Czym jest dla nas Kościół?

1.W Chrystusie zbliżył się do nas Bóg w sposób nadprzyrodzony pod postacią człowieka, dla pociechy serc naszych: i miałożby to zbliżenie się Boga być nam znowu odjęte po wniebowstąpieniu Pańskim?

Jezus Chrystus założył nadprzyrodzone królestwo Boże dla ludzi, uwzględniając ich ludzką naturę: i miałżeby je ustanawiać jako czysto duchowe, a nie jako widoczne i ludzkie?

Chrystus wziął swoją moc nie od społeczności religijnej, którą sam założył, ale przyszedł do tej społeczności z mocą, daną sobie od Boga, swego Ojca niebieskiego. Nie zostawił też gminom, a tym mniej państwu, władzy ustanawiania kapłanów i pasterzy dla gmin chrześcijańskich: Jako mnie Ojciec posłał, i ja was posyłam. Miałżeby Chrystus na późniejsze czasy odstąpić tego sposobu, który sam rozpoczął? Zapewne, mógłby Chrystus utrzymać przez jakiś nadzwyczajny, cudowny wpływ – gminy i ich poszczególnych członków przy jednej prawdzie i przy jednej nauce. Lecz że tego nie chciał, na to wskazuje najjaśniej obecny stan rzeczy: poza Kościołem katolickim wszystko się rozpadło, nie masz tam zgody nawet co do najwięcej podstawowej prawdy, co do wiary w bóstwo Chrystusa. Cuda są tylko wyjątkami, dzieją się one rzadko i nie bez powodów. Zwyczajnie używa Bóg tylko naturalnych urządzeń.

Mając na względzie naturę ludzką, ustanowił Chrystus Kościół, społeczność ludzką, złożoną ze zwierzchności i podwładnych. Kościoła tego nie zbudował Pan Jezus na Ewangeliach, gdyż zanim Ewangelie zostały napisane, Kościół istniał. Ustanawiając Kościół, oznaczył dla niego kamień węgielny, a ten kamień zapewnił Kościołowi trwanie i siłę.

Trwałość każdej społeczności ludzkiej leży w silnej władzy. Bez władzy społeczność istnieć nie może.

Bez władzy Chrystusa niemożliwy jest Kościół Chrystusowy.

Władzę zaś swoją przelał Chrystus na ludzi. Dana mi jest wszystka władza… idąc tedy nauczajcie wszystkie narody. Kto was słucha mnie słucha , których odpuścicie grzechy, są im odpuszczone .

Niezależnie od społeczności religijnej, niezależnie od państwa, na mocy pełności władzy ustanowił Chrystus rząd kościelny, a ustanowionym przez się rządom Kościoła dał moc naznaczania innych. Taki ustrój Kościoła ma trwać aż do końca świata. Dlatego obiecał Chrystus Kościołowi swoją pomoc: A oto ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata.

Dzieje świadczą, że Apostołowie spełnili włożone na siebie zadanie. Wkrótce rozszerzył się Kościół, pod kierownictwem ustanowionego przez Chrystusa rządu kościelnego, po całym świecie greckim i rzymskim, a później i po innych krajach; wszędzie powstawały gminy, które pasterzy swoich otrzymywały z góry, a ci pasterze występowali nie w imieniu gminy, lecz w imieniu Chrystusa.

2.W łonie Kościoła powstały pewne pisma; co do swego charakteru są to pisma okolicznościowe. Nauczycielski urząd w Kościele, mając asystencję Bożą, uznał niektóre z nich za święte, za słowa Boże. O tych pismach mówi nauczycielski urząd Kościoła, że na ich autorów działał Bóg w tak szczególny sposób, że należy Boga uważać za ich autora. Ludzie byli tu narzędziami, a Bóg właściwymsprawcą.

Czyżby Bóg, od którego wszystkie zdolności ludzkie pochodzą i zależą, nie mógł człowiekiem tak kierować przy pisaniu, iżby nie tylko ten człowiek, lecz i Bóg także za autora pisma uchodził? Rozumie się, że mógł; otóż według nauki Kościoła, Pismo św. w taki właśnie sposób powstało. Bóg jest głównym sprawcą Pisma św., choć samodzielność ludzkich wykonawców nie została przez to naruszona.

