Dlaczego Bóg nie przeszkadza grzechom?

1. Ewangelia porównywa świat do roli, na której chwast o jaskrawych kolorach wybija się przed niepozorną pszenicą (1).

Potęga i rozszerzanie się złego na świecie jest wielkie; nie tak jednak wielkie, jak się to na pozór zdaje; wiele dobrego nasienia spoczywa i rozwija się w sercach ludzi: dobro jednak, stosownie do swej natury, nie rzuca się tak w oczy, jak się rzuca zło.

Skądże pochodzi ten chwast? skąd grzech?

Filozofia wschodnia wyobraża sobie dwie władnące światem potęgi, obie równouprawnione: potęgę dobrą i potęgę złą; ograniczała przez to nieskończoność i burzyła doskonałość Boga.

Indianin wynalazł sobie straszniejszego jeszcze przedstawiciela złej potęgi w krwi żądnym bóstwie, które uwieńczone wężami, opasane ludzkimi czaszkami, w swych licznych rękach dzierży broń niszczącą, depce rodzaj ludzki, lub też popycha go w płomienie.

I w chrześcijańskich kołach stawiono sobie zawsze pytanie: skąd pochodzi chwast złego? Skąd się bierze?

Wiele z grzechów popełnionych przez ludzi ma na sobie cechę, z której wywnioskować można, że jakaś nadziemska czy podziemna potęga czynna jest w dziedzinie złego. Spostrzega ona bardzo przenikliwie ludzkie słabości i namiętności i z wściekłą nienawiścią stara się ludzi, przez grzechy wszelkiego rodzaju, zhańbić i uczynić nieszczęśliwymi. „Nieprzyjaciel to uczynił”.

Bóg to dopuszcza. „Chcesz, rzekli słudzy do Pana, a pójdziemy i wyrwiemy chwast?” – Bóg jednak dopuszcza rozwijać się złemu.

 

2. Dlaczego jednak Bóg złemu nie przeszkadza?

Oto dlatego, mówili niektórzy, że stworzywszy istoty obdarzone wolną wolą, nie może grzechom przeszkodzić. To zapatrywanie słuszne jest, ale w tym znaczeniu, że gdyby Bóg nie powołał do bytu żadnych stworzeń obdarzonych wolną wolą, nie byłoby też żadnego grzechu.

Nieprawdziwe atoli jest w tym znaczeniu, żeby wolność była koniecznie związana z grzechem. Czyż Bóg wszechmocny i wszystkowiedzący miałby nie posiadać środków, aby powstrzymać od grzechu duchy nawet najoporniejsze? – O tak, gdyby chciał za wszelką cenę grzechowi przeszkodzić, mógłby to uczynić. Dlaczego jednak nie zechciał? pyta św. Augustyn.

Ażeby na to pytanie odpowiedzieć, trzeba pamiętać o tym, że stworzenie przede wszystkim powołane jest do bytu nie dla siebie, lecz dla Boga.

A to, co się do Boga odnosi, stoi nieskończenie wyżej od tego, co stworzenia dotyczy; stąd uwielbienie i chwała Boga ma nieskończenie wyższe prawa, aniżeli cześć i dobrobyt stworzeń.

Życie uczciwe i szczęście stworzeń nie jest dla Boga, objawiającego się na zewnątrz, bezwzględnie najwyższym i wszystko obejmującym celem; takim celem jest chwała Boga. I dlatego nie było to dla Boga żadną koniecznością przeszkodzić grzechom i nieszczęściu stworzeń za wszelką cenę i wszelkimi środkami.

Owszem, miała Mądrość Boża powody, by w ten sposób nie przeszkadzać grzechom. „Dobrego szafarza po tym głównie się poznaje, powiedział Goethe, że umie korzystać z rzeczy niepomyślnych”.

Bóg pozwala róść chwastowi, ponieważ się troszczy o pszenicę (1). Bóg chce dobrego, dlatego też nie przeszkadza złemu. Zło ma znaczenie dla dobra, gdyby go nie miało, Bóg byłby mu przeszkodził. Zawiść i próżność uczonych posuwa naukę naprzód, nienawiść oprawców robi męczenników.

