Indyferentyzm – O obojętności wobec prawdy

1. Są i tacy ludzie, co się uważają za wykształconych, dlatego, że są obojętni względem wszelkiej prawdy, byle tylko mogli zaspokoić swoje zmysły.

Cóż to jest prawda? Prawdziwe jest to, co jest rzeczywiste, o ile stoi w pewnym stosunku do siły poznawczej rozumu, tj. o ile może być poznane przez swą rację bytu i z tą racją się zgadza. Ludzkie poznanie jest prawdziwe, o ile się zgadza ze swoim przedmiotem.

Odpowiednio do swojej natury człowiek winien się opierać na rozumie, a rozum odpowiednio do swojej natury winien przedstawiać prawdę nie jako coś zależnego od siebie, przeciwnie, musi ją pojmować jako coś od siebie niezależnego i jej się poddawać.

Dziedzina prawdy jest dla człowieka rzeczywistością, o ile ta rzeczywistość podpada pod ludzkie poznanie, o ile ono jest zdolne do tego.

Duch ludzki mógłby objąć cały obszar zmysłowej rzeczywistości, lecz on na tym nie poprzestaje; pchany szlachetnym instynktem natury, musi wyjść poza ten świat zjawisk, nie po to, żeby marzyć, ale żeby poznać to, co jest.

Z pytaniem: Skąd? i Dokąd? na ustach chce się człowiek dowiedzieć, skąd wszystkie rzeczy pochodzą, jaka ich najgłębsza przyczyna; dokąd dążą, czyli jaki ich cel ostateczny. I to jest największe zapytanie o prawdę! Względem tej prawdy myślący człowiek nie może być obojętny, gdyż ona siłą rzeczy stanowi o całym kierunku życia ludzkiego i jego dążeń.

 

Tylko człowiek głupio przeceniający siebie, może być względem tej prawdy obojętny i używać pozoru prawdy do zakrycia swej pychy.

Stary Cycero pisze, że „większość ludzi w swych sądach kieruje się miłością lub nienawiścią, przychylnością lub wstrętem, nadzieją lub obawą, albo też innym jakim uczuciem; mniejszość tylko sądzi według prawdy i prawa.

My winniśmy tak sądzić, jak ta mniejszość.

 

Obojętność wtedy tylko może mieć rację bytu, gdy chodzi o rzeczy bezwartościowe, albo o rzeczy jednakowej wartości. Prawda zaś jest rzeczą najcenniejszą, prawda jest tylko jedna i przechodzi wartością swoją wszystkie przeciwne jej błędy.

Któż tedy może być względem prawdy obojętny?

 

2. Indyferentyzm, tj. lekceważenie prawdy, jest punktem granicznym nowoczesnego obłędu.

Poszukiwanie prawdy stało się dziś tylko środkiem do celów próżności, pychy i żądzy złota. O tyle tylko dziś wierzy się w rzeczywistość rzeczy, o ile one mogą zaspokoić namiętność. Za głupca uważają tego, kto ponadto troszczy się o prawdę i rzeczywistość.

Wielu wyrzeka się obecnie prawdy, bo albo sądzi, że poza materią nie ma niczego (materializm); albo że zdolność poznawania rozciąga się tylko do rzeczy zmysłowych (pozytywizm); albo też są zapatrywania, że błądzenie tak samo jest dobre i boskie, jak poznanie prawdy (panteizm).

A jednak wszyscy uważają „prawdę” za swoją własność, swoje poglądy uważają za prawdziwe, a zdania innych poczytują za fałsz. I tak, nowoczesny świat jest wielkim kłamstwem, jest błędnym ognikiem na bagnisku grzesznych namiętności.

 

Każdy człowiek z natury swojej szuka prawdy, pragnie jej. To badanie i poszukiwanie nie jest dla człowieka myślącego jakąś zabawką myśliwską; ma ono gorzką powagę, gdyż w prawdzie leży potrzebna dla życia siła, a w fałszu tylko trucizna i zguba.

Dla kogo prawda jego przekonań jest obojętna, ten jest głupszy od dzikusa z dziewiczych lasów, który brudną ziemią napełnia swój próżny i głodny brzuch.

Pracuję, abym żył, a żyję nie dlatego, żeby żyć, ale żeby poznać prawdziwy cel i żeby go osiągnąć.

Pierwszą ze wszystkich rzeczą jest zainteresować się prawdą, od tego zależy przeznaczenie człowieka, do którego ma dążyć przez dobrowolne opanowanie siebie.

Człowiek powinien chcieć poznać prawdę, a poznanej się poddawać, to jest uznać swoją od niej zależność; zależność ta leży w istocie całego człowieka. Poddając się prawdzie, człowiek staje się wolny. Za swoją dobrą wolę w szukaniu prawdy jest człowiek odpowiedzialny. Biada człowiekowi, jeżeli uczynki jego są złe i który dlatego więcej kocha ciemności, niż światło!

 

 

3. Jest to zgubne oszukaństwo wyrzekać się szacunku dla prawdy, aby służyć bałwanowi dobrowolnie sfabrykowanego „przekonania„.

– Sofizmaty są podporami wszelkiego nieładu; przecież każdy truciciel, seksualny morderca, czy rewolucjonista działa też pod wpływem jakiegoś „osobistego przekonania„.

Czasy, w których wolność myślenia miała prawne tamy, już przeminęły. Toteż współczesna wolnomyślność stawia zasadę: Myśl, jak ci się podoba, biada ci jednak jeżeli inaczej myśleć będziesz, niż ja!

Współczesny człowiek ponad prawdę stawia własną osobę i dlatego można do niego zastosować słowa Cycerona o Epikurejczykach: „Czytasz tylko to, co ci pochlebia, co się zgadza z twoim interesem; wszystko inne potępiasz, nie zadawszy sobie nawet trudu, by to poznać„.