W tym zaś Piśmie św. – w Ewangeliach i w innych księgach – najjaśniej i najuroczyściej jest na wielu miejscach potwierdzone to, że Chrystus założył widzialny Kościół, któremu dał jeden widzialny urząd pasterski i nauczycielski, któremu dał sakramenty święte wyposażone w łaskę Jego.

Wprawdzie utrzymują niektórzy, że Chrystus założonej przez siebie gminie dał Ewangelię z takim zleceniem: „Wszystko, czegom was uczył, macie zawarte w tej księdze; każcie ją wydrukować i dajcie każdemu do ręki. Nauka w tej księdze zawarta różne ma znaczenie, rozmaicie może być tłumaczona, toteż każdy może sobie na jej podstawie tworzyć poglądy według upodobania. Czy te poglądy będą takie, czy owakie – to wszystko jedno. Prawdy w ogóle nikt tu nie dojdzie; prawdą jest to, co najlepiej odpowiada potrzebom danego czasu. Tęsknota, przeczucie, błogie odczuwanie czegoś nieokreślonego, zależność od wszechmocy – oto jest moja religia. To czegom was uczył w ogóle, równa się zeru„. – Takie jest twierdzenie nowoczesnego chrystianizmu; samo ono na siebie wydaje wyrok i potępiają je również najwyraźniejsze świadectwa Ewangelii i Dziejów Apostolskich.

Pismo św. nie może być jedyną i wyłączną regułą wiary, gdyż wiele rzeczy w nim jest niejasnych i niedokładnie określonych;

autorzy ksiąg świętych nigdzie nie wspominają o swym zamiarze, jakoby chcieli całą naukę zbawienia w nich zawrzeć. Toteż inaczej rzecz się ma. Księgi święte niewielu tylko chrześcijanom były dostępne; nigdzie też nie mówią jasno i wyraźnie o boskim pochodzeniu swoim, o boskiej treści swojej; martwa litera nie może być jedyną zasadą wiary.

I w zamiarach Chrystusa Biblia nie miała być taką zasadą wiary. Przynosi On zupełnie określoną prawdę i domaga się jej przyjęcia; On jej nie spisuje, lecz naucza. Nikomu też nie poleca nauki swojej spisywać. Gdyby Apostołowie mieli to przekonanie, że słowo pisane winno być jedynym źródłem wiary, to powinniby byli uważać za pierwszy swój obowiązek ułożyć i napisać jasny, dla wszystkich dostępny podręcznik.

Ani w Kościele, ani poza Kościołem Biblia nie była nigdy jedyną podstawą wiary.

O rozumieniu Biblii poza Kościołem stanowią albo dowolne zapatrywania każdego, albo ustanowieni przez ludzi pastorzy, czyli predykanci, albo swawolne przypuszczenia, że Duch Święty każdego człowieka nieomylnie oświeca przy czytaniu Pisma św.; gdyby to prawdą było, Duch Święty wpadłby już w tysiączne sprzeczności.

3.Kto się tym gorszy, że odległa przeszłość nie przedstawia nam się tak jasno, jak obecność, ten za punkt wyjścia do swoich rozważań niech weźmie Kościół taki, jakim jest obecnie.

A rzeczywiście istnieje obecnie jeden wielki wszechświatowy Kościół, szanujący wszelką prawowitą władzę państwową, lecz od państwa niezależny. Kościół ten nazywa się katolicki, czyli powszechny, bo jest ustanowiony dla wszystkich ludzi; nazywa się rzymski, gdyż w Rzymie znajduje się jego widzialny najwyższy rządca. Obecność tego Kościoła opiera się na przeszłości.

Kościołem tym w jego nieprzerwanym rozwoju kieruje Chrystus. Nie wszystko, co dziś ten Kościół posiada w nauce i nabożeństwie, było od początku w rozwiniętej i zupełnej formie. Nie, lecz wszystko to już było w zdolnym do rozwoju zawiązku.

Jest w Kościele rozwój, lecz nie ma w nim nigdzie gwałtownego zerwania z przeszłością. Potrzeby i zboczenia czasów przyczyniły się do tego, że w nauce i w praktyce życia pobożnego rozwijano to, co było potrzebne lub konieczne do życia Kościoła. Nigdy jednak jeden okres życia kościelnego nie stoi w przeciwieństwie do drugiego.