Najjaśniejszy dowód najwyższej władzy Bożej leży w tym, że Bóg zostawia możność wolnej woli stworzeń powstawać zuchwale przeciw Sobie; a ten tylko może to dopuszczać, kto na tyle jest potężny, że nawet zło może obrócić ku dobremu, a przeszkód używać do osiągnięcia swego celu.

Przymioty Boskie przed oczyma naszymi nowym jaśnieją blaskiem, gdy widzimy jak nienaruszone triumfują nad wszelkim buntem złego.

 

3. Bóg nie przeszkadza grzechom szczególniej dlatego, bo i grzesznym ludziom chce okazać swoją miłość i swoje miłosierdzie w szczególniejszy sposób (3) – [ Przy czytaniu tego rozdziału trzeba dobrze o tym pamiętać, że Bóg najświętszą wolą swoją grzechu najwyraźniej zakazał, że każdemu człowiekowi daje tyle łaski, ile mu potrzeba do zwyciężenia wszelkich pokus, że więc przyczyną i powodem grzechu jest tylko i jedynie stworzenie, które nadużywa swojej wolnej woli. Boża zaś dobroć w tym się okazuje, że nie zostawia człowieka naturalnym skutkom tego nadużycia czyli grzechu, ale go łaskawie z nich dźwiga, owszem, nowymi dobrodziejstwami obsypuje. Warto przeczytać tu przepiękne i głębokie ujęcie problemu zła, jakie dał O. Morawski w swoich Wieczorach nad Lemanem, wieczór trzeci. (P. W.).]

Cały chrystianizm jest jednym wielkim dziełem miłosierdzia Bożego; a historia większości ludzi to historia marnotrawnego syna. Sam Zbawiciel opowiedział tę przypowieść, bo chciał dać jasno poznać usposobienie Boga względem grzeszników (4).

Zdrożność samolubnego dziecka w tej przypowieści zależy na niesprawiedliwości, jaką syn wyrządza ojcu, na rozproszeniu ojcowskiego mienia, na niemoralności i rozpuście.

Powodem tych grzechów jest lekkomyślność, popęd do niezależności, nuda, namiętność i żądza użycia. Następstwem zaś: niedostatek, utrata wolności, największe poniżenie i opuszczenie.

Przyczyną powrotu do ojca jest rozmyślanie, zastanowienie się nad sobą. Marnotrawca wchodzi w siebie, porównuje swój obecny stan z przeszłym i poczyna serdecznie żałować. Wspomina swego ojca, jego miłość i dobroć serca. To mu dodaje odwagi, budzi w nim nadzieję przebaczenia.

Wreszcie postanawia wyrwać się z nieszczęśliwego położenia: „Pójdę do Ojca”. Z pokutnym usposobieniem w duszy oskarża się ze swych grzechów.

To wystarcza ojcowskiemu sercu. Poznaje swoje nieszczęśliwe dziecko i spieszy na jego spotkanie. Z najgłębszym rozrzewnieniem i miłością rzuca mu się na szyję i zwraca mu utracone prawo do dziedzictwa. Wszystko przebacza i zapomina, a czyni to z wielką radością.

Miłosierdzie Boże nie tylko przyjmuje wracającego grzesznika, ale go szuka, jak pasterz zbłąkanej owcy.

Takie to ważne znaczenie mają grzechy w chrześcijańskiej ekonomii zbawienia.


O. Tilmann Pesch SI, Chrześcijańska filozofia życia.  T. I.  Kraków 1924, str. 358-362.

[Oprac. A.S]


Przypisy:
(1) Mt. 13, 25.
(2) Mt. 13, 30.
(3) Przy czytaniu tego rozdziału trzeba dobrze o tym pamiętać, że Bóg najświętszą wolą swoją grzechu najwyraźniej zakazał, że każdemu człowiekowi daje tyle łaski, ile mu potrzeba do zwyciężenia wszelkich pokus, że więc przyczyną i powodem grzechu jest tylko i jedynie stworzenie, które nadużywa swojej wolnej woli. Boża zaś dobroć w tym się okazuje, że nie zostawia człowieka naturalnym skutkom tego nadużycia czyli grzechu, ale go łaskawie z nich dźwiga, owszem, nowymi dobrodziejstwami obsypuje. Warto przeczytać tu przepiękne i głębokie ujęcie problemu zła, jakie dał O. Morawski w swoich Wieczorach nad Lemanem, wieczór trzeci. (P. W.).
(4) Łk. 15, 11-32.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s