Człowiek robi z siebie bóstwo; w swoim pyszałkowatym samoubóstwieniu mierzy prawdę swoim interesem, pychą i zmysłowością.

Człowiek nie jest Bogiem, ale też nie jest tylko zwierzęciem, przywiązanym do zmysłowych wrażeń i zmysłowych instynktów. Jest człowiek zwierzęciem i nosi w sobie zwierzęce chuci, ale jednak pomiędzy nim a zwierzęciem istnieje niezmierzony przedział.

Całe znaczenie zwierzęcia zamyka się li tylko w dziedzinie ziemskiego bytu i zmysłowego zaspokojenia zwierzęcych potrzeb. Wartość, według której należy mierzyć człowieka, nie zależy od względów materialnych, leży ona na polu jego ducha.

Na różnicę pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem wskazują: abstrakcyjne myślenie, mowa, ogólne pojęcia i sądy, płynące stąd opanowanie natury, które się przejawia w postępie przemysłu, w rozmaitości produktów sztucznych, dalej, norma do oceny tego, co jest prawdziwe, dobre, piękne, prawe, mądre, normalne; wolność woli, właściwe człowiekowi pragnienie czegoś, coraz doskonalszego, czego żadna zwierzęca rozkosz, choćby najbardziej wyrafinowana, nie zaspokoi, wreszcie, sumienie i świadomość odpowiedzialności przed Bogiem.

Zrób człowieka najdoskonalszym zwierzęciem, a zrobisz go zarazem najnieszczęśliwszą istotą. Człowiek musi chcieć być czymś więcej niż zwierzęciem. Na drodze swego życia musi on spoglądać ku gwiazdom wiecznej prawdy, inaczej spadnie niżej zwierzęcia. Zwierzę może żyć jak zwierzę, ale człowiek musi żyć jak człowiek i dlatego nie wolno mu być obojętnym dla prawdy.

 

4. Poznać doskonale całą prawdę przechodzi siły człowieka; bo choć nie jest on tylko zwierzęciem, ale nie jest też i Bogiem. Okazuje się to widocznie i z zależności jego bytu, i z nędzy jego istoty, i z chaosu jego dążeń i pragnień, i z ograniczoności jego poznania.

W dziedzinie tego, co ziemskie, jak i w dziedzinie tego, co nadziemskie zawiera się wiele tajemnic dla ducha myślącego. Niejedno potrafią ludzie zbadać, ale więcej jeszcze pozostanie przed nimi zakryte. Im bardziej rozszerza się ludzka nauka, tym więcej ciemności wchodzi w rozszerzony widnokrąg ludzkiego poznania. Lecz dlatego, że wielu rzeczy człowiek nie zna, nie powinien gardzić tą odrobiną, którą poznać może i poznać powinien.

Dla zwierzęcia prawda jest najciemniejszą nocą; dla anioła jest ona jaśniejszą nad słońce; dla człowieka jest ona światłem o zmroku, jest odbiciem wiecznego słońca w stworzonych rzeczach. Zadanie życia człowieka na tym zależy, aby przez dobre użycie dóbr ziemskich dotarł do źródła prawdy.

I jakżeż człowiek mógłby być obojętny względem prawdy?

 

Przy ograniczoności poszczególnego człowieka we wszystkich dziedzinach życia, jego poznanie prawdy i rzeczywistości jest czymś ułamkowym; jeśli człowiek chce wyżyć, musi je ze wszech stron uzupełniać, spuszczając się na cudze zdanie. Człowiek z natury swej nie tylko jest zależny od sił przyrody, które dla niego są obce, lecz i od cudzej powagi.

Kto by we wszystkich rzeczach chciał polegać jedynie na własnym dociekaniu, ten byłby szalonym, zgoła niezdolnym do istnienia na ziemi.

Ten tylko znajdzie prawdę, o ile ona dla niego pożyteczna, kto ją ukochał, kto sam jest prawdziwy, czyli kto chce sobie i drugim śmiało prawdę powiedzieć. Nieprawdziwość jest cechą ludzi przykutych do ziemi. Stąd też Apostoł upomina: „Nie kłamcie jedni drugim” (1).

Człowiek może bez własnej winy zagrzęznąć po części w błędach. To pełne posiadanie prawdy, które, jako wielki gościniec do zbawienia, Opatrzność przeznaczyła dla ludzi, dla niejednego człowieka, może być bez jego winy niedostępne.

Każdemu jednak, kto jest dobrej woli, Opatrzność daje taki stopień łaski i światła, jaki jest konieczny dla uniknięcia wiecznej zguby. W każdym razie posiadanie całej prawdy, przeznaczonej dla ludzkości, jest szczęściem. Błądzący, nawet bez winy, jest jako błądzący godzien pożałowania.

Dlatego nie wolno człowiekowi zachować się obojętnie wobec prawdy.

Indyferentyzm jest więc występkiem względem ludzkiej natury: domaga się on od rozumu przyjęcia tego sofizmatu, że wszystkie sprzeczności są w gruncie rzeczy ze sobą zupełnie zgodne; domaga się od człowieka, aby obojętnie i bezmyślnie szedł naprzeciw strasznej alternatywy, która w krótkim czasie stanie przed nim w godzinę śmierci.

Od trucizny indyferentyzmu najlepiej się zabezpieczymy, jeżeli życie prowadzić będziemy według nauki Kościoła katolickiego.


ks. Tilmann Pesch SI ,Chrześcijańska filozofia życia.  Wydanie drugie. Kraków 1930, str. 40-46.

[Oprac. A.S]


Przypisy:
(1) Kolos. 3, 9.

Jedna myśl w temacie “Indyferentyzm – O obojętności wobec prawdy”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s