowej prawdzie i rzeczywistości; musi dążyć rzetelnie do jej poznania.

Pozór prawdy nigdy nie zdoła zastąpić rzeczywistej prawdy.

Tylko rzeczywista prawda może uczynić nas wolnymi, byśmy nie żyli jak niewolnicy czy to pracy czy rozkoszy. Błąd jest chwiejny, słaby, zmienia się według upodobania; prawda zaś stoi mocno, jak armata: w którąkolwiek nakierujesz ją stronę, zawsze w błąd trafić może.

Nic nie ma bardziej fałszywego i smutnego, jak to osławione zdanie Lessinga, że wieczne dążenie do prawdy należy więcej cenić niż samo jej posiadanie. Równie mądrze można by powiedzieć, że wieczne pragnienie i wieczne marznięcie jest lepsze, aniżeli orzeźwiające źródło lub ciepły, ożywczy promień słońca.

Duch wolnodumcy nie uznaje nawet wiecznego prawa moralnego. A byłoby przecież rzeczą doprawdy dziwną, gdyby tylko „człowiekowi-zwierzęciu” wolno było deptać wszystkie prawa, dla zaspokojenia swoich zachcianek i kaprysów.

Wskutek takiej wolnomyślności doszło do tego, że pewien myśliciel mógł się odważyć na takie zdanie, iż „świat dzieli się na łotrów i głupców„; różnicę między dawnym, a nowoczesnym poganizmem widzi w tym, że jak dawny niebo napełniał bogami, tak dzisiejszy zaludnia świat diabłami.

Życie ludzkie wtedy tylko ma znaczenie, kiedy się je wyprowadza od pierwszej przyczyny, a prowadzi do ostatecznego celu. Człowiek żyje na ziemi, aby zależeć od prawdy; kto zaś człowieka zostawia samemu sobie, ten go czyni straszydłem.

Życie ludzkie jest drogą wiodącą do określonego celu; ono nie jest spacerem, dla którego każda droga jest dobra.

Dla życia nie jest rzeczą obojętną, jaką drogą pójdziesz.

Życie twoje nie jest dla ciebie celem, jest ono tylko placówką dla osiągnięcia celu. Życie powinno być rolą, w której by mądrość mogła zapuścić korzenie; jeżeli w tę rolę nie rzucisz ziarna, nie urośnie ci z niej drzewo przynoszące owoc.

Skoro istnieje cel życia, to może on być tylko w przyszłości, boć szybko mknąca i ograniczona obecność nie może być celem; może być tylko środkiem wiodącym do celu.

Chrześcijanin katolik potrafi rozróżnić pomiędzy błądzącym a błędem, pomiędzy błądzącym bez swej winy a błądzącym dobrowolnie. Błędu nienawidzi i gardzi nim, błądzącego w dobrej wierze żałuje i uniewinnia, ale przez to nie jest on jeszcze wolnomyślnym, gdyż pomiędzy błędem, nawet z dobrej wiary pochodzącym, a prawdą widzi on istotną, głęboką różnicę.

 


O. Tilmann Pesch SI, Chrześcijańska filozofia życia.  Wydanie drugie. Kraków 1930, str. 47-49.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s