Zapewne, że w biegu czasów mniejsze lub większe grupy odpadły od Kościoła i historyk może w każdym wieku wskazać dokładnie na wielkim drzewie życia kościelnego blizny, które przypominają, jak te lub owe gałęzie od niego się odrywały. Lecz Kościół nie mógł nigdy sam od siebie odpaść, gdyż obecność Boża była mu obiecana: I będę z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata. O wypełnieniu tych słów wątpić nie można bez bluźnierstwa przeciw Bogu.

Organizm Kościoła jest silną budową, złożoną z ducha i ciała, z głowy i członków. Głowa jest Chrystus: z którego wszystko ciało dobrze złożone i spojone, będąc zasilane przez wszystkie stawy, wedle czynności odmierzonej dla każdego członka, przyczynia sobie wzrostu ku budowaniu samego siebie w miłości.

Zewnętrzna organizacja Kościoła składa się z widzialnego zastępcy Chrystusa, papieża, z biskupów, pozostających w jedności z papieżem, z kapłanów, którzy otrzymali posłannictwo od biskupów, i z wiernych, żyjących w łączności z swoimi duszpasterzami.

Zapytaj katolickiego kapłana: kto ci daje władzę kierowania sprawami mej duszy, uczenia mię i odpuszczania mi grzechów? Kapłan w odpowiedzi wskaże ci na biskupa. Zapytaj biskupa: kto ci daje to prawo? Biskup powoła się na papieża. Zapytaj papieża, a on ci odpowie: ja posiadam tę samą władzę, co i mój poprzednik. I tak każdy papież otrzymał taką samą władzę, co i jego poprzednicy. A gdy tak będziemy iść koleją papieży, dojdziemy aż do Piotra. Zapytaj Piotra: Kto ci dał władzę? Piotr wskaże ci na Chrystusa. Zapytaj Chrystusa skąd pochodzi Jego władza, a On ci odpowie: Ojciec mój niebieski dał mi wszelką władzę na niebie i na ziemi.

Kto więc odstępuje od Kościoła, odstępuje od Chrystusa, a kto odstępuje od Chrystusa, odstępuje od Boga.

Usuń rzymsko-katolicki Kościół z powierzchni ziemi, a co zostanie z chrystianizmu? Chaos sprzeczności i walk, ale ten chaos nigdy nie zapełni luki spowodowanej brakiem Kościoła.

Na próżno stara się dziś wielu (pomiędzy nimi i zacni ludzie), którzy Kościoła rzymsko-katolickiego nie znają, zorganizować jakiś nowy, wolny i niezależny od państwa kościół ze specjalnym zarządem.

Prawdziwy bowiem rząd Kościoła, mający pełną władzę, a nie pochodzący od Chrystusa, jest niemożliwy. Co zaś jest dziś niemożliwe, to było niemożliwe i dawniej. Ludzie nie mogli obecnie istniejącego Kościoła katolickiego założyć. Któżby bowiem na ustanowienie nowego rządu kościelnego się zgodził? A gdyby nawet udało się ludziom podobną instytucję założyć, to z pewnością powstałyby z jej powodu wielkie rozterki, o których by historia przechowała nam wiadomość; tymczasem nawet wzmianki o czymś podobnym w niej nie spotykamy. A zatem Kościół rzymsko-katolicki musi być przez Boga samego założony.

4. Lecz przeciwko tej prawdzie podnoszą ludzie wiele zarzutów. Mówią np., że Kościół z czasów apostolskich reprezentuje stanowisko zbyt niskie, które należy porzucić, by iść za postępem. Odpowiedź:

w Kościele istnieje postęp i rozwój, lecz postęp i rozwój rzeczy istniejących, nie może zaś być mowy o obaleniu jednego, a wprowadzeniu natomiast czegoś całkiem innego.

Objawienie Boskie osiągnęło w Chrystusie zupełne wykończenie na przeciąg wszystkich czasów. Toteż już za czasów Chrystusa otrzymał Kościół zlecenie nauczania ludów wszystkiego, aż do końca świata. Powaga Boskiego Objawienia rozciąga się na wszystkie nauki chrystianizmu.

Mówią dalej: jakże szanować Kościół, w którym jest tyle nadużyć? Odpowiedź: dziecko nie gardzi swoją matką dlatego, że ta ma zmarszczki na czole. Gdzież jest między ludźmi coś dobrego, do czego by się nadużycie nie przyczepiło? A czyż dlatego mamy dobra zaniechać, odrzucić je? Czyż w państwie nie ma także nadużyć? A czy dlatego chciałbyś przestać być obywatelem? Cóż bardziej zostało przez ludzi nadużyte, jak władza ojcowska i przełożonych? A czyż dlatego chciałbyś tę władzę znieść? Patrz na swoje własne życie, które tak wysoko cenisz: czyż ono wolne od nadużyć? Nie dobro podległe nadużyciom, lecz człowiek nadużywający dobra jest odpowiedzialny. Żadna władza nie występuje silniej przeciw nadużyciom, jak Kościół katolicki.

