Biada katolikowi który z łask wiary nie korzysta.

(…) Wielka to łaska, że Pan Bóg odkupił człowieka. (…) A jednak można powiedzieć, że łaska Ducha Świętego, który nas do Wiary św. powołał, w pewnym rozumieniu większą jest łaską. Gdyby nas Bóg nie był do Wiary swojej św. powołał, ani stworzenie, ani odkupienie nie byłoby nam pożyteczne. Na cóżby ci się przydało żyć, gdybyś nie wiedział nic o Bogu, o Niebie, o Jezusie Chrystusie, o zasługach jego, i gdybyś na ostatku w grzechach umierał?

Wiara święta jest kluczem do skarbów zasług Chrystusowych, a kto tego klucza Wiary nie ma, nie może się podobać Bogu, nie może dostąpić odpuszczenia grzechów, nie może być zbawiony.

Stare podanie kościelne opowiada, że po Wniebowstąpieniu Pańskim żydostwo złość swą wywarło przeciw Łazarzowi, którego Pan Jezus był wskrzesił, i przeciw siostrom jego, Marii Magdalenie i przeciw Marcie. Nie chcąc ich wprost zamordować, a jednak zgładzić ze świata, żydzi wsadzili te trzy osoby w stare, kruche czółno, w tym czółnie puścili ich na pełne, otwarte morze, przypuszczając, że marnie zginą od głodu lub w nurtach wzburzonego morza.
Coś podobnego dzieje się z człowiekiem, który nie ma Wiary: tysiączne zewsząd grożą mu niebezpieczeństwa, choroby, cierpienia, utrapienia żywota, – i cóż może być mu pociechą, osłodą i obroną na tym morzu świata? Nic, gdy nie wie, że jest w Niebie Ojciec, który w swym ręku trzyma miłościwie losy synów ludzkich, który nad każdym człowiekiem czuwa opatrznie; nic, kiedy nie wie, że to życie jest próbą tylko, że cierpienia wszelkie są drogą do zasług tym większych i do tym większej nagrody. (…)Człowiek bez łaski Wiary, to najnieszczęśliwsza na świecie istota, a najszczęśliwszy ten, co się wcale nie narodził, i ten, co rychło umarł. To nam tłumaczy, dlaczego starzy poganie, którzy wcale nie mając światła Wiary, tak często odbierali sobie życie.

Rzućcie okiem jeszcze raz na takie życie bez Wiary, na taką śmierć bez wiary i na taką wieczność – a potem spojrzyjcie na siebie samych. Przychodzisz na świat, rodzisz się z rodziców katolickich, którzy oświeceni światłem Wiary, wiedzą, że cię odbierają z ręki Bożej jako drogi depozyt, który kiedyś mają zwrócić Bogu. Jeszcześ obwinięty w pieluszki, a już Kościół święty troszczy się o ciebie, wodą Chrztu św. oczyszcza cię z winy i zmazy pierworodnej, wpisuje do księgi przyszłych dziedziców królestwa niebieskiego. (…)

Przyjdzie choroba, utrapienie – Wiara każe ci z ufnością zwracać oczy na Tego, który wszystko mądrze a wdzięcznie ku twemu dobru rozrządza; każe ci spojrzeć na Jezusa i na ciężki krzyż jego, a z ust Jezusowych usłyszysz słowa: Synu, córko – pójdź za mną; każe ci patrzeć w niebo, gdzie już nie ma ani łez, ani płaczu, ani smutku, ani cierpienia. (…)
Wiara każe ci spojrzeć w oną otchłań, a widząc one męki i słysząc zgrzytanie zębów i płacz, powiesz sobie: Nie chcę tam być, nie chcę zgrzeszyć na wieki. Wiara każe ci spoglądać w niebo, a tam ujrzysz wieniec nieśmiertelności, zgotowany dla tego, który wytrwa i zwycięży. A gdy upadniesz, Wiara ukazuje ci Jezusa miłosiernego, który grzeszników przyjmował i jadał z nimi, każe ci udać się do kapłana, w skrusze i żalu wyznać nieprawości, a gdy kapłan wyrzeknie słowa rozgrzeszenia, to tak, jakby je wyrzekł samże Chrystus Pan, gdy do pokutującej Magdaleny powiedział: Idź w pokoju, odpuszczają się grzechy twoje!

Nie dosyć na tym.
Jak niegdyś pastuszkowie do stajenki betlejemskiej podążyli i nowonarodzone Dzieciątko brali na ręce; jak ubodzy i kaleki, utrapieni przychodzili do Jezusa i z boskiego serca jego czerpali pokrzepienie i osłodę; tak i teraz każda dusza wierząca może do tegoż Jezusa przychodzić, może go przyjmować do serca, może z najświętszej ofiary Jezusowej i z boskiego serca jego czerpać skarby i łaski nieprzebrane.

Nastąpi ostatnia godzina: opuści cię wszystko, lecz nie opuści Zbawiciel. Przez usta sługi swego, jeszcze raz powie słowo przebaczenia, i wstąpi do serca twego jako Wiatyk, jako strawne na drogę wieczności, w konającym sercu krzepiąc wiarę, nadzieję i miłość.