Mówią także: Jakże ufać Kościołowi, który jest nieprzyjacielem nauki? Odpowiedź: żadna władza na świecie nie zrobiła tyle dla nauki, co Kościół rzymsko-katolicki. I dlatego pożałowania godną jest taktyka nieprzyjaciół Kościoła, starających się go przedstawić jako puszczyka, jako przyjaciela ciemności i mroku.

Mówią jeszcze: jak może Kościół katolicki być Kościołem Chrystusa, kiedy wobec innowierców jest taki nietolerancyjny? – Odpowiedź:

1. a) Wobec twierdzeń, które od katolickiej nauki odstępują, Kościół jest taki nietolerancyjny, jak jest nietolerancyjną prawda i nauka. Błąd tylko i kłamstwo mogą tu być tolerancyjne.

Tak samo można objaśnić zachowanie się Kościoła wobec praktyki mieszanych związków małżeńskich katolików z innowiercami. Błąd religijny nie zawsze jest grzechem, lecz jest zawsze nieszczęściem, chorobą; ojciec i matka powinni się ich wystrzegać pod grzechem ciężkim tak dla siebie jak i dla swych dzieci; takie jest bowiem przykazanie Boże.

Nietolerancja Kościoła odnośnie do nauki wiary uratowała świat od chaosu.

b) Co się tyczy innowierczych współobywateli w państwie, Kościół chce i domaga się pełnego i lojalnego uznania uzyskanych przez nich praw.

c) Względem błądzących osobników Kościół nie tylko nie głosi tolerancji, lecz nawet miłość i szacunek, o ile tylko istnieją takie osobniki, błądzące bez swej winy, a istnieją rzeczywiście.

Mówią też: lecz jak może być prawdziwy ten Kościół, który ze swego papieża zrobił jakiegoś nieomylnego Dalaj-Lamę? – Odpowiedź: nawet ci, co tak mówią, gotowi są nieraz z jakiegoś profesora, z jakiegoś potentata finansowego lub z jakiegoś władcy – robić sobie bożka i wierzą mu ślepo, a gorszą się z nieomylności papieża. Otóż nauka katolicka o nieomylności nie zawiera w sobie nic gorszącego, ani przeciwnego rozumowi; mówi ona, iż w sprawie zbawienia i szczęśliwości twej duszy nie możesz się spuścić na żadnego człowieka, na żadną instytucję ludzką, jeno na Boga. Bóg zaś obiecał swoją nieomylną pomoc władzy nauczającej w Kościele, a że urząd stałego nauczyciela w Kościele piastuje papież rzymski – z tego wypływa, że kiedy ten papież na mocy swego urzędu w Kościele uczy, to dzięki Boskiej pomocy zabezpieczony jest od błędu.

Na czym więc zależy obowiązek ludzi względem rzymsko-katolickiego Kościoła?

Na tym, odpowiadamy, że wszyscy ludzie są najściślej obowiązani do tego Kościoła należeć. Gdyby inaczej było, to po cóżby Chrystus zakładał Kościół? Tym, że wszyscy obowiązani są wejść do Kościoła, tłumaczą się prace Apostołów, by pociągnąć do niego wszystkie narody; tłumaczy się tym nazwanie Kościoła ciałem Chrystusa, w którym to ciele jedynie Duch Chrystusów mieszka i działa ; tłumaczą się ciągłe przestrogi dawane przez Apostoła narodów wiernym, aby się strzegli wszelkich poróżnień i rozdziałów . Jeżeli religia chrześcijańska jest dla wszystkich ludzi i narodów, to Kościół, jako jedyny jej posiadacz, jedynie zbawiać może. Kto więc w złej wierze poza Kościołem pozostaje, chociaż może łatwo jego naukę poznać, ten będzie potępiony .

Zdanie więc, że poza Kościołem nie ma zbawienia, oznacza z całą pewnością to, że Kościół jest jedyną zwyczajną drogą zbawienia; istnieją także drogi nadzwyczajne dla tych osobników, stojących poza Kościołem, którzy wszystkimi środkami szukają woli Bożej.

Kto należy do Kościoła, ten żeby się zbawić, musi z tym Kościołem żyć, czyli używać środków łaski (sakramentów), musi trzymać się nauki Kościoła, być posłusznym jego pasterskiemu urzędowi, brać udział w jego liturgii. Przez sumienie swoje jesteś z Bogiem związany, na mocy tych węzłów staniesz kiedyś przed Jego sądem. Niech ci się nic nie zdaje być za wielkie, lub za ciężkie, co służy do zabezpieczenia twoich stosunków z Bogiem.
Kto się dobrowolnie i z rozmysłem odrywa od nauki Kościoła, ten się odrywa od nauki Boga. Kto świadomie i z zasady trzyma się z dala od życia Kościoła, ten popada w śmierć duchową.

Kto was słucha, mnie słucha, kto wami gardzi, mną gardzi. Kto nie wierzy, potępion zostanie.

Ale co też sobie o mnie pomyślą, mówi niejeden, jeśli bardziej zbliżę się do Kościoła i z Kościołem żyć będę? Zostanę przy zasadzie: postępuj uczciwie i nie bój się nikogo! – Odpowiedź: trwaj przy tej zasadzie, a będziesz także uczciwie postępował względem Boga, Pana twego, który ci nakazuje żyć z Kościołem. Trwaj przy tej zasadzie, a przestaniesz z tchórzliwej bojaźni przed ludźmi trzymać się z dala od życia z Kościołem. Nie możesz się przełamać i zmusić do tego, abyś przez życie z Kościołem wyjednał sobie moc Bożą do życia moralnego, a chcesz bez tej pomocy wstrzymać się od złego i od krępowania się względem ludzkim. Patrz, abyś sam siebie nie oszukiwał.

Mówią inni: nie odczuwam potrzeby praktyk religijnych. – Odpowiedź: Religia nie jest rzeczą potrzeby. Co byś powiedział o dłużniku, któryby upominającemu go o spłacenie długu wierzycielowi, odpowiedział: Nie czuję potrzeby spłacenia mych długów? A przecież i ty jesteś dłużnikiem względem Boga. Życie z Kościołem – to obowiązek i dług, który masz spłacić Bogu.

Inni mówią: po co te zewnętrzne oznaki? – Odpowiedź: należą one do istoty człowieka, nie jako rzecz główna, ale jako naturalny wyraz i podpora usposobienia wewnętrznego. Czyż w stosunkach codziennych nie zwracasz uwagi na te rzeczy zewnętrzne? Jesteś człowiekiem, więc dlatego wymaga Pan Bóg od ciebie nie tylko wewnętrznej, lecz i zewnętrznej czci dla siebie.

Inni jeszcze powiadają: po co się Kościół wtrąca do moich stosunków z Bogiem? Ja sam potrafię je najlepiej uregulować. – Odpowiedź: Kościół nie dlatego wtrąca się do twoich stosunków z Bogiem, aby cię od Boga oddzielić, lecz wtrąca się jako kochająca matka, aby ci te stosunki z Bogiem ułatwić, aby cię do Boga podnieść. Sam Bóg to urządził dla twego dobra i dla twej pociechy. Patrz więc, żebyś źle na tym nie wyszedł, jeżeli rozporządzenia Boże lekceważyć będziesz.

5. Ażeby sobie unaocznić znaczenie Kościoła, rzućmy okiem wstecz na to, o czym już była mowa. Człowiek po to ma rozum, aby nim poznawał rzeczywistość i prawdę, od której jest zależny i której ma się poddać. Żyje więc człowiek po to na ziemi, aby poznał prawdę i do rzeczywistości się stosował. Kto przed człowiekiem chowa światło prawdy, ażeby go zrobić bardziej niezależnym, ten go wpycha w nieszczęście.

Kto ma odwagę, ażeby swoją pychę i swoją zmysłowość podporządkować miłości prawdy, ten na pewno poznaniem swoim dojdzie do Boga. Moje własne doskonałości i doskonałości innych rzeczy pchają mię do tego przekonania, że jest jakaś Istota nieskończenie doskonała, od której wszystko pochodzi. Niedoskonałość świata i moje własne niedoskonałości narzucają mi przekonanie, że świat nie jest tą Praistotą. – A zatem naprzeciw świata i ponad nim stoi Bóg. Wszystko jest od Boga zależne. Celem mego bytu jest poddanie się Bogu, służba Boża, wypełnienie woli Bożej, jak tego wymaga ode mnie: moje sumienie, dekalog i obowiązki mego stanu. Kto pełni wolę Bożą zasługuje na szacunek; kto jej nie pełni, ten nic nie wart. Bóg dał mi sumienie, chce również mego szczęścia. Prawdziwe zatem szczęście moje zależy od posłuszeństwa dla mojego sumienia.