Wiem, że i katolikowi ciemną przedstawia się droga, w którą się wybiera, i czarną brama grobu, którą przejść musi; lecz na tę śmierć i na tę drogę, i na ten grób padają promienie światła z ran Zbawiciela(…) A jeżeli zejdzie ze świata, zanim się tutaj zdoła ze wszystkim wypłacić sprawiedliwości Boskiej, – to on synem Kościoła, a ta Matka nie opuści go i poza grobem: modlitwy, ofiary i odpusty przyniosą mu ochłodę w czyśćcowych upaleniach, skrócą czas cierpienia i otworzą bramy onej ojczyzny, w której już wspólnie z milionami szczęśliwych braci i sióstr swoich Boga twarzą w twarz oglądać będzie na wieki.(…)

Tę łaskę Wiary dał nam Bóg bez żadnych zasług naszych. Tej godziny, gdyśmy się na świat rodzili, rodziło się razem z nami tysiące ludzi, a większa część rodziła się w ciemnościach bałwochwalstwa, z rodziców pogańskich. Tysiące tysięcy umierają bez Chrztu św., a drugie tysiące pędzą życie w grubej nieznajomości Boga i w wielkich sprośnościach obyczajów.

A czymżeśmy zasłużyli sobie na tę łaskę, że nam dozwolił rodzić się i wychować w św. Wierze katolickiej? Szczera to łaska Pańska, niczym nie zasłużona; więc za tę łaskę dziękować powinniśmy.

Tę wdzięczność nie tylko słowy, lecz i uczynkiem okazujcie. Spłonie dom sąsiada, a twoje domostwo ocaleje, niewątpliwie dziękujesz Bogu, że cię od nieszczęścia zachował. Pomyśl sobie: ile pogan żyje na świecie, jak bardzo nieszczęśliwi, a tyś na łonie Kościoła zrodzon i wychowan, i wiesz, co cię czeka po śmierci. Dlatego jałmużną i modlitwą wspieraj prace Kościoła, wspieraj Misje, aby i tym nieszczęśliwym ludom co prędzej zajaśniało światło Wiary świętej.

A nie tylko dziękujcie, lecz i proście Boga gorąco, by was samych, by was wszystkich, w Wierze świętej katolickiej zachować raczył.
Pamiętajcie: Wiara jest łaską – darem, – Bóg tę łaskę dał, Bóg też ją i odjąć może.

Gdybyśmy sobie tej łaski nie umieli szacować, jak należy; gdybyśmy z niej nie korzystali; gdybyśmy lekkomyślnymi lub obojętnymi byli dla Wiary; gdybyśmy Wiary naszej świętej wstydzili się lub bali nikczemnie wyznawać ją szczerze i otwarcie; gdybyśmy tej Wiary bronić nie mieli, gdzie potrzeba; gdybyśmy słowem Bożym gardzili, Sakramenty święte zaniedbywali lub przyjmowali je niegodnie; tedy byłoby się czego lękać, żeby się z nami nie stało tak, jak się stało z niewiernym żydostwem, które w zatwardziałości swojej pogardziło łaską i nauką Jezusową, dla czego też Bóg lud ten odrzucił od siebie, odjął mu królestwo i dał je innym narodom.

Pan Bóg mógłby tak uczynić i z nami, żeby nam odjął i kapłanów i słowo swoje, i nabożeństwa i Sakramenty. Tedyby może niejeden z tych, co dziś obojętni, leniwi, przejrzał i poznał, jak wielką łaską jest Wiara święta, i jak wielkie, nieoszacowane utracił dobro.

Im większa bowiem łaska, tym większa odpowiedzialność, i to będzie największym potępieniem ludzi, że odebrawszy światło Wiary, w tym świetle nie chodzili, lecz przeciwnie w ciemnościach złych uczynków swoich.

Jeżelić Pan Bóg pogan, którzy w grzechach umierają, na potępienie wskazać musi: czy może przyjąć do nieba chrześcijan, którzy w grzechach żyli i w grzechach umierają? Gdyby takich chrześcijan Pan Bóg chciał przyjąć do chwały swojej, to by poganie powstali i mówili: „Boże sprawiedliwy, odrzuciłeś nas od siebie, i myśmy na to odrzucenie zasłużyli; lecz sprawiedliwość twoja wymaga, byś tych złych chrześcijan stokroć ciężej ukarał i potępił. Gdybyśmy mieli byli to światło Wiary, jakie oni mieli, gdybyśmy byli znali miłość twoją, gdybyśmy byli wiedzieli o śmierci twojej na krzyżu; gdybyśmy byli mieli ofiarę Mszy świętej, Sakramenty, to byśmy nigdy przenigdy nie byli Cię tak ciężko, jak oni, obrażali; bylibyśmy się dostali do królestwa twojego. A jeżeli nas potępiasz, to tych chrześcijan musisz na nierównie większe męki potępić”.

Biada, po trzykroć biada katolikowi, który z łask Wiary św. nie korzysta, i chyba na to ją tylko używa, by tym więcej Pana Boga znieważać! Biada temu, który mimo Wiary św. i jakby na przekór tej Wierze prowadzi życie pogańskie, żyje w przeklęstwach, w nieczystościach, w pijaństwie i w innych występkach! Sodomie i Gomorze lżej będzie, niżeli takiemu w straszny on dzień Sądu Pańskiego.

Wiara św. jest największym dobrem, jest największą łaską; więc żyjcie tak, by ta Wiara była wam w tym życiu pociechą i światłością, a po śmierci zbawieniem i szczęśliwością wiekuistą! Amen. 


Ks. Józef Stagraczyński, „Wybór kazań niedzielnych i świątecznych.” Tom I. Poznań 1908, Drukarnia i Księgarnia Św. Wojciecha, s. 411-417. (Pisownia uwspółcześniona).

[Oprac. A.S.]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s