Czuję się słabym i w swoim poznaniu i w swojej woli. Jeśli więc wyżej cenię miłość prawdy i poddania się Bogu niż zaspokojenie osobistych namiętności, to tęsknić będę za Bożą pomocą.

Oto przychodzi sam Bóg na nieszczęsną ziemię naszą i nie tylko daje nam nędzarzom jałmużnę upragnioną, ale z nas żebraków czyni dzieci swoje i daje nam drogocenne obietnice. Byśmy zaś zrozumieli, jak nieskończona jest miłość Jego, umiera na krzyżu w męce i hańbie. Życie doczesne zatrzyma wprawdzie swoją nędzę, ale z tej nędzy będą szczeble do drabiny prowadzącej do wiecznej szczęśliwości.

Bóg-Człowiek, odszedł, ale nie miało nas to uczynić sierotami, nadprzyrodzona obecność Boga nie miała nam być odjęta, dlatego Chrystus ustanowił swój widzialny Kościół. Chciał, ażeby wszyscy Jego wyznawcy tworzyli jedną jedyną społeczność. Piotra zrobił najwyższym rządcą i nauczycielem wszystkich wiernych, innych Apostołów również mianował przełożonymi i nauczycielami i chciał, aby tak Piotr, jak i kolegium Apostołów, zawsze trwałoi działało w swoich następcach. Kościół jest pełnym tajemnic ciałem Chrystusa; życie tego Kościoła jest dziełem Ducha Świętego. Dlatego słusznie mówi Pismo św.: A jeśliby Kościoła nie usłuchał, niech ci będzie jako poganin i celnik.

Jedynie w rzymsko-katolickim Kościele żyje silne przeświadczenie o nadprzyrodzonym Objawieniu, o nadzwyczajnym udzieleniu pomocy przez Boga słabej ludzkości.

Jedynie w katolickim Kościele znajdziemy żywą wiarę w wielki czyn miłości, przez który Bóg oddał się ludziom; w nim tylko znajdziemy żywą wiarę w bóstwo Jezusa Chrystusa, w rozumieniu tradycji chrześcijańskiej i ksiąg świętych.

Jedynie w katolickim Kościele jest silne przekonanie o jednym, żyjącym, osobistym Bogu, który niebo i ziemię stworzył, który przez sumienie objawił ludziom swoją wolę i który ich kiedyś pociągnie do odpowiedzialności przed swój sąd. Jeżeli chcemy mieć ojcem Boga, winniśmy matką mieć Kościół.

Kościół obchodzi się tak ze światem, jak lekarz z chorym. Uwzględnia chętnie wszystkie potrzeby świata, nawet jego kaprysy, ale nigdy nie pozwoli sobie dyktować zasad, według których miałby nad nim dokonywać dzieła zbawienia.

Jedynie rzymsko-katolicki Kościół, z łaski Boga nieomylny, ma zadanie i upoważnienie, by głosić ludzkości prawdę i chronić ją przez to najskuteczniej przed zachciankami do samoubóstwienia, które z ludzi czyni szatanów, a ze świata – piekło. Choć wiele osób, które bez swej winy stoją poza Kościołem, może się ustrzec przez nadzwyczajną łaskę Chrystusa od zguby wiecznej, w ogóle jednak pozostaje w swej sile zasada: poza Kościołem nie ma zbawienia! A więc z powrotem do domu ojcowskiego, do Kościoła katolickiego! Inaczej zginiemy w ciemnościach doszczętnie. Wprawdzie nie jest to w mocy Kościoła zmienić tu życie na raj, na niebo; w mocy jego jednak jest zapewnić mu to znaczenie, jakie mieć winno według zamiarów Bożych, tj. aby było pielgrzymką do nieba.


O. Tilmann Pesch SI, Chrześcijańska filozofia życia. Przekład z niemieckiego. T. I. Wydanie drugie. Kraków 1930, str. 212-226.

[Oprac. A.S]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s